Lech Poznań przegrywał, ale lokomotywa ruszyła. Nowy lider ekstraklasy

Miłe złego początki - tak można opisać występ Stali Mielec w meczu z Lechem Poznań. Goście objęli prowadzenie już w drugiej minucie po golu Dominika Steczyka, ale do końca pierwszej połowy na boisku była praktycznie tylko jedna drużyna. Lech po golach Amarala, Ishaka i samobójczym trafieniu Mateusza Żyry wygrał 3:1 i przynajmniej na moment został liderem ekstraklasy.

Mecz Lecha ze Stalą był jednym z tych, co do którego wszyscy kibice i eksperci mieli przeczucie, że będzie to spacerek dla jednej z drużyn. A konkretniej dla Lecha, który walczy o podwójną koronę. Drużyna Macieja Skorży nie miała prawa się pomylić w spotkaniu z najgorszą drużyną 2022 roku. Mielczanie do niedawna byli jedną z rewelacji tego sezonu. Potem jednak wszystko się posypało i Stali realnie zaczął grozić spadek z ekstraklasy.

Zobacz wideo Ekspert ocenił kluczową kontrowersję z meczu Lech-Legia. "Nie ma usprawiedliwienia"

Lechia Gdańsk - Warta PoznańHistoryczny wyczyn Flavio Paixao. Lechia coraz bliżej gry w pucharach

Wszystko wskazywało więc na Lecha, ale w ekstraklasie niczego nie można być pewnym. I oto już w drugiej minucie kibice na stadionie przy Bułgarskiej przeżyli szok. Lech stracił piłkę na swojej połowie, ale wydawało się, że akcja Stali już spaliła na panewce. Jednak piłka trafiła w końcu z boku boiska do Dominika Steczyka. Ten był ustawiony tyłem do bramki, ale przyjął sobie tak, że piłka podskoczyła, po czym błyskawicznie się odwrócił i uderzył z woleja w kierunku dalszego słupka. Mickey van der Hart nawet się nie ruszył i tylko patrzył, jak piłka ląduje w siatce, a zaraz potem wściekle wykopał ją na środek boiska.

Stracony gol podrażnił lechitów i jeśli ktoś myślał, że ta sytuacja zabierze im pewność siebie, to się pomylił. Lech natychmiast ruszył do odrabiania strat i choć nie tworzył wielu dobrych sytuacji, to praktycznie pierwsza z nich przyniosła wyrównanie. W 11. minucie po ładnej akcji i wyłożeniu piłki przez Mikaela Ishaka do Joao Amarala Portugalczyk uderzył na bramkę z 16 metrów. Piłka odbiła się od pleców obrońcy Stali i zmyliła Strączka, a potem wpadła do siatki.

Lech nie rezygnował i dalej atakował, aż dopiął swego. W 31. minucie świetnym otwierającym podaniem popisał się Antonio Milić. Piłkę przejął Rebocho, który wycofał do Ishaka. Ten musiał się odwrócić i uderzył na bramkę. Strzał był lekki i nie do końca precyzyjny, ale błąd popełnił Strączek, który upadł na murawę za późno i piłka przeturlała mu się pod pachą.

Legia Warszawa - Piast Gliwice 0:1Piast pogłówkował i wygrał z Jagiellonią. Absurdalnie długa wideoweryfikacja

Dwa gole dla Lecha były tylko udokumentowaniem pełnej kontroli, jaką miał Lech w pierwszej połowie. Sama za siebie mówiła statystyka posiadania piłki: 70 do 30 procent na korzyść gospodarzy. Stal zaczęła kapitalnie, nawet próbowała kontrować, ale szybko zgasła.   

Na dodatek tak jak Stal fantastycznie zaczęła pierwszą połowę, tak drugą część znakomicie rozpoczęli lechici. Po serii stałych fragmentów gry jedno z dośrodkowań przyniosło Lechowi trzecią bramkę. Jej autorem był Mateusz Żyro, który niefortunnie interweniował głową we własnym polu karnym. Trzeci gol dla Lecha spowodował, że gospodarze trochę odpuścili. Stal z kolei miała dwie sytuacje po rzutach rożnych: najpierw próbował Czorbadżijski, a potem Flis. Mielczanie grali odważniej, jakby zeszła z nich presja. Częściej utrzymywali się przy piłce, a Lech cierpliwie czekał. Mógł się jednak zdziwić, bo w 74. minucie wprowadzony z ławki Oskar Zawada wpakował piłkę do siatki Lecha po rzucie rożnym. Lechici mieli jednak szczęście, bo sędzia Daniel Stefański po wideoweryfikacji anulował gola. Uznał, że Zawada nieprzepisowo popychał rywala przed strzałem.

Stal walczyła dzielnie i wyglądała znacznie lepiej niż w pierwszej połowie. Mecz się wyrównał, ale Lech dopiął swego. Wygrał 3:1, został liderem (przynajmniej do końca meczu Rakowa z Górnikiem Łęczna) i może przygotowywać się do jednego z najważniejszych meczów w sezonie - finału Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa na Stadionie Narodowym w Warszawie. To spotkanie odbędzie się 2 maja.

Więcej o: