Piłkarz Legii wyjawił, co koledzy myślą o Emrelim. Dobitnie

- Nikt tu za nim płakać nie będzie - tak, bardzo dobitnie, zamieszanie związane z Mahirem Emrelim skomentował Mateusz Hołownia, inny piłkarz Legii Warszawa.

Mahir Emreli w tym tygodniu miał poinformować Legię Warszawa, że nie jedzie na zgrupowanie do Dubaju i chce odejść. Azer wynajął prawnika z USA, który ma mu pomóc w rozwiązaniu umowy z klubem. To pokłosie sytuacji po meczu z Wisłą Płock, gdy chuligani zatrzymali autokar z zespołem i pobili kilku zawodników, w tym właśnie Emrelego. Piłkarz w piśmie do władz Legii przekonuje, że ucierpiał psychicznie w trakcie napaści kibiców i nie jest w stanie dalej funkcjonować w Legii. Zdaniem azerskich mediów jego pozyskaniem zainteresowane jest Dinamo Zagrzeb >>

Zobacz wideo Nawałka wróci na ratunek? "Nawet jeśli ostatnio zajmował się ogródkiem, to nie wypadł z obiegu"

"Jak Emreli nie chce grać w Legii, to niech nie gra"

- Jego decyzja. Nie chce grać w Legii, to niech nie gra. Nikt tu za nim płakać nie będzie - powiedział Hołownia w rozmowie z Interią i został zapytany o to, czy piłkarzy nie przekonują jego argumenty o szoku po pobiciu w autokarze. - Przeżyłem już takie sytuacje. Kibice złamali pewną granicę. Taka sytuacja nie powinna się zdarzyć. Ale uważam, że piłkarz powinien takie coś przetrawić. "Luqi" też przeżył to samo, ale jakoś się pozbierał i chce dalej grać.

A następnie wypowiedział się na temat fatalnej sytuacji Legii, która po 18 kolejkach zajmuje 17., przedostatnie miejsce w tabeli z zaledwie 15 pkt - do bezpiecznej 15. pozycji traci trzy punkty (i ma jeden zaległy mecz do rozegrania).

Znaleźliśmy się w sytuacji, w której Legia nie była od dziesiątek lat. Po każdej przegranej strach było przeglądać media, bo ciągle czytaliśmy, że pobiliśmy jakiś niechlubny rekord. To było dla nas smutne i przytłaczające. Ciągle czegoś brakowało. Przegrywaliśmy mecz za meczem. Nasze miejsce w tabeli sprawiało, że w zespole pojawiły się negatywne emocje. Dalej to w nas jeszcze siedzi, choć na urlopach staraliśmy się "przewietrzyć" głowy i psychicznie odpocząć. Lecimy na obóz, żeby się dobrze przygotować do walki o utrzymanie. Wierzymy, że uda nam się zmobilizować i spiąć, powalczyć o Puchar Polski, żeby udowodnić, że to, co wydarzyło się jesienią, to był tylko chwilowy dołek. 

24-letni Emreli przyszedł do Legii z Karabachu w letnim oknie transferowym. Łącznie w 33 meczach strzelił 11 goli i zaliczył dwie asysty, choć największe zastrzeżenia dotyczą jego skuteczności w ekstraklasie: w 15 meczach strzelił zaledwie gole.

Więcej o: