Legia zatrzymała Lecha. Czerwona kartka i kontrowersja w ostatniej akcji meczu [WIDEO]

Piłkarze Lecha Poznań nie wykorzystali szansy odskoczenia od rywali do mistrzostwa Poski. Tylko zremisowali u siebie z Legią Warszawa 1:1.

To był mecz dwóch drużyn, które w rozgrywkach ligowych walczą już o zupełnie inne cele. Lech Poznań chce zdobyć mistrzostwo Polski i po wpadce i porażce Pogoni Szczecin u siebie z Wisłą Płock, miał szansę objąć prowadzenie w tabeli. Natomiast Legia Warszawa wciąż ma cień szansy na zajęcie czwartego miejsca. Jej trener Aleksandar Vuković w porównaniu do ostatniego, przegranego 0:1 meczu Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa zrobił cztery zmiany w składzie. W wyjściowym składzie nie znaleźli się tym razem Filip Mladenović, Thomas Pekhart i Kacper Skibicki. Zastąpili ich Lirim Kastrati, Rafael Lopes i Jurgen Celhaka.  

Zobacz wideo Analizujemy rywali Polaków na MŚ. Na to musi być gotowy Czesław Michniewicz

Lewandowski skończył męki Bayernu. Gikiewicz w końcu pokonanyLewandowski skończył męki Bayernu. Gikiewicz w końcu pokonany

Zadecydowały stałe fragmenty gry

O losach pierwszej połowy, w której było mało sytuacji i oba zespoły grały dużo lepiej w obronie, niż w ataku, zadecydowały stałe fragmenty gry. Już w siódmej minucie właśnie z rzutu wolnego strzelał Joao Amaral, ale trafił w poprzeczkę. Po dwóch kwadransach z rzutu wolnego dośrodkował Tomasz Kędziora, piłkę głową przedłużył Dawid Kownacki, a z pięciu metrów do siatki trafił Satka.

Pierwszy celny strzał na bramkę w wykonaniu Legii Warszawa, od razu dał jej wyrównanie. W 40. minucie z lewej strony z rzutu wolnego dośrodkował Josue, a pięknym strzałem głową popisał się Rafael Lopes. Dla Josuego była to już dziesiąta asysta w tym sezonie w ekstraklasie. Pomocnik Legii prowadzi w tej klasyfikacji i ma dwie asysty więcej od Jakuba Kamińskiego. Natomiast dla Lopesa był to czwarty gol.

Już na początku drugiej połowy Lech Poznań znów mógł objąć prowadzenie. Najpierw po fatalnym błędzie gości przy wyprowadzaniu piłki przed własnym polem karnym, Mikael Ishak dostał podanie na czternasty metr, ale jego strzał obronił Richard Strebinger. Chwilę później Lindsay Rose o mały włos, a strzeliłby bramkę samobójczą, ale znów dobrze spisał się bramkarz Legii. I to by było na tyle, jeśli chodzi o ciekawe sytuacje w tej części.

Legia Warszawa w tej części była długimi fragmentami bezradna w ofensywie. Nie stworzyła żadnej okazji strzeleckiej i nie oddała celnego strzału na bramkę. W wielu akcjach nie potrafiła wymienić kilku podań i kończyła je stratami. W drugiej minucie doliczonego czasu gry straciła też Kharatina. Pomocnik gości brzydko, od tyłu sfaulował w kontrze Ba Louę. A za chwilę miała szczęście, bo z rzutu wolnego Kvekveskiri trafił w słupek.

W ostatniej akcji meczu doszło do kontrowersji. Rose kapitalnie zablokował strzał z sześciu metrów Pereiry i piłka nie wpadła do siatki. Kibice i zawodnicy Lecha protestowali domagając się w tej akcji zagrania ręką Rose'a. Sędzia nie oglądał jednak tej sytuacji na VAR-rze i nie odgwizdał jedenastki.

Kontrowersja w meczu Lech - LegiaKontrowersja w meczu Lech - Legia Screen Canal+Sport

- Wczoraj w Pogoń - Wisła Płock (1:2) ręka Lagatora w końcówce. Dziś w Lech - Legia (1:1) podoba sytuacja z ręką. W roli głównej Rose. Nie rozumiem, dlaczego sędziowie mając VAR i kilka powtórek do obejrzenia, rezygnują z zobaczenia akcji na monitorze. Nie da się tego wytłumaczyć - napisał na Twitterze Maciej Wąsowski, dziennikarz Weszło.

- Kolejny babol sędziego. Tam było zagranie ręką i powinien być rzut karny. Kolejka pod znakiem bardzo kontrowersyjnych decyzji arbitrów - dodał Maciej Łanczkowski, dziennikarz Piłki Nożnej.

Lech po tym remisie ma 56 punktów i został nowym liderem ekstraklasy. Ma tyle samo punktów co Pogoń Szczecin i jeden więcej od Rakowa Częstochowa. Ten ostatni zespół ma jednak jeden mecz mniej, a w niedzielę (godz. 17.30) podejmie Ślaska Wrocław. Legia z 36 punktami jest na dziewiątej pozycji.

David De GeaDe Gea zaniemówił, aż wypalił: "Hańba". Manchester United niszczeje

Lech Poznań - Legia Warszawa 1:1 (1:1)

Bramki: Satka (30.) - Lopes (40.)

Lech: Van der Hart - Kędziora (80. Pereira), Satka, Milić, Rebocho - Murawski, Karlström (80. Kvekveskiri) - Kownacki, Amaral (73. Ba Loua), Kamiński (79. Skóraś) - Ishak Ż (84. Marchwiński).

Legia: Strebinger - Johansson Ż, Rose, Wieteska, Jędrzejczyk - Kastrati (57. Verbić), Slisz Ż, Çelhaka (46. Sokołowski, 78. Kharatin CZ), Rosołek, Josué, Lopes (62. Pekhart).

Więcej o: