Królewski: Wisła jest najbardziej krzywdzoną drużyną. To zaprzeczenie idei sportu

- Nie będziemy spokojnie patrzeć, jak drużyna jest jawnie krzywdzona w sytuacji, gdy różnica punktowa w tabeli jest minimalna. To ma znaczenie - napisał na Twitterze Jarosław Królewski. Współwłaściciel Wisły Kraków pisze o odpowiedzialności władz klubu, ale nie szczędzi też słów krytyki wobec sędziów i ligi.

Wisła Kraków najchętniej zapomniałaby o ostatniej kolejce ekstraklasy. Zespół Jerzego Brzęczka przegrał 3:4 z Wisłą Płock, co znacznie utrudniło jego sytuację w tabeli. Na cztery kolejki przed końcem Wisła znajduje się w strefie spadkowej (16. miejsce), a do Zagłębia Lubin, które znajduje się na pozycji dającej utrzymanie w lidze, traci dwa punkty. Sytuacja klubu jest trudna, za co odpowiedzialność biorą na siebie jego władze.  

Zobacz wideo Marek Papszun powrócił do tematu Legii. "To była moja decyzja"

- Przed sezonem uczciwie i szczerze napisałem, że będzie to sezon, w którym Wisła Kraków znajdzie się wśród sześciu-ośmiu zespołów zaangażowanych w walkę o utrzymanie. Za co, niezależnie od przeszłości, bierzemy sto procent odpowiedzialności, również w przypadku najczarniejszego scenariusza - napisał na Twitterze Jarosław Królewski

Wisła Kraków najbardziej pokrzywdzonym klubem? "Zaprzeczenie idei sportu"

Współwłaściciel Wisły dodał, że wmawianie ludziom, jakoby władze klubu próbowały zrzucić winę na sędziów "jest idiotyczne", ale zaraz po tym dopisał, jak jego zdaniem traktowana jest Wisła Kraków w bieżącym sezonie. 

Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

- Nie oznacza to, że będziemy patrzeć spokojnie, jak drużyna jest jawnie krzywdzona, w szczególności w sytuacji gdy różnica punktowa w tabeli jest minimalna. To ma znaczenie. Próba lekceważenia takiego stanu rzeczy jest skrajnie niemerytoryczna. Pisanie, że w sporcie ktoś mógł zadbać o pozycję wcześniej, wypacza w ogóle sens tabel i rankingów oraz rywalizacji do końca, taka postawa jest imbecylnie nieedukacyjna. Mecz trwa do 90 minuty, tak samo sezon trwa do ostatniego meczu. Odbieranie komuś podmiotowości przed zakończeniem sezonu jest zaprzeczeniem idei sportu, tak samo jak przyzwalanie na to, aby drużyna była okradana w 85 minucie kluczowego dla utrzymania meczu, w momencie gdy odrobiła stratę bramkową i w drugiej połowie dominowała - czytamy.

Jarosław Królewski nawiązał w tym wpisie do decyzji sędziego Damiana Sylwestrzaka, który nie w 85 minucie, a w 95 minucie podyktował rzut karny dla Wisły Płock. To była jednak jedyna słuszna decyzja, bo na powtórkach widać ewidentne zagranie ręką przez Elvisa Manu. W dalszej części oberwało się też dziennikarzom. 

- Na stadionach są tysiące ludzi. Dziś możemy się skupić na Wiśle i ich właścicielach, lekceważyć to, uzasadniając pozycją klubu w lidze. Za moment ktoś inny zostanie skrzywdzony i dyskusja wróci. Wszyscy ci, którzy odsuwają ten problem, są w swoim dziennikarskim obowiązku nieetyczni. Można powiedzieć i napisać to, co jest prawdą. Wisła prezentuje się słabo sportowo, za co odpowiedzialność bierze klub, ale równocześnie Wisła jest dziś najbardziej krzywdzoną w sezonie drużyną w ekstraklasie – zakończył Królewski. 

W poniedziałkowym meczu pretensje do arbitra głównego po meczu miał jeszcze Jakub Błaszczykowski. Były reprezentant Polski czekał na zespół sędziów w tunelu, a tam wydzierał się na nich i krytykował ich decyzje. Do tego dochodzi jeszcze przewinienie Luisa Fernandeza, który już po ostatnim gwizdku uderzył w głowę Damiana Michalskiego z Wisły Płock.

Meczem oby klubów na posiedzeniu zajęła się Komisja Ligi. Ukarano Fernandeza (nie zagra do końca sezonu) oraz Jakuba Błaszczykowskiego (kara finansowa za zachowanie wobec sędziów). Królewski też musi uważać na swoje wpisy, bo nie tak dawno komisja ukarała i jego. Na biznesmena nałożono karę finansową w związku z jego wpisem na Twitterze po meczu z Lechem Poznań. Wtedy skrytykował pracę Tomasza Kwiatkowskiego.

Media: Napoli chce ściągnąć Muciego z Legii. Media: Napoli chce ściągnąć Muciego z Legii. "Od dawna jest na liście"

Więcej o: