Bramkarz bohaterem w meczu z ostatnią drużyną tabeli. Legia urządza się na dnie

Dawid Szymczak
Dno dna - tak najkrócej można podsumować mecz przedostatniej w tabeli Legii Warszawa z ostatnią Termaliką (0:0). Mistrzowie Polski w meczu z ostatnią drużyną w tabeli mieli 38 proc. posiadania piłki i bramkarza za bohatera. Spadek staje się coraz bardziej realny. I chyba nic nie podkreśla tego bardziej niż słowa Aleksandra Vukovicia, że trzeba szanować ten punkt.

Gdyby porównać futbol do skoków narciarskich, to Legia Warszawa byłaby tym skoczkiem, który spisuje się słabo i wciąż popełnia te same błędy, ale czasami trafi wiatr pod narty i wtedy wyciągnie 4:0 i 3:1 z Zagłębiem Lubin. Jej gra się jednak nie zmienia: w ataku pozycyjnym jest czytelna, w kontratakach powolna, a w defensywie niepewna. Wciąż tkwi w marazmie. Wyniki są bardziej nieprzewidywalne niż gra, jakby rzeczywiście zależały od tego, z której strony zawiewa wiatr. Gdy mecz się ułoży albo gdy w środku pola pomoże Josue - są zwycięstwa. Gdy rywal trafi z pomysłem na mecz i nie da się zranić przy pierwszej okazji - są porażki 0:3 z Radomiakiem Radom i 0:1 z Wartą Poznań, ewentualnie bezbramkowy remis z ostatnią w tabeli Niecieczą. Legia jest tym skoczkiem, który co jakiś czas skoczy nieźle, ale o regularnym wchodzeniu do drugiej serii nie ma co myśleć. Legia urządza się tam, gdzie jest.

Zobacz wideo

Legia Warszawa bezbramkowo remisuje z Niecieczą, a kibic nie czuje dyskomfortu

- My naprawdę bronimy się przed spadkiem - dobitnie podkreślał po meczu z Wartą Poznań Aleksandar Vuković, by do głów dotarło to, co jeszcze niedawno w głowie się nie mieściło. Ale jeszcze bardziej dobitne są jego słowa wypowiedziane po meczu z Termaliką. - W obecnych okolicznościach, po tej końcówce, kiedy momentami trzeba było się mocno bronić, to musimy ten punkt szanować - powiedział na konferencji prasowej.

Żenujący występ Legii. Remisuje z ostatnią drużyną w tabeli i kończy mecz w dziesiątkęŻenujący występ Legii. Remisuje z ostatnią drużyną w tabeli i kończy mecz w dziesiątkę

O jego Legii najgorzej świadczy to, że oglądając mecz w Niecieczy nie do końca czuło się dyskomfort. Właściwie tak powinien wyglądać mecz spadkowiczów - pełen walki, fauli, boiskowej nudy i braku finezji. Jaki plan na to spotkanie miała jego drużyna? Jak chciała zaskoczyć rywali? Po porażce 0:1 z Wartą Poznań można było spodziewać się znacznie bardziej zdecydowanej reakcji. Tymczasem to Nieciecza była bliżej strzelenia zwycięskiego gola. Jedyne co Legia wynosi z tego meczu to trzech wykluczonych piłkarzy - Bartosz Slisz, Aron Johannsson i Rafael Lopes zostali napomniani przez sędziego i nie zagrają z Wisłą Kraków. 

Za tydzień kibice Legii Warszawa, skrzyknięci przez grupę "Nieznani Sprawcy", która organizuje doping na stadionie przy Łazienkowskiej, mają symbolicznie pożegnać właściciela - Dariusza Mioduskiego. Jej piłkarze już teraz - po mecz z Termaliką - muszą pożegnać się z nadzieją, że to wszystko samo się naprawi. Legii wciąż brakuje piłkarskich argumentów, by narzucić swój styl gry najsłabszemu zespołowi w lidze. Składa się na to wszystko po trochu - nie widać pomysłu trenera, ręki nowego dyrektora sportowego, ani jakości samych piłkarzy. Zimowe przygotowania nie dały impulsu. Wyniki sparingów zakłamały faktyczny obraz.

Legia traci punkty po raz 15. w tym sezonie. Może już nie wypada już być zaskoczonym?

Czerwona kartka dla Rafy LopesaAbsurdalny wyczyn Rafy Lopesa. Dał zmianę na chwilę. Czerwona kartka w kilka minut

Więcej o: