Porażka 1:2 Legii Warszawa ze Stalą Mielec była jej siedemnastą w tym sezonie ekstraklasy. Po tym spotkaniu drużyna ze stolicy Polski spadła na dwunastą pozycję w ligowej tabeli.
Nic dziwnego, że także piłkarze byli sfrustrowani grą zespołu. Nawet strzelec jedynego gola dla Legii z 30. minuty, Paweł Wszołek, któremu asystował Maciej Rosołek. Wszołek bardziej od swojej bramki przejmował się jednak końcowym wynikiem.
- Gole czy asysty są na drugim planie. Najistotniejsze jest dobro drużyny i zwycięstwo. Przegraliśmy po dwóch stałych fragmentach gry, więc trudno cokolwiek dodać. Są sytuacje, w których musimy się lepiej ustawić i po prostu wybić piłkę - mówił w wywiadzie dla telewizji Canal+ Wszołek.
- Czego nam dzisiaj zabrakło? Nie wiem. Kurczę, co mam powiedzieć? Powiem tak: wszystkiego. Życie. Trzeba zapierdzielać. Nie chcę za dużo mówić i nikogo oceniać, bo przegrywamy i wygrywamy całą drużyną - wskazał piłkarz Legii.
Drużyna Aleksandara Vukovicia w tym sezonie zagra jeszcze trzy spotkania: u siebie z Górnikiem Zabrze, na wyjeździe z Jagiellonią Białystok i u siebie z Cracovią. Jest już niemal pewna utrzymania w lidze - nad grupą spadkową i zajmującą piętnaste miejsce Wisłą Kraków (która ma o jeden mecz rozegrany mniej) ma przewagę siedmiu punktów.