Stal nadal zaskakuje! Trzy bramki i dwie analizy VAR

Stal Mielec zanotowała szóstą wygraną w tym sezonie ekstraklasy. Tym razem mielczanie pokonali Wisłę Płock 2:1 po bramkach Grzegorza Tomasiewicza i Mateusza Maka. Dla Wisły trafił Marko Kolar

Drużyna Stali Mielec to jedna z rewelacji tego sezonu ekstraklasy. Drużyna, która była typowana do spadku, a sezon temu ledwo utrzymała się w lidze, odważnie szturmuje górną połowę tabeli. W meczu z Wisłą Płock gospodarze chcieli wrócić na właściwe tory po tym, jak przegrali w zeszłej kolejce ze Śląskiem Wrocław.

Zobacz wideo

Jerzy BrzęczekWielki powrót Jerzego Brzęczka do ekstraklasy. To może być hit

Dwie bramki Stali wystarczyły. VAR interweniował dwa razy

W pierwszej połowie nie brakowało okazji do zdobycia bramki. Już w 10. minucie blisko był Maksymilian Sitek, który trafił w poprzeczkę. Cztery minuty później w polu karnym znalazł się Sekulski, który przełożył sobie obrońcę, ale w ostatnim momencie przeszkodził mu Mateusz Żyro. Zawodnik Stali "skosił" rywala we własnym polu karnym co wywołało interwencję VAR, ale gospodarzy przed "jedenastką" uratował fakt, że wcześniej na spalonym w tej samej akcji był jeden z zawodników Wisły.

Więcej treści sportowych znajdziesz na Gazeta.pl

Dosłownie kilkadziesiąt sekund później w polu karnym Wisły upadł Flis. Sędzia podbiegł tym razem do monitora, aby obejrzeć powtórkę tej sytuacji i zdecydował się podyktować rzut karny dla gospodarzy, który pewnie na bramkę zamienił Grzegorz Tomasiewicz. Piłkarz Stali wykonał karnego w stylu Roberta Lewandowskiego – na dwa tempa, po czym bramkarz poleciał w jedną stronę, a piłka w drugą.

Na skutek dwóch długich analiz VAR sędzia doliczył aż sześć minut do drugiej części gry, a z niej lepszy użytek zrobili mielczanie. Świetną akcją indywidualną popisał się Sitek, a chwilę później kapitalnie dograł do Mateusza Maka, który w sytuacji sam na sam fantastycznie podciął piłkę nad wychodzącym bramkarzem i dzięki temu na przerwę Stal schodziła z dwubramkowym prowadzeniem.

Niestety w drugiej połowie nie działo się za wiele. Stal oddała inicjatywę Wiśle, ale ta nie miała żadnego pomysłu na sforsowanie obrony gospodarzy poza długimi, niecelnymi przerzutami. Ciekawiej zrobiło się w końcówce meczu. Najpierw w 81. minucie Wisła wyszła z kontrą. Strzał Jorginho minął jednak słupek bramki Stali. Tyle szczęścia Stal nie miała w 87. minucie. Strzał głową jednego z płocczan zdołał odbić Strączek, ale po dobitce Marko Kolara zrobiło się 2:1.

Bogusław Leśnodorski i Dariusz MioduskiLeśnodorski brutalnie o Papszunie w Legii. "Katastrofa"

Na więcej gości nie było już jednak stać. Na dodatek w ostatnich sekundach meczu drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę dostał Dominik Furman. Mielczanie dowieźli wygraną do końca i był to ich szósty triumf w tym sezonie. Dokonali tego w 17. kolejce, podczas gdy tyle samo zwycięstw odnieśli w całych poprzednich rozgrywkach. Po tym meczu Stal wskoczyła na siódme miejsce w tabeli. Wisła Płock jest ósma.

Więcej o: