Niewytłumaczalne. Legia w rok ze szczytu spadła na samo dno

Legia Warszawa notuje najgorszą serię w ekstraklasie od 85 lat, kiedy to po raz ostatni przegrała siedem ligowych meczów z rzędu. Przenosząc się do nieco bardziej aktualnej przeszłości, zjazd, jaki mistrzowie Polski zanotowali na przestrzeni zaledwie jednego sezonu jest wręcz niewytłumaczalny.

Niedzielne starcie z Górnikiem Zabrze miało niesamowity przebieg. Po pierwszej połowie wydawało się, że gospodarze mają wszystko pod kontrolą - do siatki trafiali Erik Janża i Lukas Podolski. Niedługo po przerwie w ciągu zaledwie dwóch minut do wyniku 2:2 doprowadzili Mateusz Wieteska i Ernest Muci. Na rozstrzygnięcie trzeba było poczekać do doliczonego czasu gry.

Zobacz wideo Ojrzyński: Widać, że niektórzy piłkarze nie dorośli do tej sytuacji

Historyczna seria porażek

Sporo wskazywało na to, że mecz zakończy się remisem 2:2. W końcowych minutach Górnik Zabrze zaczął jednak intensywniej atakować, co przyniosło korzyść w 90. minucie, kiedy to na listę strzelców wpisał się Krzysztof Kubica. Radość nie trwała jednak zbyt długo, bowiem powtórki pokazały pozycję spaloną.

Lukas Podolski z pierwszym golem dla Górnika ZabrzePodolski wreszcie strzelił gola w ekstraklasie. Wykorzystał fatalny błąd Miszty [WIDEO]

Wydawało się zatem, że dzięki decyzji sędziego Legia zanotuje pierwszą zdobycz punktową od sześciu kolejek. Tak się jednak nie stało. W ostatniej akcji meczu, w szóstej minucie doliczonego czasu Erik Janza dośrodkował na głowę Kubicy, a ten tym razem w zgodzie z przepisami pokonał Cezarego Misztę.

Kolejna ligowa porażka Legii Warszawa jest sytuacją absolutnie niecodzienną. Wystarczy wspomnieć, że po raz ostatni "Wojskowi" zanotowali serię aż siedmiu ligowych porażek w 1936 roku. Wtedy na 20-lecie istnienia klubu stołeczni również przegrali siedem meczów z rzędu, a na koniec rozgrywek spadli z ligi.

Drastyczny zjazd Legii na przestrzeni jednego roku

Na przestrzeni ostatniego roku w Legii Warszawa doszło do wielu zmian - zarówno jeśli chodzi o kadrę pierwszego zespołu, jak i pozycję trenera. W drugiej połowie września 2020 roku Dariusz Mioduski zatrudnił Czesława Michniewicza, wyciągając go z reprezentacji Polski U-21. Jego zadaniem było uporządkowanie sytuacji w klubie po przejęciu sterów od Aleksandara Vukovica.

Sezon 2020/21 Legia zakończyła z mistrzostwem Polski, co można było w dużym stopniu przypisać zmianom wprowadzonym przez Michniewicza. Na początku obecnych rozgrywek początkowo również wszystko szło po myśli "Wojskowych" - zakwalifikowali się do Ligi Europy, a w ekstraklasie zanotowali jedynie wpadkę z Radomiakiem Radom. Z biegiem czasu jednak sytuacja zaczęła się komplikować - choć wyniki w pucharach były nadzwyczaj dobre, na krajowym podwórku Legia zawodziła na całej linii. Poza wygraną z Górnikiem Łęczna mistrzowie Polski przegrywali wszystko.

Dariusz Mioduski stracił więc cierpliwość do Czesława Michniewicza i po porażce aż 1:4 z Piastem Gliwice postanowił go zwolnić. W jego miejsce zatrudnił Marka Gołębiewskiego, który od początku był określany jako tymczasowa opcja. Z nim u sterów sytuacja nie uległa zmianie - poza wymęczoną wygraną ze Świtem Szczecin 1:0 w Pucharze Polski, w ekstraklasie wyniki wciąż były dramatycznie słabe - 0:2 z Pogonią Szczecin, 1:3 ze Stalą Mielec i 2:3 z Górnikiem Zabrze.

Marek Papszun, trener Rakowa Częstochowa, na stadionie Legii Warszawa przy ul. Łazienkowskiej, wrzesień 2019 r.Papszun już zimą trafi do Legii? Trener i właściciel Rakowa reagują

Wydarzenia z ostatniego roku z Legii Warszawa najlepiej ilustruje liczbowy zjazd. Po 13. kolejkach obecnego sezonu stołeczni mają aż 20 punktów mniej niż na tym samym etapie poprzednich rozgrywek. Co więcej, zanotowali aż osiem porażek więcej, a przy tym wygrali sześć meczów mniej. Bardzo słabo wygląda również bilans bramkowy - aktualnie Legia ma siedem goli mniej strzelonych i aż 13 więcej straconych. Po 13 kolejkach poprzedniego sezonu "Wojskowi" byli liderem. Obecnie są na przedostatnim miejscu.

Nic więc dziwnego, że w obecnej sytuacji w kontekście Legii coraz częściej mówi się o zagrożeniu spadkiem z ekstraklasy. Oczywiście do końca sezonu pozostało jeszcze wiele czasu, jednak jeśli sytuacja nie ulegnie znaczącej poprawie, w klubie zrobi się naprawdę gorąco.

Więcej o: