Artur Boruc wymachuje szablą na "Żylecie". Legia reaguje na Twitterze

"Artur Boruc". "I dzięki Artur, dzięki" - kibice Legii Warszawa przed meczem z Cracovią urządzili pożegnanie Arturowi Borucowi. Na "Żylecie", trybunie najbardziej zagorzałych fanów. Nieoficjalne, bo te oficjalne ma nastąpić w innym terminie. A tak przynajmniej twierdzi Legia, która o tym, że pożegna 42-letniego bramkarza w innym sposób, poinformowała w sobotę na Twitterze, gdy Boruc był wśród kibiców i wymachiwał szablą na "Żylecie".

Nie tak to miało wyglądać. Zupełnie nie tak. Jeszcze kilka tygodni temu przy Łazienkowskiej słyszeliśmy, że dla Artura Boruca, który nie broni w Legii od lutego, mecz z Cracovią będzie oficjalnym pożegnaniem. - Najpierw niech ten sezon się skończy, Artur godnie pożegna się z kibicami, a później będziemy ogłaszać, co robimy dalej - usłyszeliśmy w klubie pod koniec kwietnia.

Zobacz wideo Vuković: Gdyby Boruc wrócił do bramki, oznaczałoby to, że mamy katastrofę

Protest kibiców Legii WarszawaStadion Legii najpierw opustoszał, później zapłonął. Kibice mają dość

Boruc nie grał w Legii, bo był spór, kto ma zapłacić karę

Wtedy wydawało się, że Legia trzyma wszystko w dużej tajemnicy. Ale niedługo później okazało się, że powód braku pożegnania jest kuriozalny. Tomasz Włodarczyk z serwisu meczyki.pl dwa tygodnie temu jako pierwszy poinformował, że Boruc nie gra w Legii, bo nie została opłacona jego kara 25 tys. zł w Komisji Ligi. - To jest konflikt. Może nie między trenerem a piłkarzem, ale piłkarzem a klubem. Ta kara wciąż "wisi" i jest polemika, kto ma ją zapłacić - powiedział Włodarczyk.

Inna sprawa, że już w kwietniu słyszeliśmy, że forma Boruca jest daleka od optymalnej. I że nawet jeśli wystąpiłby w ostatnim meczu z Cracovią to na pewno nie w pełnym wymiarze. Ale nie wystąpił. W sobotę Boruc pojawił się jednak na stadionie. Konkretnie na "Żylecie", trybunie najbardziej zagorzałych kibiców Legii, którzy zgotowali mu własne pożegnanie.

"Artur Boruc". "I dzięki Artur, dzięki" - skandowali kibice Legii w kierunku Boruca, który w pewnym momencie wszedł nawet na tzw. gniazdo, czyli miejsce, z którego prowadzony jest zorganizowany doping na "Żylecie". Odebrał tam m.in. pamiątkową szablę, którą wymachiwał i dziękował kibicom za miłe słowa w swoim kierunku.

Wymowne jest też to, że na oficjalnym profilu Legii na Twitterze pojawił się wtedy taki wpis:

Co planuje Legia w kontekście Boruca? Tego już nie napisała. Interia klika dni temu informowała, że klub z Łazienkowskiej rozważa organizację meczu towarzyskiego z "silnym, zachodnim klubem". Do nas docierają jednak sygnały, że sam Boruc nie jest szczególnie zainteresowany tym pomysłem.

Tomasz JażdżyńskiWspółwłaściciel Wisły Kraków odleciał. Oskarża media o "prowokację"

"Broni ten, który jest lepszy"

Boruc w tym sezonie rozegrał w Legii 22 mecze. Rundę wiosenną zaczął jako podstawowy bramkarz. Jego problemy - nie licząc tych wcześniejszych z plecami - zaczęły się od lutowego meczu z Wartą. Legia przegrała tamto spotkanie 0:1, kończyła je w dziesiątkę. Właśnie bez Boruca, który w 72. minucie wyleciał z boiska za uderzenie i odepchnięcie stopera Warty Dawida Szymonowicza. W pozornie niegroźnej sytuacji, bo Boruc miał już piłkę w rękach i wyprowadzał akcję Legii, jeszcze bardziej osłabił i tak już słaby zespół.

Zachowanie Boruca w meczu z Wartą, a może nawet bardziej reakcja po meczu, kiedy w mediach społecznościowych dalej krytykował sędziego Łukasza Kuźmę, nie spodobała się Vukoviciowi. Po odcierpieniu trzech meczów dyskwalifikacji Boruc do bramki Legii już nie wrócił. To dla niego był początek końca. A dla Legii - koniec problemów, bo odkąd Boruc stracił miejsce w bramce, zespół Vukovicia w lidze zaliczył sześć zwycięstw, dwa remisy i w końcu wygrzebał się ze strefy spadkowej.

Jakub Błaszczykowski przed meczem Wisła Kraków - Warta PoznańJakub Błaszczykowski wyszedł do kibiców Wisły i oświadczył: Zaje*****

Boruc ma za sobą bardzo bogatą karierę. To wychowanek Pogoni Siedlce, który jeszcze jako nastolatek trafił na Łazienkowską. W 2005 roku został najpierw wypożyczony z Legii, a później sprzedany do Celticu. W Szkocji grał przez pięć lat, zdobywał trofea i też rozkochał w sobie kibiców. Po 15 latach gry w silniejszych ligach - włoskiej (Fiorentina) i angielskiej (Southapton, Bournemouth) - w 2020 roku wrócił do Legii. Na zakończenie kariery, które każdy wyobrażał sobie inaczej.

Więcej o: