"Wynik jest okrutny", a liga ciekawsza. Tyle tylko, że Skorża ma wszystko, by było inaczej

Dawid Szymczak
Liga jest ciekawsza, tyle że zadaniem Lecha Poznań w tym sezonie było zrobienie wszystkiego, by nie było ciekawie. Najmocniejszy kadrowo w ekstraklasie, solidnie wzmocniony zimą, z zatrzymanym jeszcze na pół roku Jakubem Kamińskim miał wszelkie argumenty, by zdominować ligę. Tymczasem po porażce z Lechią Gdańsk (0:1), w kluczowym momencie, traci pozycję lidera.

Lech Poznań zajmował pierwsze miejsce od 13 sierpnia, ale na tydzień przed niezwykle ważnym meczem z Pogonią Szczecin oddał jej prowadzenie w tabeli. Po wznowieniu rozgrywek ma coraz więcej czułych punktów: z Cracovią i Lechią Gdańsk kluczowe gole stracił po stałych fragmentach gry, a sam zmarnował pod bramką rywali kilka dogodnych okazji do zdobycia bramki. Lech oddał dwa razy więcej strzałów niż Lechia i Cracovia, ale w meczach z nimi zdobył jedną bramkę mniej.

Zobacz wideo

Ale przed meczem w Szczecinie (26 lutego) kibiców Lecha jeszcze bardziej martwić może wyjazdowa forma zespołu. Od września wygrał on tylko dwa razy, cztery razy zremisował i trzy razy przegrał. Tymczasem Pogoń u siebie ma 8 zwycięstw i 2 remisy.

Zwycięski gol dla Lechii w meczu z Lechem17-latek bohaterem hitu ekstraklasy. Zdecydował gol w ostatnich minutach meczu

Lech Poznań źle zaczyna najważniejszy rok. Miał wszystkie argumenty

Nie jest to dla Lecha Poznań zwykły sezon. Klub obchodzi w tym roku stulecie i od dłuższego czasu deklaruje chęć zdobycia mistrzostwa i Pucharu Polski. Za słowami idą czyny, bo przed tym sezonem władze klubu zbudowały najlepszą kadrę w lidze - niemal na każdej pozycji gra dwóch równorzędnych piłkarzy, a zimą doszli jeszcze Kristoffer Velde i Dawid Kownacki. Obaj mają potencjał, by być czołowymi piłkarzami w ekstraklasie, ale na razie pierwszy potrzebuje czasu na aklimatyzację, a drugi na powrót do formy po kontuzji. Co jednak najważniejsze, gdy w styczniu Pogoń sprzedała swojego najzdolniejszego młodzieżowca - Kacpra Kozłowskiego, Lech zdołał wynegocjować z Wolfsburgiem zatrzymanie Jakuba Kamińskiego. To było jak kolejny punkt przewagi - poza czterema w tabeli - nad głównym rywalem w walce o mistrzostwo.

Ale już 20 lutego, po trzech kolejkach od wznowienia, Lech nie ma żadnej przewagi. Nie dość, że w tabeli traci punkt do Pogoni, to jeszcze drużynie ze Szczecina udało się błyskawicznie zastąpić Kozłowskiego. Wahan Biczachczian w trzech meczach strzelił trzy gole. W pojedynkę zapewnił sześć punktów. W Lechu Poznań na razie nie objawił się piłkarz, który potrafiłby w podobny sposób pociągnąć zespół do zwycięstwa.

Gorszą formę zespołu Skorży można częściowo tłumaczyć wieloma kontuzjami i problemami zdrowotnymi. Do Gdańska nie pojechał kapitan Mikael Ishak, a mecz na ławce zaczął dopiero co wypuszczony z kwarantanny Joao Amaral. Lech zaczął więc spotkanie bez swoich dwóch najlepszych strzelców, autorów 21 z 45 bramek zdobytych w tym sezonie. To olbrzymia strata, tym bardziej, że grać nie może też Artur Sobiech, zmiennik Ishaka. Ale zastępcy i tak - jak na polskie warunki - byli wręcz luksusowi: w ataku grał Kownacki, a za jego plecami Dani Ramirez. Z ławki nie podniósł się natomiast Filip Marchwiński, który był najskuteczniejszym piłkarzem Lecha w okresie przygotowawczym i wciąż jest jednym z najzdolniejszych młodzieżowców w ekstraklasie.

Lechowi znów - podobnie jak w Krakowie - kompletnie nie wyszła druga połowa. Maciej Skorża drugi raz przeprowadził gorsze zmiany niż trener przeciwnej drużyny. Wpuszczeni przez Tomasza Kaczmarka Flavio Paixao, Marco Terrazzino i Kacper Sezonienko ożywili swój zespół znacznie bardziej niż Adriel Ba Loua, Radosław Murawski i Amaral. To nie zaskakuje. Rezerwowi Lecha w sumie strzelili dotychczas trzy gole i mieli dwie asysty, natomiast rezerwowi Pogoni - 19 razy strzelali gola lub asystowali, a zmiennicy trzeciego w tabeli Rakowa Częstochowa - 7 razy.

Największy talent podupada. Wraca do Polski jakieś 10 lat za szybko. Największy talent podupada. Wraca do Polski jakieś 10 lat za szybko. "Mega wtopa"

"Wynik jest okrutny" - mówi Skorża. Ale liga ciekawsza 

Jednym z najważniejszych zadań Skorży przed meczem w Szczecinie będzie mentalne odbudowanie swoich piłkarzy. - Wynik jest dla nas okrutny. Kontrolowaliśmy mecz, ale byliśmy nieskuteczni. Przytrafił się jeden rzut rożny, w którym nie wygraliśmy piłki i ta od razu spadła pod nogi zawodnika Lechii [17-letniego Filipa Koperskiego - red.], który strzela gola - zauważył po meczu trener Lecha. Utrata pozycji lidera tydzień przed kluczowym meczem, nie doda jego piłkarzom spokoju. W dodatku presja będzie po ich stronie - to oni byli liderem przez zdecydowaną większość sezonu i mają w tym roku wyjątkowe święto. 

Do tego dochodzi jeszcze pewność siebie - u zawodników Pogoni rośnie, u piłkarzy Lecha ma prawo spaść. Pogoń już dwa razy w tym roku strzelała gole w końcówkach. Sztukę przepychania meczów i wyrywania punktów opanowała więc do perfekcji. Lechowi tego brakuje. W Krakowie - przy prowadzeniu 3:1 - zabrakło wyrachowania i chłodnej kalkulacji. W Gdańsku zawiodła skuteczność, zabrakło szczęścia przy golu z minimalnego spalonego, a na koniec po piłkarzach nie było widać wyjątkowej determinacji, by zdobyć wyrównującą bramkę. Jakby część zawodników spisała ten mecz na straty już kilka minut przed jego zakończeniem. Tymczasem Pogoń zwycięskiego gola ze Stalą Mielec strzeliła w ostatniej akcji meczu. 

Liga z pewnością jest ciekawsza. Tyle że jeszcze w styczniu głównym zadaniem Lecha było zrobienie wszystkiego, by w lidze ciekawie już nie było.

Robert LewandowskiLewandowski "bezlitośnie pozamiatał". Niemieckie media zachwycone. Noty wysokie

Więcej o: