Stanowski ujawnia szczegóły ataku na piłkarzy Legii. "Jedyny zareagował"

- Z tego co słyszałem jedyną osobą, która próbowała zareagować w autokarze, był Tomasz Jarzębowski, ale dość szybko został usadzony - powiedział Krzysztof Stanowski w programie "Stan Futbolu", gdzie wrócił do sprawy pobicia piłkarzy Legii przez chuliganów.

Nie milkną komentarze po ataku chuliganów na legijny autokar. Do sprawy wrócono już na wstępie sobotniego programu "Stan Futbolu" w TVP Sport. - Z tego co słyszę Luquinhas prawdopodobnie zostanie w Legii. Natomiast Emreliemu bardzo się to nie uśmiecha. Razem z menedżerem dążą do tego, by na tej sytuacji wygrać finansowo. Nie zdziwię się, jeśli to był jego ostatni kontakt z fanami warszawskiego klubu - powiedział dziennikarz Krzysztof Stanowski.

Zobacz wideo Legenda Legii jednoznacznie: Jest winny chaosu. "To nie jest katastrofa. To skandal"

Paulo Sousa o losowaniu grup Ligi Narodów: Najważniejsze pozytywne myślenieNapastnik jest gotowy na reprezentację Polski. Apeluje do Sousy: Chcę pomóc

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

O tym, że Mahir Emreli może domagać się od Legii odszkodowania, pisaliśmy już we wtorek na Sport.pl. Potwierdziły to także azerskie media, które nie podały co prawda kwoty, ale informowały, że 24-letni napastnik wciąż jest oszołomiony sytuacją, do jakiej doszło w niedzielę wieczorem. I że chce odejść z Legii już teraz - zimą. Zdaniem azerisport.com nawet ma mieć ofertę z Fehervar FC. Obecnie czwartego zespołu ligi węgierskiej, który jest w stanie zapłacić Legii za jej najlepszego strzelca około dwóch milionów euro.

Szczęsny o ataku chuliganów na legijny autokar: To też rozbija solidarność grupy

- Jestem przekonany, że cała ta sytuacja działa na wszystkich piłkarzy, ale negatywnie. Atmosfera po takim zdarzeniu jest fatalna - mówił Maciej Szczęsny, który był gościem sobotniego "Stanu Futbolu". - Do tego zdarzenia doszło metodą małych kroków. Ten klub pozwala na takie rzeczy od lat. Pozwala na racowiska, burdy, niszczenie własnego stadionu. Do polskiej tradycji weszło, że piłkarze po porażce muszą podchodzić pod trybuny, przybijać piątki i się tłumaczyć. Nie jestem w stanie tego zrozumieć - dodawał.

Szczęsny zwrócił także uwagę, że nikt w autokarze Legii nie odpowiedział na atak chuliganów. Nie zareagował, nawet ryzykując swoim zdrowiem. - To też rozbija solidarność grupy i wzajemne zaufanie - przyznał.

- Dodam tylko, bo z tego co słyszałem jedyną osobą, która próbowała zareagować w autokarze, był Tomasz Jarzębowski - były piłkarz Legii - ale dość szybko został usadzony - wtrącił się Stanowski. - No tak, ale jeżeli próbuje reagować jedna, a nawet dwie czy trzy osoby na 30 albo 40 osób, to one nie mają kłopotu z usadzeniem kogoś takiego - zwrócił uwagę Szczęsny.

Kolejna zmiana w sztabie Legii Warszawa

Jarzębowski to wychowanek i były piłkarz Legii. Przy Łazienkowskiej grał w latach juniorskich, a później od 1998 do 2006 i od 2008 do 2010 roku. Dla Legii rozegrał łącznie 112 oficjalnych spotkań, a w 2002 roku sięgnął z nią po mistrzostwo Polski. Po zakończeniu kariery piłkarskiej w pierwszoligowych Wigrach Suwałki wrócił na Łazienkowską, gdzie przez jakiś czas przyglądał się pracy trenerów w akademii, a później zaczął pracę w dziale skautingu.

Kilka tygodni temu klub informował, że Jarzębowski dołączył do sztabu pierwszego zespołu, by jak czytaliśmy na Legia.Net, swoim doświadczeniem wspomóc sztab byłego już trenera Marka Gołębiewskiego, piłkarzy, ale też być łącznikiem pomiędzy dyrektorem sportowym Radosławem Kucharskim.

Robert LewandowskiAbsurdalny pomysł UEFA. Reprezentacja Polski może na tym skorzystać

Legia szczegółowo nie informuje teraz o całym zajściu. Wiadomo jednak, że dzień po ataku chuliganów na autokar pracownicy klubu spotkali się z zawodnikami. Chcieli sprawdzić, jak się czują, wesprzeć ich i wysłuchać. W spotkaniu z Luquinhasem - najbardziej poszkodowanym piłkarzem - uczestniczył prezes i właściciel klubu Dariusz Mioduski. Emrelego miał odwiedzić Kucharski.

Więcej o: