Trener Stali nie wytrzymał po meczu: Żenada. Może ktoś nie chce, żeby Stal się utrzymała

- Nie wiem, czy mam komentować mecz, czy sytuację z ostatniej sekundy. Dla mnie ten mecz zakończył się remisem, taka była pierwsza decyzja sędziego - zaczął konferencję prasową Adam Majewski, trener Stali Mielec. Jego zespół przegrał w niedzielę 2:3 z Lechią Gdańsk.

Końcówka niedzielnego meczu Lechii Gdańsk ze Stalą Mielec to istna loteria. W 93. minucie Łukasz Zwoliński strzelił swojego trzeciego gola i wyprowadził gdańszczan na prowadzenie. Cały stadion zaczął już celebrować hat-tricka i kolejne trzy punkty dla Lechii, a sędzia nagle anulował trafienie, odgwizdując spalonego po analizie VAR. To jednak nie koniec! Sędzia nie wznowił gry, by po kolejnych kilku minutach... uznać bramkę po nadal trwającej analizie VAR.

Zobacz wideo Wisła nad przepaścią. Brzęczek: Jakbym nie był optymistą, to musiałbym zrezygnować z pracy

Adam Majewski o sędziach w meczu z Lechią Gdańsk. "Tylko pogratulować. My się na pewno utrzymamy"

Sędziowie podjęli w teorii słuszną decyzję, ale nikt nie może zrozumieć, dlaczego komunikacja między arbitrem głównym a wozem VAR była tak fatalna. Dlaczego w ciągu kilku minut trzykrotnie podjęto inną decyzję? Do całej sytuacji na pomeczowej konferencji prasowej odniósł się trener Stali Adam Majewski. 

Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

- Nie wiem, tak jak już wspomniałem o tej decyzji końcowej, być może nam należał się też rzut karny. Natomiast sędzia podjął inną decyzję. Wydawało się, że jest koniec meczu. Byliśmy bliżej wygrania niż zremisowania tego spotkania. Nie wiem, jakie są przepisy. Natomiast dla mnie to jest jedna wielka żenada, że decyzja jest podjęta, a potem cofnięta - powiedział Majewski dziennikarzom.

Burza po golu Lechii w 93. minucie. Burza po golu Lechii w 93. minucie. "Jedna wielka żenada", "Totalny dramat"

- W powtórkach wszystkiego tak dokładnie nie widać. Natomiast jeśli zostaje podjęta decyzja, że jest VAR, ktoś w tym autobusie przebywa i nie śpi, podjął taką decyzję, że jest spalony, to nie wydaje mi się, żeby można było tę decyzję jeszcze raz zmienić. Ale jeśli jest pierwsza decyzja, bo na tym polega VAR, to nie wydaje mi się, żeby powinno się wracać i ją znów zmieniać - tłumaczył Majewski

 

Adam Majewski zwrócił uwagę nie tylko na końcówkę, ale też na inne decyzje sędziów, które były niekorzystne dla Stali Mielec. - Jeżeli sędziowie podejmują tak pochopne decyzje, to należał nam się rzut karny, bo spokojnie nikt by nie miał pretensji i byłoby po meczu tak naprawdę. Lechia w drugiej połowie opadła z sił. My dalej dążyliśmy do korzystnego rezultatu, ale niestety. Stało się, jak się stało i tylko pogratulować panu sędziemu decyzji - mówił szkoleniowiec. 

Patrząc na przebieg całego spotkania Majewski potwierdził, że Stal mogła być w znacznie gorszej sytuacji po pierwszej połowie. - Lechia była zespołem zdecydowanie lepszym. Ale w drugiej była odpowiednia reakcja naszych zawodników, z czego jestem dumny - powiedział i dodał chwilę później: - Myślę, że w drugiej połowie nie byliśmy gorsi, wręcz przeciwnie. No ale pewnych spraw nie przeskoczymy. Nie wiem, nie chcę tutaj nikogo posądzać, ani oskarżać. Być może komuś nie pasuje, aby Stal Mielec grała w ekstraklasie, ale my się na pewno utrzymamy - usłyszeliśmy. 

Stal Mielec zajmuje obecnie 12. miejscu w tabeli z przewagą pięciu punktów nad strefą spadkową ekstraklasy. Do końca bieżącego sezonu zostały jeszcze dwie kolejki, w których drużyna zmierzy się ze Śląskiem Wrocław oraz Wisłą Płock.

Więcej o: