Gromy na Lukasa Podolskiego. "Zwykły boiskowy bandyta". Gwiazda na specjalnych prawach?

"Zwykły boiskowy bandyta, a nie żadna gwiazda" - piszą internauci o Lukasu Podolskim, napastniku Górnika Zabrze, który w sobotę przegrał 0:1 z Wisłą Kraków.

Miały być gole i fajerwerki, a na razie jest pasmo rozczarowań. Lukas Podolski, który przed sezonem zgodnie z obietnicą przyszedł do Górnika Zabrze, by w nim zakończyć karierę, na razie w niczym nie przypomina gwiazdy mundiali. Częściej komentuje się to, co robi poza boiskiem, niż mówi o tym, czego dokonał na murawie.

Zobacz wideo "Prawdziwą wartość Łukasza Fabiańskiego poznamy, jak zabraknie go w polskiej bramce"

AC MilanWielki powrót AC Milanu. Przegrywali 0:2 i wydarzył się cud. Sceny na San Siro [WIDEO]

Dwa brutalne faule Lukasa Podolskiego. "Tutaj nie było nawet żółtej..."

Bo na murawie nie dokonał na razie nic wielkiego. W ostatnich tygodniach więcej mówi się o jego brutalnych faulach niż pięknych zagraniach. "To piłkarz na specjalnych prawach. Ciekawe, jak długo" - zastanawiają się internauci. A inni dodają, że "to zwykły boiskowy bandyta, a nie żadna gwiazda".

Zaczęło się przed przerwą na mecze reprezentacji, kiedy Podolski ostro potraktował Piotra Tomasika z Wisły Płock (4:2). Podobnie było w sobotę, kiedy wyprostowaną nogą w okolicach kolana zaatakował Serafina Szotę z Wisły Kraków (0:1). Ani za pierwszy, ani za drugi faul nie wyleciał z boiska. Za drugi nie zobaczył nawet żółtej kartki, a początkowo sędzia Bartosz Frankowski w ogóle nie dopatrzył się przewinienia. Dopiero po chwili przerwał grę i odgwizdał faul Podolskiego.

Czemu nie pokazał żółtej kartki? Głos w tej sprawie zabrał sędzia i ekspert Łukasz Rogowski. "Gdyby Poldi trafił czysto podeszwą w nogę rywala (a nie bokiem buta, jak na foto), to myślę, że bylibyśmy świadkami interwencji VAR i czerwonej kartki. Tutaj nie było nawet żółtej..." - napisał Rogowski na Twitterze, a później wrócił też do pierwszej sytuacji z Tomasikiem, którą ocenił na czerwoną kartkę, a drugą z Szotą - na minimum żółtą.

Wisła dzięki sobotniej wygranej z Górnikiem (1:0) przerwała serię trzech przegranych meczów z rzędu w lidze. Zespół Adriana Guli przegrał najpierw z Lechem Poznań (0:5), potem z Pogonią Szczecin (0:1), a przed przerwą na kadrę z Piastem Gliwice (0:1). Ostatni raz Wisła wygrała w lidze 29 sierpnia, gdy pokonała u siebie Legię Warszawa (1:0).

Po 11 kolejkach Wisła zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli. Ma 14 punktów, o jeden więcej od Górnika, który jest 11., ale ma rozegrany jeden mecz mniej. W następnej kolejce obie drużyny zagrają w sobotę. Wisła podejmie Śląsk Wrocław, a Górnik zagra na wyjeździe z Lechią Gdańsk.

Więcej o: