Największe ostrzeżenie przed pracą w Legii Warszawa. Marek Papszun czuje się bardzo mocny

Dawid Szymczak
Legia Warszawa jest jak ta piękna kobieta, z którą żadnemu nie wychodzi. Zdarzają się niezapomniane przygody, rośnie prestiż, ale o wieloletniej stabilizacji nie ma mowy. Ale ponoć Marek Papszun i tak jest dla niej gotowy zakończyć stare dobre małżeństwo z Rakowem Częstochowa. Najwyraźniej czuje się bardzo mocny.

Dariusz Mioduski oficjalnie zaprasza Marka Papszuna na Łazienkowską. Ale z pełnego komplementów zaproszenia płynie równocześnie największe ostrzeżenie przed pracą w Legii Warszawa. To dzisiaj stajnia Augiasza, w której nawet tak ważne oświadczenie prezesa publikowane jest niecałą godzinę przed pucharowym meczem z Leicester City. Obrywają w nim piłkarze, którzy pokazują siłę przed kamerami, a nie na boisku, obrywa poprzedni trener i po części obecny. Dobry jest tylko ten następny. Za uporządkowanym i prowadzonym z głową Rakowem Częstochowa, Marek Papszun może bardzo szybko zatęsknić. 

Zobacz wideo Borek: Ktoś próbuje to Lewandowskiemu wmówić. To jest absurd

Zaproszenie, które jest przestrogą przed przyjściem 

Dariusz Mioduski mówi w opublikowanym na oficjalnej stronie klubu wywiadzie: "W ostatnich latach dokonywaliśmy częstych zmian na pozycji trenera. Można stwierdzić, że potencjalnym błędem, który biorę na klatę, było zatrudnianie trenerów przede wszystkim pod wynik, pod presją czasu, pod presją mediów i różnego typu ekspertów". A jednocześnie przekazuje, że pragnie zimą oddać drużynę trzeciemu trenerowi i robi to właśnie pod wynik, pod presją czasu, pod presją mediów i różnego typu ekspertów, którzy już od kilku tygodni polecają mu Papszuna. Prezes Legii Warszawa bierze błędy na klatę, ale kolejny raz je popełnia. Z wywiadu nie wynika, że chce Papszuna, bo zgłębił jego filozofię pracy, sposób, w jaki prowadzi Raków i chce zaoferować mu podobne warunki u siebie. Raczej kolejny raz pragnie mieć u siebie najmodniejszego trenera w kraju. To ten sam klucz, co przy wyborze Czesława Michniewicza nieco ponad rok temu.

Legia z Napoli w nowych koszulkach. Kibice grzmią. 'Pod żałobny nastrój'Sensacyjne informacje! Legia rozważa kolejną zmianę trenera. Już teraz

Wielu prezesów polskich klubów może się w Papszunie zakochać, bo jest charyzmatyczny, postępowy, sumienny, na fali, a przy tym już utytułowany. Ale nie każdemu klubowi z nim wyjdzie, bo trzeba wiedzieć, w jakich warunkach pracuje w Rakowie Częstochowa i poznać również jego wady, by później stworzyć mu w klubie środowisko, w których owe wady nie będą przeszkadzać w osiąganiu sukcesów. Dobrze, by prezes Mioduski wiedział o trenerze Rakowa więcej, niż mówi jego notka w Wikipedii.

Tutaj przypomina się korporacyjny proces jego zatrudniania w Częstochowie: długie obserwacje - od stylu gry jego drużyn, po jego zachowanie przy ławce podczas meczów, a później kilka szczegółowych rozmów, z których części przysłuchiwał się psycholog. Dlatego w Rakowie mu wyszło, bo obie strony od początku wiedziały w co wchodzą i miały jasno określoną formę współpracy. Tyle może trener, tyle może właściciel, a tyle prezes.

Tymczasem w Legii nie wiadomo nawet, co wydarzy się do końca roku, a jej struktura zarządcza zdecydowanie utrudnia stworzenie Papszunowi podobnie klarownego środowiska pracy jak w Rakowie. Właśnie na brak decyzyjności najczęściej narzekali żegnający się z Legią trenerzy. A jeśli spróbować wyjaśnić sukces Papszuna w Rakowie jednym słowem, trzeba by powiedzieć, że była to właśnie decyzyjność.

Skoro Marek Papszun chce do Legii, musi czuć się bardzo mocny

Mioduski wprost deklaruje chęć współpracy z Papszunem. Natomiast sam nie wie, czy dojdzie do niej już zimą, czy dopiero latem, gdy trenerowi wygaśnie kontrakt z Rakowem. Kilka dni temu Michał Świerczewski, właściciel wicemistrza Polski, wymownie napisał w mediach społecznościowych: "W tej sprawie naprawdę nic o nas bez nas". Z kolei w Sport.pl już miesiąc temu informowaliśmy, że Legia flirtuje z Papszunem, on sam nie opiera się jej zalotom, ale znacznie bardziej prawdopodobne jest jego odejście z Rakowa po zakończeniu sezonu. Od tego czasu niewiele się zmieniło i sam Papszun miał być zdziwiony wywiadem prezesa Mioduskiego. 

Cezary Kulesza, Robert Lewandowski i Paulo SousaPrezes PZPN reaguje na brak Lewandowskiego w meczu z Węgrami. "Pobierają za to wynagrodzenie"

Dla Michała Świerczewskiego ważniejsze od pieniędzy zarobionych na sprzedaży Papszuna do Legii jest uniknięcie rewolucji w środku sezonu i nieprzerywanie budowanego od lat projektu na ostatniej prostej. Decyzję samodzielnie podejmie Świerczewski, który pomimo trzech ostatnich meczów bez zwycięstwa, wciąż zakłada, że zespół do końca będzie walczył o mistrzostwo Polski. Ponadto - jak ustalił Bartłomiej Kubiak ze Sport.pl - właściciel Rakowa jest bardzo zaskoczony sposobem, w jaki Dariusz Mioduski chce namówić Papszuna do współpracy.

Legia jest z kolei w takim położeniu, że dla samego Papszuna nie ma idealnego momentu do jej przejęcia. Przeprowadzając się do Warszawy już zimą, zrezygnuje z gry o najwyższe cele w zamian walki o utrzymanie w lidze. Zyska jednak czas na przeprowadzenie zmian i - wzorem Macieja Skorży w Lechu Poznań - wkroczy w kolejny sezon z bardziej uporządkowaną drużyną.

Ważny w tej perspektywie jest wynik Legii w Pucharze Polski. Dziś to najkrótsza - a właściwie jedyna - droga do europejskich pucharów. Jeśli Legii udałoby się go zdobyć, Papszun już latem, zaraz po przyjściu do klubu, stanąłby przed egzaminem, którego oblanie pozbawiło pracy już kilku trenerów. W jego przypadku wczesne odpadnięcie w europejskich pucharach zwolnieniem by się nie skończyło, ale pierwszy minus zostałby zapisany na pewno.

Liga Europy. Sytuacja w tabeli po meczu Spartak Moskwa - Legia WarszawaNowe informacje po zwolnieniu Michniewicza z Legii Warszawa. "Teraz mogę to ujawnić"

Legia jest atrakcyjna, podnosi prestiż polskiego trenera. Kto się wyróżnia - jak przed laty Skorża, a później Michniewicz - w końcu do niej trafia. Łatwo z nią o piękną przygodę, skoro nawet Dean Klafurić ma dzięki niej medal mistrzowski. Ale na koniec wielu trenerów wychodzi poobijanych i pokłóconych z władzami. Statystycznie żegnają się już po 277 dniach. Ale skoro Papszun jest gotowy zakończyć dla tej przygody wieloletnie małżeństwo z Rakowem, to znaczy, że czuje się mocny. Albo, żeby tę Legię zmienić i wbrew statystykom popracować w niej dłużej. Albo wie, że jego reputacja i tak niespecjalnie ucierpi w razie niepowodzenia.

Więcej o: