Niespodzianka w Szczecinie. Pogoń namieszała sobie w walce o mistrzostwo [WIDEO]

Prowadząca w ekstraklasie Pogoń Szczecin niespodziewanie przegrała przed własną publicznością z Wisłą Płock 1:2. I to mimo faktu, że prowadziła 1:0.

13 - aż tyle bramek w czterech ostatnich meczach ligowych zdobyli piłkarze Pogoni Szczecin. W piątkowy wieczór chcieli podtrzymać tę passę i przynajmniej na kilkadziesiąt godzin zwiększyć przewagę nad dwoma rywalami w walce o mistrzowski tytuł: Lechem Poznań oraz Rakowem Częstochowa.

Zobacz wideo Analizujemy rywali Polaków na MŚ. Na to musi być gotowy Czesław Michniewicz

Neymar jednak zostanie w PSG? Nikt nie chce gwiazdoraNeymar jednak zostanie w PSG? Nikt nie chce gwiazdora

"Jak się nie obudzimy, to będziemy płakać po meczu"

Szczecinianie w pierwszym kwadransie nie potrafili złapać odpowiedniego rytmu gry i stworzyć sytuację do zdobycia gola. Mało tego, to goście mieli świetną szansę, ale Jorginho z jedenastu metrów nie trafił w bramkę. Po kwadransie gospodarze zaczęli grać lepiej. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 33. minucie w polu karnym najlepiej odnalazł się Kamil Grosicki. Przejął piłkę na szóstym metrze, minął rywala i mocnym strzałem w długi róg pokonał dobrze spisującego się Krzysztofa Kamińskiego. Był to jego szósty gol w tym sezonie w ekstraklasie.

Odpowiedź Wisły Płock była błyskawiczna. Cztery minuty później po rzucie wolnym piłkę na szesnastym metrze przejął Łukasz Sekulski. Napastnik Wisły Płock natychmiast uderzył, a piłka po rykoszecie wpadła do siatki. Był to jedenasty gol Sekulskiego w tym sezonie i dzięki temu awansował na czwarte miejsce wśród najskuteczniejszych zawodników ekstraklasy.

- W pierwszej połowie graliśmy bardzo słabo, Wisła była zdecydowanie lepszym zespołem. Jak się nie obudzimy w drugiej połowie, to będziemy płakać po tym meczu. Lider ekstraklasy nie może tak grać - powiedział Kamil Grosicki w przerwie dla Canal+ Sport.

Olbrzymia kontrowersja w doliczonym czasie gry. "Ktoś rozumie, czemu nie było karnego?"

Gospodarze drugą połowę rozpoczęli z dużym animuszem. To oni dłużej byli przy piłce i dążyli do zdobycia drugiego gola. Paradoksalnie jednak to goście stwarzali groźniejsze sytuacje po świetnych kontratakach. Po jednym z nich Stipica uratował Pogoń świetną obroną po strzale Kristiana Vallo. W 63. minucie bramkarz lidera ekstraklasy był już bezradny po kolejnej kontrze i precyzyjnym strzale Jorginho z czternastu metrów.

Potem Pogoń atakowała, ale niewiele z tego wynikało. Nie potrafiła stworzyć 100 proc. okazji. W doliczonym czasie gry była olbrzymia kontrowersyjna i wydawało się, że był ewidentny rzut karny dla gospodarzy, ale sędziowie nie zdecydowali się na taką decyzję.

Pogoń po tej porażce ma 56 punktów, jeden więcej od Lecha Poznań i Rakowa Częstochowa, ale też ma mecz rozegrany więcej. W sobotę Lech podejmie Legię Warszawa, a w niedzielę Raków zmierzy się ze Śląskiem Wrocław. Wisła Płock z 42 punktami jest na piątej pozycji. 

W innym piątkowym spotkaniu Zagłębie Lubin pokonało przed własną publicznością Stal Mielec 3:1.

Stadion Miejski w Bielsku BiałejKoniec marzeń Podbeskidzia Bielsko-Biała o ekstraklasie

Pogoń Szczecin - Wisła Płock 1:2 (1:1)

Bramki: Grosicki (33.) - Sekulski (37.), Jorginho (63.).

Pogoń: Stipica - Bartkowski (73. Kostorz), Malec, Triantafyllopoulos, Machado - Dąbrowski - Fornalczyk (61. Żurawski), Drygas Ż (61. Jean Carlos), Kowalczyk (79. Biczachczian), Grosicki - Parzyszek (61. Kucharczyk).

Wisła: Kamiński - Zbozień Ż (80. Lagator), Michalski, Chrzanowski - Vallo, Szwoch (82. Furman), Lesniak Ż, Tomasik - Pawlak (70. Błachewicz), Sekulski (70. Tuszyński), Jorginho (70. Kolar).

Więcej o: