Michniewicz ujawnia, gdzie będzie pracował. Pierwszy wywiad po zwolnieniu z Legii

Bartłomiej Kubiak
- W maju wyjadę do pracy w Rosji - mówi pół żartem Czesław Michniewicz, który porozmawiał z rosyjską stacją Match TV. To jego pierwszy wywiad od zwolnienia z Legii Warszawa.

"Jak to się stało, że nie jesteś już trenerem Legii?" - pyta już na wstępie rosyjski dziennikarz Siergiej Astahow. - Kiedy we wrześniu graliśmy w Moskwie, powiedziałeś do mnie "do zobaczenia w Warszawie". Pamiętasz, co ci wtedy odpowiedziałem? Że nie wiem, czy w grudniu nadal będę trenerem Legii - uśmiecha się Czesław Michniewicz.

Zobacz wideo Legenda Legii jednoznacznie: Jest winny chaosu. "To nie jest katastrofa. To skandal"

Mecz Polska - Austria, Warszawa 09.09.2019Mateusz Borek wieści sensacyjny transfer Piotra Zielińskiego. "Cena? 50-60 mln euro"

I tłumaczy przyczynę słabszej postawy Legii. - Graliśmy dobrze w europejskich pucharach, ale w ekstraklasie był duży problem. Nie mieliśmy wystarczającej liczby zawodników, nie starczało czasu na proces treningowy, bo po czwartkach w Lidze Europy mecze w ekstraklasie rozgrywaliśmy w niedzielę. Do tego dochodziły kontuzje, które również wpłynęły na jakość składu. Kiedy wydawało się, że jest już lepiej - wygraliśmy dwa mecze - to później przyszła porażka 0:3 Napoli, z którym do 75. minuty remisowaliśmy 0:0. Mój ostatni mecz w Legii odbył się trzy dni później - przypomina Michniewicz.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

- Czy zdawałem sobie sprawę, że mogę zostać zwolniony? Myślałem o tym. Pracowałem przecież już 11 klubach, wyczuwam takie rzeczy. Na wyjazdowy mecz z Piastem (1:4) zabrałem tylko 16 zawodników. Zagraliśmy dobrze, stworzyliśmy wiele okazji, ale to przeciwnik wykorzystał wszystkie swoje cztery sytuacje. W poniedziałek po meczu z  Piastem spotkałem się z prezesem, który powiedział o swojej decyzji dotyczącej zmiany trenera, aby dać drużynie nowy impuls - zdradza Michniewicz.

Michniewicz rozlicza się z Legią

A w odpowiedzi na kolejne pytanie dodaje, że rozstał się z Legią w dobrej atmosferze. - Podaliśmy sobie ręce. Szczerze mówiąc, byłem już trochę zmęczony napiętym harmonogramem. W trakcie sezonu doświadczyłem dużego stresu, rozegraliśmy prawie trzy tuziny meczów. Trener musi rozwiązywać problemy - a my mieliśmy ich dość - ale nie może radykalnie zmienić sytuacji, gdy są kontuzjowani, gdy brakuje dobrych zawodników i takich, których chciałoby się widzieć w drużynie - zauważa Michniewicz.

I znowu wraca do swoich ostatnich miesięcy w Legii: - Biorąc pod uwagę, że Legia jest dla każdego zespołu w kraju rywalem, którego trzeba pokonać, wiele meczów kończyło się niespodziankami. W Polsce dla każdego mecz z Legią jest jak ostatnia bitwa. Dużym problemem była dla nas też kontuzja bramkarza Artura Boruca po wrześniowym spotkaniu ze Spartakiem. Jego miejsce zajął młody bramkarz [Cezary Miszta]. Dobry zawodnik, ale nie ma tak dużego doświadczenia, jak weteran, by pomagać drużynie w kluczowych momentach. Poza tym od momentu, gdy w 2020 roku przejąłem zespół, z Legii odeszło 20 zawodników, a przyszło 10. Lider drużyny - Bartosz Kapustka - wypadł nam na długi czas z powodu kontuzji. Nie mieliśmy zawodnika na jego pozycję, czyli na "10", dlatego musieliśmy zmienić nasz system gry i przebudować styl.

To pierwszy wywiad Michniewicza

Dla Michniewicza to pierwszy wywiad od zwolnienia w Legii. Nie udzielił go jednak polskiej prasie, a właśnie Match TV - rosyjskiej stacji telewizyjnej o profilu sportowym, która w Rosji pokazuje wszystkie najważniejsze wydarzenia sportowe, w tym mecze Legii ze Spartakiem w LE.

"Słyszę, że komuś się bardzo brzydko "ulało". Może kiedyś przyjdzie taki czas, że i mi się "uleje". Taka luźna myśl - napisał Michniewicz we wtorek wieczorem na Twitterze. Zaraz po tym, jak skrytykował go tam Dariusz Mioduski, który był gościem pokoju Legia Talk, gdzie na żywo odpowiadał na pytania kibiców i dziennikarzy (więcej tutaj).

Michniewicz w rozmowie z Match TV, która ukazała się w czwartek rano, nie odnosi się do słów prezesa, ale przypomina, że jego kontrakt z Legią jest ważny do końca sezonu. - Miło wspominam czas pracy w Warszawie - zostaliśmy mistrzami Polski, graliśmy w eliminacjach Ligi Mistrzów, ale niestety nie zakwalifikowaliśmy się do fazy grupowej. Ale w Lidze Europy pokonaliśmy Spartak i Leicester, choć przed tymi meczami nikt nie dawał nam większych szans. Legia nie grała w fazie grupowej europejskich pucharów od kilku lat, a teraz ma dobre perspektywy na awans. I tę szansę trzeba wykorzystać - podkreśla.

Josue apeluje przed Legia - Spartak. I tłumaczy się ze swojego zachowaniaJosue apeluje przed Legia - Spartak. I tłumaczy się ze swojego zachowania

Ale przestrzega przed czwartkowym meczem ze Spartakiem: - Obejrzałem wszystkie mecze Spartaka. Teraz jest to inny zespół niż ten, który był we wrześniu. Przyjechaliśmy wtedy do Moskwy, a wasz klub miał wiele problemów: kibice domagali się odejścia prezesa, obrażali jego kobietę, dziennikarze naciskali na trenera na konferencji prasowej. A porażka z Zenitem 1:7? Można to nazwać końcem świata dla moskiewskiego klubu. Dziś jednak widzę, jak zawodnicy Spartaka świętują gole - biegną, by przytulić swojego trenera. To sugeruje, że jest tam zespół, że pojawiła się niezbędna chemia. Odnosi się wrażenie, że Spartak jest teraz tak spokojny, jak to jest tylko możliwe.

Spokojny o swoją przyszłość wydaje się też sam Michniewicz. - W maju wyjadę do pracy w Rosji - śmieje się w rozmowie z rosyjskim dziennikarzem i zdradza, że miał już oferty z reprezentacji Dominikany oraz Cypru, ale je odrzucił. - Co mnie tak przyciąga do Rosji? Mówię w waszym języku, rozumiem Rosjan i ich mentalność. Jako dziecko każdego lata mieszkałem z dziadkiem na Białorusi. I na pewno byłbym zainteresowany sprawdzeniem się w Rosji. To byłby moje marzenie. Czy tylko w rosyjskiej ekstraklasie? Jeśli byłby to zespół z pierwszej ligi z ambicjami awansu, też rozważyłbym taką propozycję. A Spartak? Och, to świetny klub! To byłby dla mnie zaszczyt otrzymać taką ofertę - kończy Michniewicz.

Więcej o: