Czarna rozpacz w Legii. Byli współwłaściciele grzmią. "Upokarzające"

"Brak słów" - napisał na Twitterze Bogusław Leśnodorski, były prezes i współwłaściciel Legii Warszawa, która w niedzielę przegrała siódmy ligowy mecz z rzędu - 0:1 z Wisłą Płock - i spadła na ostatnie miejsce w tabeli.

Dziewięć wyjazdów i osiem porażek, z czego siedem w ostatnich siedmiu meczach. To dorobek Legii Warszawa, która po niedzielnej porażce 0:1 z Wisłą w Płocku spadła na ostatnie miejsce w tabeli. "Brak słów" - napisał po tym meczu na Twitterze Bogusław Leśnodorski.

Zobacz wideo Legenda Legii jednoznacznie: Jest winny chaosu. "To nie jest katastrofa. To skandal"

Rafael LopesKatastrofa! Legia na samym dnie. Strzelił gola, a potem przepraszał

Ale były prezes i współwłaściciel Legii nie był jedynym, który zabrał głos, bo na meczu w Płocku był Maciej Wandzel - drugi z byłych współwłaścicieli Legii, który wraz z Leśnodorskim niespełna pięć lat temu sprzedali 40 proc. udziałów w klubie Dariuszowi Mioduskiemu. "Upokarzające było tu być, widzieć drugą połowę i słuchać przyśpiewek o kondycji naszego klubu. Nie wiem, co powiedzieć" - napisał Wandzel na Twitterze.

Więcej treści sportowych znajdziesz też nav stronie głównej Gazeta.pl.

A w kolejnym wpisie dodał: "Misja początkującego trenera się zakończyła. Stałem za nim i widziałem apatycznego, zamkniętego w sobie, niereagującego człowieka. Nie ma czasu na czekanie".

Tym początkującym trenerem jest Marek Gołębiewski. Od czerwca szkoleniowiec trzecioligowych legijnych rezerw, który pod koniec października nieoczekiwanie zastąpił Czesława Michniewicza na stanowisku trenera pierwszego zespołu.

Jego bilans jak na razie jest fatalny, bo Gołębiewski przegrał wszystkie trzy mecze w fazie grupowej Ligi Europy, a w ekstraklasie na sześć spotkań wygrał jedno - 1:0 z Jagiellonią Białystok. Pozostałe mecze przegrał. Jedynym pozytywem jest to, że Legia już za czasów Gołębiowskiego przebrnęła przez 1/16 i 1/8 Pucharu Polski, gdzie z trudem pokonała trzecioligowy Świt Skolwin (1:0) i drugoligowy Motor Lublin (1:2).

Robert Lewandowski wybrał. Robert Lewandowski wybrał. "Jest takich dwóch"

Legia czeka na Papszuna. Ale czy się doczeka?

O tym, że Gołębiewski jest tylko trenerem tymczasowym, wiadomo w zasadzie od początku. A już na pewno od wywiadu Mioduskiego, który niespełna trzy tygodnie temu - w dniu wyjazdowego meczu Legii z Leicester (1:3) - udzielił wywiadu oficjalnej stronie klubowej, w którym powiedział, że kolejnym trenerem Legii będzie Marek Papszun.

- Uważam, że trener Papszun, przy odpowiednich warunkach do pracy, które w Legii są, jest obecnie najlepszym kandydatem, by rozwinąć nasz zespół w najbliższych latach. Mam przekonanie, że charyzma, wiedza i doświadczenie trenera Papszuna bardzo pozytywnie połączą się z filozofią klubu - powiedział Mioduski we wspomnianym wywiadzie.

Ten wywiad nie został dobrze odebrany w Częstochowie. - Dariusz Mioduski mówi dużo o kulturze i współpracy między klubami, ale jego pewne zachowania świadczą o tym, że chyba nie wie, o czym mówi - komentował słowa prezesa Legii właściciel Rakowa Michał Świerczewski. - Nie zakładam takiej opcji, że trener Papszun odejdzie od nas zimą. Tym bardziej że wszystkie karty wciąż są w naszych rękach. Przynajmniej do lata - przypomniał Świerczewski.

Legia na samym dnie. Zmieni trenera?

Legia po niedzielnym meczu wciąż ma 12 punktów, czyli tyle samo, ile Warta Poznań, ale spadła na ostatnie miejsce w tabeli, bo ma gorszy bilans bramkowy. I choć na koniec sezonu liczą się w pierwszej kolejności bezpośrednie mecze, a Legia ten pierwszy mecz z Wartą wygrała 2:0, to zaraz Wartę od Legii mogą dzielić nie tylko bramki, lecz także punkty, bo w poniedziałek zespół z Poznania zagra ze Śląskiem Wrocław.

Legia ma co prawda do rozegrania dwa zaległe mecze, z czego ten pierwszy już w środę u siebie z Zagłębiem Lubin, ale przy takiej formie trudno zakładać, że mistrz Polski wygra to spotkanie. Trudno też zakładać, że posadę zachowa Gołębiewski, który już kilka tygodni był bliski, by zrezygnować z dalszego prowadzenia Legii.

"Sport.pl Live" - Nowy program Sport.pl startuje już w poniedziałek!

W poniedziałek, 13 grudnia o godz. 20 zadebiutuje nowy program wideo premium – "Sport.pl Live". Będzie go można oglądać co tydzień na stronach głównych Gazeta.pl i Sport.pl, a także na platformie YouTube i Twitchu Sport.pl. W pierwszym odcinku głównym tematem będzie forma polskich skoczków narciarskich i rewolucyjna zmiana w sprzęcie, z której korzystają już nasi rywale. Naszym gościem będzie m.in Apoloniusz Tajner (prezes PZN). Więcej informacji dostępne tutaj.

 
Więcej o: