Nowy prezes Jagiellonii "takiej charyzmy i siły w łapie" nie ma, ale chce godnie zastąpić Kuleszę

Jakub Seweryn
- Pewnie takiej charyzmy i "siły w łapie", jak Cezary Kulesza, nie posiadam, ale doświadczenie w byciu liderem i podejmowaniu kluczowych decyzji jak najbardziej - mówi Sport.pl Wojciech Pertkiewicz, były prezes Arki Gdynia, który od 1 lutego będzie pełnił tę funkcję w Jagiellonii Białystok.

W Gdyni Wojciech Pertkiewicz pracował najpierw jako kierownik ds. marketingu, a następnie przez siedem lat (2012-19) jako prezes. Pod jego wodzą Arka była w stanie wrócić do ekstraklasy, zdobyć Puchar Polski i dwa Superpuchary kraju. Ostatnio Pertkiewicz był w radzie nadzorczej klubu. Jak to się stało, że teraz będzie zarządzał Jagiellonią?

Zobacz wideo Zieliński jako dyrektor odmieni Legię? "Można to nazwać władzą absolutną"

- W grudniu, kilka tygodni temu, zadzwonił do mnie przewodniczący rady nadzorczej Jagiellonii Wojciech Strzałkowski. Przedstawił mi aktualną sytuację, poznaliśmy się przez te kilka tygodni i doprecyzowaliśmy oczekiwania, głównie ze strony Jagiellonii – mówi Pertkiewicz w rozmowie ze Sport.pl, którą przeprowadziliśmy w trakcie obozu białostockiej drużyny w Turcji.

- Skoro do mnie zadzwoniono, to domyślam się, że klub zrobił odpowiedni research i zdobył informacje na mój temat. Zdanie o mnie na rynku musiało być więc dobre. Wcześniej znaliśmy się, ale głównie z widzenia. Później od słowa do słowa, od spotkania do spotkania dogadywaliśmy kolejne kwestie, aż na koniec dwa tygodnie temu podaliśmy sobie ręce i uznaliśmy, że będziemy razem jechać na jednym wózku – dodaje.

Trzęsienie ziemi w Jagiellonii! Znamy nazwisko nowego trenera i prezesaTrzęsienie ziemi w Jagiellonii! Znamy nazwisko nowego trenera i prezesa

Nowy prezes nie ma „takiej charyzmy i „siły w łapie", jak Cezary Kulesza", ale chce wyciągnąć Jagiellonię z marazmu

Ostatnie lata Jagiellonii nie należą do najlepszych, a konkretniej – nie sprostają oczekiwaniom. Od 2019 roku klub pikuje – w sezonie 2018/19 zajął jeszcze piąte miejsce i awansował do finału Pucharu Polski, a od tego momentu z każdym rokiem jest tylko gorzej – ósme miejsce w 2019/20, dziewiąte rok później, a obecnie po rundzie jesiennej Jagiellonia jest dopiero 11. i bliżej jej do walki o utrzymanie niż o europejskie puchary.

Sportowo klub z Białegostoku wpadł w marazm, w którym złą decyzję pogania jeszcze gorsza, a wielu kibiców zauważa, że w innych dziedzinach Jagiellonia także przestała się rozwijać. Że klubowi potrzeba wytyczenia jasnego celu i konsekwentnej pracy. Tak, jak było to za prezesury Cezarego Kuleszy.

- Nie da się ukryć, że Cezary Kulesza był tu bardzo charyzmatyczną postacią, który dość silną ręką kierował tą firmą – przyznaje Pertkiewicz. - Być może też wszyscy w klubie się do tego przyzwyczaili, ale ja również prowadziłem Arkę jako jednoosobowy zarząd. Pewnie takiej charyzmy i „siły w łapie" jak Cezary Kulesza nie posiadam, ale doświadczenie w byciu liderem i podejmowaniu kluczowych decyzji jak najbardziej.

Choć kibice Jagiellonii mają duże oczekiwania odnośnie sportowej sytuacji klubu, Pertkiewicz zauważa, że jego obowiązków jako prezesa będzie zdecydowanie więcej. - Trafiam do innego środowiska, gdzie realia są trochę inne niż w poprzednim klubie, ale myślę, że będziemy dobrze się rozumieli. Na początku i na końcu są oczywiście oczekiwania sportowe, ale do wszystkiego musimy iść krok po kroku.

- W kwestiach sportowych widzimy wszystko patrząc w tabelę i oglądając mecze, jednak są też kwestie, które znajdują się w teczkach i plikach komputerowych, jak chociażby sprawy finansowe czy budowanie całej piramidy sportowej. Tych tematów jest naprawdę sporo, m.in. wszystkie kwestie organizacyjnie, które trzeba sprawnie pospinać, jak to bywa w firmie – tłumaczy.

Jaki jest plan nowego prezesa na początek pracy z Jagiellonią? - Najpierw muszę opanować pewne rzeczy, zobaczyć, jak to wygląda, a następnie przedstawić plan na uzdrowienie tego, co jest według mnie do poprawienia. Chciałbym dać też klubowi dodatkową jakość w marketingu czy przy organizacji meczów. Moim oczkiem w głowie jest sfera finansowa, no i sport – od poziomu pierwszej drużyny do akademii. Jest w Jagiellonii grono wartościowych ludzi i zawodników i trzeba tym mądrze zagospodarować – zaznacza Pertkiewicz.

Gol Luciano Narsingha pozwolił PSV pokonać Manchester United19-krotny reprezentant Holandii może trafić do ekstraklasy

Jagiellonia jest dla nowego prezesa wyzwaniem. „Relacje są kluczem do wszystkiego"

Co nowy prezes Jagiellonii, na bazie lat doświadczeń z Arki, uważa za klucz do dobrego zarządzania kluczem? - Relacje, na każdym poziomie. Chodzi o uczciwą współpracę ze wszystkimi, brak cynizmu i budowę prawdziwej wspólnoty. To jest coś, czego nie doceniałem w Arce, ale po dwóch-trzech latach dojrzałem do opinii, że jest to klucz – tłumaczy.

- To budowało wspólnotę i potrafiło podnieść jakość funkcjonowania klubu, bo ludzie wierzyli w to, że jest to nasz wspólny projekt. Nawet w trudnych momentach, bo takie też były – zarówno w kwestiach finansowych, jak i sportowych. Wiedziałem, że mogę liczyć na nich, a oni wiedzieli, że mogą liczyć na mnie, gdy pojawią się jakieś problemy – opowiada nowy prezes Jagiellonii.

- Zawsze mówi się, że atmosfera w klubie czy szatni jest ważna, ale to naprawdę nie jest pusty slogan. To jest bardzo istotna rzecz, ale nie tylko po dobrym wyniku, gdy ona tworzy się sama, lecz również przy złej passie, gdy trzeba się wspierać, a nie wskazywać palcem winnych. Dotyczy to też kwestii finansowych czy relacji z kibicami, które nieraz są trudne. Zawsze starałem się być fair, nawet jeśli pojawiały się jakieś transparenty przeciwko mnie, to do dziś jesteśmy w stanie rozmawiać i nie ma między nami złej krwi. To jest coś nienamacalnego, ale bardzo wartościowego w funkcjonowaniu klubu – podsumowuje.

Pertkiewicz odniósł się przy tym do współpracy z Agnieszką Syczewską, którą zastępuje na stanowisku prezesa. Syczewska wraca do roli wiceprezesa i dyrektora zarządzającego, w dodatku dzieje się to po bardzo niefortunnej sytuacji ze zwolnieniem Ireneusza Mamrota, gdy jeszcze kilka godzin wcześniej deklarowała w wywiadzie dla Weszło, że ówczesny trener Jagiellonii może czuć się bezpieczny.

- Muszę przyznać, że nawet jak sam to czytałem, to sobie pomyślałem, że ta sytuacja - delikatnie mówiąc - jest bardzo niezręczna i stawia stawia zarówno Agnieszkę, przewodniczącego rady nadzorczej i klub w niekorzystnym świetle – przyznaje Pertkiewicz. – Zawiodła komunikacja wewnątrz klubu. Zdarza się, ale wnioski należy wyciągać. Nie miałem okazji do merytorycznej współpracy z Agnieszką, ale wiem, że będzie ona niesamowitym wsparciem, bo jest świetnie przygotowania i ma doskonałą wiedzę o klubie. Zamierzamy to wykorzystać, nawet jeśli kompetencje się trochę zmienią – dodaje.

Lech Poznań ma dość. I idzie do FIFA. Walka o trzy miliony euroLech Poznań ma dość. I idzie do FIFA. Walka o trzy miliony euro

Dyrektor sportowy i transfery? „Rozmowy trwają"

Oprócz nowego prezesa i trenera Jagiellonia miała mieć również nowego dyrektora sportowego. Jacek Zieliński wybrał jednak ofertę Legii Warszawa, a Artur Płatek zdecydował, że nie jest w stanie poświęcić się w stu procentach Jagiellonii i odrzucił propozycję.

- Uważam, że potrzeba dyrektora sportowego w Jagiellonii jest, ale trudno mi deklarować jakiś konkretny termin – mówi Wojciech Pertkiewicz.

- Rozmowy trwają i też nie chodzi o to, żeby kimkolwiek obsadzić to stanowisko. To musi być osoba, która jest skłonna być dyrektorem sportowym na zasadach panujących w klubie. Często pojawia się skrót myślowy, że dyrektor sportowy odpowiada wyłącznie za transfery do pierwszej drużyny. To jest jego wizytówka, ale odpowiada też za skauting, za plan transferowy z perspektywą kilku okienek, za przepływ zawodników między drużynami, relacje ze wszystkimi trenerami, rodzicami i zawodnikami młodzieżowymi i jest współautorem i realizatorem dłuższej polityki sportowej klubu, niż tylko to, co tu i teraz, od czego jest trener, który musi w danej chwili maksymalizować wynik sportowy – zdradza nowy prezes Jagi.

A jak wygląda kwestia zimowych transferów? Na tydzień przed wznowieniem ligi Jagiellonia pozyskała jedynie bramkarza Lechii Gdańsk Zlatana Alomerovicia, a jej potrzeby są zdecydowanie większe.

- Na obozie trwa weryfikacja drużyny przez trenera i nie wszyscy zawodnicy mają już czystą kartę. Nastąpi jakaś pierwsza selekcja i zobaczymy, jakie jeszcze są potrzeby Jest nowy trener, który chce sprawdzić jeszcze chociażby Przemka Mystkowskiego i Michała Żyrę, którzy wcześniej zostali skreśleni. Czy z tej szansy skorzystają, czy nie, to się okaże. Na pewno potrzeba środkowego obrońcy jest oczywista, szczególnie przy poważnej kontuzji Israela Puerto. Była opcja Igora Łasickiego z Pogoni, ale tam kontuzja greckiego stopera zakończyła najprawdopodobniej temat – tłumaczy Pertkiewicz.

Innym ważnym zadaniem nowego prezesa jest przedłużenie kontraktu z aktualnie kontuzjowaną gwiazdą „Jagi" – Jesusem Imazem. - Czekamy na jego powrót do Polski. Zobaczymy, jak wygląda zdrowotnie. Trener Piotr Nowak już z nim rozmawiał i powiedział mi coś, co jest bardzo krzepiące. Jesus nawet pomimo kontuzji i swojej nieobecności emanuje bardzo pozytywną energią i mówi, że chciałby jechać z drużyną na mecz z Termalicą. Już wiemy, ze to się nie uda, ale takiego lidera ten zespół potrzebuje. Sportowo udowodnił wszystko na boisku, a jeśli dochodzą do tego kwestie motywacyjne, to w ogóle jest „top", jak to ostatnio się mówi. Zdecydowanie jest osobą, z którą do rozmów trzeba wrócić, ale nie uważam, że należy robić coś za wszelką cenę. Rozsądną z pewnością, ale nie wszelką – zaznacza nowy prezes Jagiellonii.

Piłkarską wiosnę Jagiellonia Białystok rozpocznie w piątek 4 lutego, gdy zmierzy się na wyjeździe z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza.

Więcej o: