Wielkie emocje i brutalny faul we Wrocławiu! Jagiellonia znów to zrobiła! [WIDEO]

Cztery bramki, brutalny faul i wielkie emocje do ostatnich sekund - tak wyglądał piątkowy mecz Śląska Wrocław z Jagiellonią Białystok (2:2). Goście uratowali remis w doliczonym czasie gry za sprawą trafienia swojej gwiazdy - Jesusa Imaza. W innym piątkowym spotkaniu Wisła Płock zremisowała z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza (1:1).

W poprzedniej kolejce obie drużyny stoczyły emocjonujące starcia, trzymające w napięciu do ostatnich sekund. Jagiellonia przegrywała z Piastem Gliwice już 0:2 i 2:3, by ostatecznie wyszarpać remis 3:3. Śląsk Wrocław był bliski tego samego wyczynu w Niecieczy, gdy po dwóch bramkach Adriana Łyszczarza doprowadził już po 90. minucie ze stanu 1:3 do 3:3. Problem w tym, że zespół Jacka Magiery nie zachował czujności do końca i po trafieniu w 98. minucie Mateusza Grzybka Bruk-Bet zwyciężył 4:3.

Zobacz wideo "To jest wymarzony trener Legii Warszawa. Gołębiewski tylko do końca sezonu"

Jaga znów wyszarpała remis. Brutalny faul Puerto

Zanim jednak we Wrocławiu rozpoczęły się wielkie piłkarskie emocje, nie zabrakło wydarzenia z rodzaju tych, których nie chcielibyśmy oglądać na piłkarskim boisku. W 26. minucie gry Israel Puerto brutalnie wyciął Mateusza Praszelika i miał ogromne szczęście, że sędzia Jarosław Przybył pokazał mu jedynie żółtą kartkę. Tego szczęścia nie miał za to Praszelik, który z powodu kontuzji nie był w stanie kontynuować gry.

Wynik został otwarty tuż przed przerwą. Już w czasie doliczonym do pierwszej połowy dośrodkowanie Krzysztofa Mączyńskiego i fatalne zachowanie defensywy Jagiellonii wykorzystał niezawodny Erik Exposito.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Po zmianie stron zdecydowanie lepszym zespołem była Jagiellonia, która szybko doprowadziła do remisu po precyzyjnym strzale z dystansu Tomasa Prikryla. Ale gdy goście kreowali sobie kolejne sytuacje bramkowe i wydawało się, że ich gol na 2:1 jest kwestią czasu, bramkę zdobył Śląsk. W 82. minucie kolejny duży błąd defensywy Jagi skończył się trafieniem z bliska Adriana Łyszczarza. 

Tykająca bomba w Legii Warszawa. Tego nie da się ogarnąć. Czarodziej, który zawalaTykająca bomba w Legii Warszawa. Tego nie da się ogarnąć. Czarodziej, który zawala

To jednak nie było ostatnie słowo w tym spotkaniu, bo podobnie jak tydzień temu z Piastem, dobrze grająca ofensywa Jagiellonii dopięła swego w czasie doliczonym. Centrę Bojana Nasticia, głównego winowajcy przy golu Łyszczarza zamienił na gola uderzeniem głową Jesus Imaz i mecz skończył się wynikiem 2:2.

Remis w Płocku. Wisła nie pokonała Bruk-Betu

Remis padł także w drugim piątkowym meczu ekstraklasy, w którym Wisła Płock grała z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza (1:1). Oba gole padły w pierwszej połowie - na trafienie Damiana Warchoła odpowiedział Muris Mesanović. 

Bruk-Bet Termalica mogła jeszcze przed przerwą wyjść na prowadzenie, ale Roman Gergel w dobrej sytuacji trafił tylko poprzeczkę. Wisła z kolei zagrała najsłabszy mecz u siebie w tym sezonie. W Płocku w siedmiu meczach jeszcze nie przegrała, piątkowe spotkanie było dopiero drugim remisem drużyny Macieja Bartoszka. Wcześniej punkt ze stadionu Wisły zdołał tylko Raków Częstochowa

Po tym meczu Wisła Płock awansowała przynajmniej na kilkanaście godzin na 9. miejsce w tabeli z dorobkiem 17 punktów. Bruk-Bet z 11 punktami jest 15., z przewagą dwóch punktów nad strefą spadkową. 

Więcej o: