Ujawniamy! Kozłowski mógł kosztować jeszcze więcej, ale Pogoń miała inny priorytet

Dawid Szymczak
Brighton obserwował Kacpra Kozłowskiego od półtora roku, negocjował od początku grudnia, a kupił za ponad 10 milionów euro. - Kwota mogła być jeszcze wyższa, ale nam zależało przede wszystkim na zapewnieniu sobie procentów od kolejnego transferu - odsłania kulisy sprzedaży 18-letniego pomocnika Dariusz Adamczuk, dyrektor sportowy Pogoni Szczecin.

Za Kozłowskim spektakularny rok: w marcu dostał pierwsze powołanie do reprezentacji Polski i zadebiutował przeciwko Andorze, w czerwcu Paulo Sousa zabrał go na mistrzostwa Europy, wpuścił na pół godziny przeciwko Hiszpanii, a statystycy okrzyknęli najmłodszym piłkarzem w historii Euro.

W kolejnych miesiącach Kosta Runjaić oparł na nim środek pola Pogoni Szczecin, a w grudniu Brighton zaczęło negocjować jego wykupienie. Na początku stycznia wszystko było już jasne: ponad 10 milionów euro dla Pogoni płatne w ratach przez trzy lata i zysk w przypadku kolejnego transferu.

- To był dla nas priorytet. Wierzymy, że Brighton nie będzie ostatnim klubem Kacpra — mówi Dariusz Adamczuk, dyrektor sportowy Pogoni Szczecin, podkreślając, jak istotny był ten ewentualny zysk od kolejnego transferu. Według naszych informacji chodzi o 10 proc. kwoty, za którą Polak odejdzie z Brighton. 

Zobacz wideo Wielki transfer polskiego piłkarza. "Od jakiegoś czasu przerastał ekstraklasę"

Kozłowski podpisał kontrakt do 2026 r., jednak na razie nie przeniesie się do Anglii, a do Belgii. Brighton od razu wypożyczył go bowiem do Union Royal Saint-Gilloise, swojego satelickiego klubu, który jest rewelacją sezonu i zajmuje pierwsze miejsce w tabeli. Chodzi o to, by ogrywał się w silniejszej lidze niż polska i przyzwyczajał się do wyższej intensywności, a równocześnie zbierał punkty potrzebne do uzyskania pozwolenia na pracę w Anglii.

Po Brexicie jest to konieczne. Bardzo trudno o przejście bezpośrednio z Ekstraklasy do Premier League, jak obywało się to w ostatnich latach w przypadku Jana Bednarka czy Jakuba Modera. Liczy się renoma piłkarza: liczba występów w kadrze, miejsce reprezentacji w rankingu FIFA, liczba występów w lidze, jakość tej ligi, itd. Wymagane 15 punktów znacznie łatwiej zebrać grając w bardziej uznanej lidze belgijskiej. 

Kolejny sukces Kacpra Kozłowskiego. Znalazł się wśród znakomitych piłkarzyReakcja z Anglii po transferze Kozłowskiego. Kibice rozczarowani. Już teraz chcą Polaka

Kacper Kozłowski budził zainteresowanie gigantów. "Tylko kluby z Anglii były gotowe tyle zapłacić"

Od miesięcy media pisały o kolejnych klubach zainteresowanych Kozłowskim: Juventusie, Manchesterze City, Tottenhamie, Borussii Dortmund, Wolfsburgu czy Red-Bullu Salzburg. Należałoby jednak zdefiniować, czym było to zainteresowanie. Niektóre z tych klubów po prostu wysyłały na mecze Pogoni swoich skautów, inne niezobowiązująco o Kozłowskiego pytały.

Ile było konkretnych? - Było kilka klubów, z którymi rozmawialiśmy, ale gdy podawaliśmy cenę, odpuszczało. Kwotę, która nas satysfakcjonowała, gotowe były zapłacić tylko kluby z Anglii. Te z Bundesligi też było oczywiście stać, ale w Niemczech nie płaci się jeszcze tak dużych pieniędzy za osiemnastolatków z Polski — przyznaje Adamczuk.

Pogoń miała konkretne zapytania o Kozłowskiego już latem. I gdyby chciała go sprzedać już wtedy, najpewniej by się to udało. Sam piłkarz był gotowy do wyjazdu, ale w klubie przekonali go, że to jeszcze nie ten moment. Opowiedzieli o planach na najbliższy sezon i roli, jaką może odegrać. Mieli jednak zawrzeć z młodym piłkarzem dżentelmeńską umowę, że jeśli zimą pojawi się atrakcyjna oferta, nie będą utrudniali mu odejścia.

Oferta Brighton taką właśnie była. Pogoń, walcząca o mistrzostwo Polski, chciała oczywiście zatrzymać Kozłowskiego jeszcze na pół roku w formie wypożyczenia z Brighton, ale angielski klub kategorycznie taką możliwość odrzucił. Chodziło przede wszystkim o wspomniane wcześniej punkty potrzebne do uzyskania pozwolenia na pracę.

Chcieli być 6. ligą w Europie, zostali pośmiewiskiem. Horrendalny upadek gigantówChcieli być 6. ligą w Europie, zostali pośmiewiskiem. Horrendalny upadek gigantów

- W Brightonie są do niego przekonani. Obserwowali go przynajmniej od półtora roku i wiele razy wysyłali skautów na nasze mecze czy spotkania kadry. Wiedzą więc, jak gra w piłkę, znają jego mocne strony i deficyty. Wszyscy wiemy, jak wielka jest przepaść między naszą ligą a angielską. Intensywność jest tam zdecydowanie wyższa. Jak taki klub chce zawodnika z Polski, to zawsze zwraca na to uwagę. Dlatego przesiadka w Belgii powinna Kacprowi wyjść na dobre. Jest utalentowany, ale też pracowity i pewny siebie. Ten zestaw cech może mu pomóc w osiągnięciu sukcesu — uważa Adamczuk.

"Kluczowe było to, że Kacper i jego otoczenie byli absolutnie przekonani"

W Brighton mają doświadczenie w pracy z polskimi piłkarzami. Rok temu kupili Jakuba Modera z Lecha Poznań (10,5 miliona euro) i Michała Karbownika z Legii Warszawa za blisko 6 milionów. Na razie znacznie lepiej radzi sobie Moder, który zagrał już w 33 meczach i w tym sezonie regularnie występuje pierwszym składzie. Karbownik natomiast wciąż nie zadebiutował w Premier League i od lata jest wypożyczony do Olympiakosu. W Grecji też nie wywalczył miejsca w wyjściowej jedenastce.

- Styl gry Kozłowskiego pasuje do naszego. W ciągu mojej kadencji dokonaliśmy wielu doskonałych transferów bardzo młodych zawodników i mam nadzieję, że Kacper będzie kolejnym. Liczymy, że wciąż będzie się rozwijał, będziemy bacznie go obserwować. To wielki talent i już nie mogę doczekać się pracy z nim w niedalekiej przyszłości — powiedział trener drużyny, Graham Potter.

Cezary KuleszaPrezes PZPN już po rozmowie z pierwszym z kandydatów. Znamy szczegóły

Dziś o miejsce w składzie Brightonu byłoby Kozłowskiemu bardzo trudno. W środku pola grają Adam Lallana, Yves Bissouma, Enock Mwepu, Pascal Gross, Steven Alzate, Alexis Mac Allister i wspomniany Moder. Za pół roku konkurencja może być jednak mniejsza, bo Bissoumę łączy się z najpotężniejszymi angielskimi klubami, a kontrakt Grossa wygasa po tym sezonie. Potter z kolei często rotuje piłkarzami, więc jeśli Kozłowski odnajdzie się na wypożyczeniu, a później zrobi na nim wrażenie w przedsezonowym okresie przygotowawczym, powinien otrzymać szansę.

Reszta będzie w jego nogach. Styl gry — atrakcyjny, nowoczesny i ofensywny — powinien mu pasować. - Kluczowe było to, że Kacper i jego otoczenie byli do Brighton absolutnie przekonani. My go przecież z Pogoni nie wyganialiśmy — zapewnia Adamczuk.

Więcej o: