Stadion Legii najpierw opustoszał, później zapłonął. Kibice mają dość. "Niech się wstydzi"

Dominik Wardzichowski
Stadion Legii Warszawa w trakcie meczu z Cracovią najpierw opustoszał, a później zapłonął. Wszystko przez protest kibiców, którzy mają dość rządów Dariusza Mioduskiego i słabych wyników w sezonie 2021/2022.
Zobacz wideo "Spirala upadku. Kompletne odklejenie"

"Pusto wszędzie, głucho wszędzie, 17 porażek, pucharów nie będzie" - transparent z takim napisem wywiesili kibice Legii kilkanaście minut przed ostatnim meczem sezonu 2021/2022. Na tzw. Żylecie, czyli trybunie, z której na Legii prowadzony jest doping. Później kilka razy głośno krzyknęli CWKS Legia, a gdy spiker skończył wyczytywać skład Legii, nagle wszyscy wstali i krzyknęli: Artur Boruc, Artur! Bo choć klub oficjalnego pożegnania bramkarzowi w meczu z Cracovią nie zrobił (planuje po sezonie), to Boruc pojawił się w gnieździe na Żylecie i swój ostatni mecz w roli piłkarza Legii spędził z kibicami.

Czy razem z nimi opuścił trybuny w 10. minucie na znak protestu związanego ze słabą postawą drużyny w obecnym sezonie ekstraklasy i rządami Dariusza Mioduskiego? Tego nie wiadomo, ale trzeba przyznać, że 17-minutowy protest symbolizujący 17 porażek Legii w sezonie 2021/2022 (najwięcej w historii klubu), wyglądał przygnębiająco dla całego legijnego środowiska. Żyleta opustoszała całkowicie - to było pewne, ale wyszło też sporo kibiców z sektorów, w których nie jest prowadzony doping. Najwięcej ludzi zostało w sektorze rodzinnym, a zgromadzone w nim dzieci kilka razy krzyknęły nawet: Legia, Legia.

Kibice Legii: Niech Dariusz Mioduski się wstydzi

Obraz całkowicie pustej Żylety i opustoszałej reszty części stadiony był porażający. - Niech Dariusz Mioduski się wstydzi. Niech każda z tych minut będzie dla niego powodem do hańby, wstydu i refleksji, o ile ten człowiek jest skłonny do jakichkolwiek refleksji - pisali przed meczem kibice. Już w jego trakcie śpiewali: "On jest temu winien, on jest temu winien, wyp*** stąd powinien." A gdy wrócili na Żyletę, najpierw odpalili petardy hukowe, później race, a w efekcie tak zadymili murawę, że mecz został przerwany na kilka minut. Wznowiony został już z dopingiem kibiców.

Więcej o: