Dramat Wisły Kraków. Niebywała ostatnia minuta. Porażka po kabaretowym zagraniu

Cóż to był za mecz w Krakowie! Wisła Kraków przegrała na własnym stadionie z Wisłą Płock 3:4, tracąc decydującego gola z rzutu karnego w ostatniej akcji meczu! Po absurdalnym zagraniu ręką Elvisa Manu zwycięską bramkę dla "Nafciarzy" zdobył Mateusz Szwoch.

Dla Wisły Kraków był to kolejny z meczów, w których nie mogła sobie pozwolić na stratę punktów. Tym bardziej, że wygrywając w poniedziałek mogła wyprzedzić Zagłębie Lubin i po raz pierwszy od dawna uciec ze strefy spadkowej. Siódma w tabeli Wisła Płock pod wodzą Pavola Stano gra jednak naprawdę dobrze, w związku z czym drużynę Jerzego Brzęczka czekało trudne zadanie. 

Zobacz wideo Nie ma komu sędziować meczów Legii. "To ryzykowanie ich karier"

Wisła Płock wygrywa szalony mecz w Krakowie. Absurdalny karny w ostatniej akcji

Zanim za grę zabrali się piłkarze, minutą ciszy oddano hołd zmarłemu niedawno Stanisławowi Sętkiewiczowi, "Wiślackiemu Smokowi", który nie opuścił żadnego spotkania Wisły u siebie od 34 lat.

Sam mecz rozpoczął się fatalnie dla Wisły Kraków. Już w 10. minucie mocny strzał z dystansu oddał Piotr Tomasik, czym zaskoczył Pawła Kieszka i otworzył wynik spotkania.

Chwilę później podobnym uderzeniem popisał się po drugiej stronie boiska Giorgij Citaiszwili, jednak bramkarz Wisły Płock Krzysztof Kamiński świetnie sparował piłkę na słupek. A gdy akcja się przeniosła po kilkudziesięciu sekundach pod drugą bramkę, Jorginho z prawego skrzydła doskonale dograł piłkę pod bramkę, gdzie niepilnowany był Łukasz Sekulski i z łatwością podwyższył na 0:2. 

Gospodarze odpowiedzieli w 27. minucie, gdy Sebastian Ring świetnie rozegrał piłkę ze Stefanem Saviciem na lewym skrzydle, wpadł w pole karne i z ostrego kąta zdobył bramkę kontaktową. 

Cóż jednak z tego, skoro do przerwy było już 1:3. W 41. minucie defensywa Wisły Kraków ponownie zaspała i po podaniu Marko Kolara kolejną sytuację stuprocentową wykorzystał Sekulski, strzelając drugiego gola w tym spotkaniu. 

Oficjalnie: Lewandowski trenerem Radomiaka. Mołdawski pośrednik w tleOficjalnie: Lewandowski trenerem Radomiaka. Mołdawski pośrednik w tle

Wisła jednak się nie załamała i po przerwie konsekwentnie dążyła do odrobienia strat. Gola kontaktowego strzeliła w 58. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Marko Poletanovicia piłka odbijała się na pierwszym słupku i wpadła do siatki zaskoczonego Kamińskiego. Choć wyglądało to na gola samobójczego, bramka została ostatecznie przypisana Elvisowi Manu. 

Trzynaście minut później Wisła Kraków zdołała doprowadzić do remisu, gdy po efektownej akcji Giorgija Citaiszwilego do siatki z bliska trafił Zdenek Ondrasek.

Wynik 3:3 nie zaspokajał ambicji gospodarzy i ci dążyli do strzelenia zwycięskiego gola. Mimo wysokiej intensywności gry piłkarzy Jerzego Brzęczka, dobrych okazji do tego jednak brakowało. Dopiero w doliczonym czasie przed szansą stanął Luis Fernandez, ale z kilkunastu metrów posłał piłkę obok słupka. 

Gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, uderzenie Filipa Lesniaka w ostatniej akcji dobrze odbił Paweł Kieszek. Goście jednak zasugerowali zagranie ręką i mieli rację, gdyż futbolówkę w niewytłumaczalnych okolicznościach dotknął w ten sposób Elvis Manu. Po interwencji VAR sędzia Damian Sylwestrzak nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny dla Wisły Płock. Ten na gola bardzo pewnie zamienił Mateusz Szwoch i dał swojej drużynie zwycięstwo, gdyż arbiter gry już nawet nie wznowił.

Wisła Kraków przegrała z Wisłą Płock 3:4 i nie wykorzystała szansy na wyjście ze strefy spadkowej. Do bezpiecznego miejsca traci wciąż dwa punkty, podczas gdy Wisła Płock awansowała z kolei na szóste miejsce w tabeli ekstraklasy.

Więcej o: