Wisła spadła, a Kasperczak wskazuje winnych. "Szrot"

- Wszystko było zrobione rodzinnie, a rodziny nie powinno mieszać się z pracą zawodową - mówi w rozmowie z tvpsport.pl po spadku Wisły Kraków do 1. ligi Henryk Kasperczak. Legenda trenerska klubu z dawnej stolicy Polski wskazuje też inne aspekty, które zdecydowały o porażce.

 - Byłbym bardzo zasmucony, gdyby Wisła spadła. To nie tylko bliski mi klub, ale wielka tradycja w skali kraju. Problemy Wisły rozciągnąłbym na całą ekstraklasę. Polegają one na sportowej i ekonomicznej polityce klubu - mówił kilka tygodni temu "Przeglądowi Sportowemu" Henryk Kasperczak. Teraz dawnemu trenerowi przychodzi już komentować spadek krakowian. I to w ostrych słowach.

Zobacz wideo Borek: Lewandowski chyba dojrzał do tego, by zmienić otoczenie

Kasperczak: "Rodziny nie powinno mieszać się z pracą zawodową"

- Widziałem łzy Kazia Kmiecika, który cały czas jest mocno zaangażowany w życie Wisły. To trudna chwila dla tych, którzy chcieli uratować klub i pomagali mu. Wszyscy dążyli do tego, aby drużyna została w Ekstraklasie. To się niestety nie udało - przyznaje w rozmowie w tvpsport.pl Kasperczak.

Zbigniew BoniekBoniek o Wiśle Kraków: Nie znajdziesz żadnej takiej drużyny w polskiej lidze

Szkoleniowiec, który lata temu doprowadził krakowski klub do potęgi, nie miał problemów ze wskazaniem winowajców spadku Wisły do 1. ligi. - Zawiniła polityka sportowa klubu. Zawodnicy, którzy przychodzą, nie dają żadnej satysfakcji. Sprowadzano szrot, który nie miał gdzie grać i trafiał do Wisły. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Może klubu nie stać na lepszych graczy? Jest duży problem z finansami i pionem sportowym. Wiśle brakowało piłkarzy o większej jakości - ocenił 75-latek.

- W Wiśle kupuje się przypadkowych graczy. Tu jest największy problem. Nie wiem, za co odpowiadają skauci. Poprzedni dyrektor sportowy miał duże plany, jednak szybko zakończył pracę. Jest mi przykro, że taki klub spada z ligi - wskazał jeszcze były reprezentant Polski.

Henryk Kasperczak odniósł się także do tego, jak spisał się w roli trenera krakowian Jerzy Brzęczek. – Wszystko było zrobione rodzinnie, a rodziny nie powinno mieszać się z pracą zawodową. Kuba Błaszczykowski chciał wziąć wujka, aby ten pomógł ratować Wisłę. To się nie udało. Brzęczek zdecydował się podjąć trudnej misji i za to należą się słowa uznania. On sam zrozumiał, że z tymi zawodnikami będzie bardzo ciężko. Tak też się okazało - uznał był trener reprezentacji Tunezji.

Kasperczak dał też poradę Brzęczkowi, który wyraził ostatnio chęć zostania na stanowisku trenera Wisły Kraków. Były piłkarz tego klubu zaapelował do obecnego szkoleniowca krakowskiej drużyny, aby nie rozmieniał swojego nazwiska na drobne. - Jurek musi się nad tym dobrze zastanowić. Jeżeli władze klubu poczują, że odpowiednio zareaguje i poukłada wszystko, to dlaczego nie? Jestem za nim. Wpadł w trudną sytuację - podkreślił Henryk Kasperczak.

Kluczem do odbudowy Wisły, według byłego piłkarza ma być zmiana podejścia do transferów. - Jeżeli nie zmieni się podejście, to czekają nas kolejne lata ze słabymi zagranicznymi zawodnikami. Niedawno mówiło się, że Legia może mieć duże problemy, a okazało się, że Wisła szybciej wpadła w wielkie bagno. Bez zmian Europa nam jeszcze bardziej ucieknie. My zostaniemy z tyłu jak biedaki… - podkreślił trener.

Wisła Kraków prowadziła w niedzielnym meczu z Radomiakiem Radom 2:0, ale ostatecznie przegrała 2:4 i pożegnała się z ekstraklasą, dołączając do zdegradowanych kilka godzin wcześniej Górnika Łęczna i Bruk-Betu Termaliki Nieciecza. 

Więcej o: