Radomiak wrócił do ekstraklasy po 36 latach i sportowo ich wyniki nie wyglądają źle - po dziesięciu kolejkach zajmuje jedenaste miejsce z dorobkiem dwunastu punktów i stratą dziewięciu do lidera, Lecha Poznań.
Organizacyjnie wszystko wygląda jednak gorzej. Zwłaszcza że Radomiak w ekstraklasie nie gra na swoim obiekcie przy ulicy Struga, który nie spełnia wymogów licencyjnych, a na stadionie MOSiR przy ul. Narutowicza w Radomiu, na którym wcześniej najczęściej swoje mecze rozgrywał największy lokalny rywal drużyny - Broń Radom.
Same warunki na stadionie też nie należą do perfekcyjnych. - Nieoficjalnie mówi się, że ten obiekt często jest przepełniony, zresztą tak to wyglądało na wielu ważnych meczach. Na meczu z Siarką Tarnobrzeg o wejście do pierwszej ligi, czy w barażach o ekstraklasę nie było gdzie szpilki wcisnąć, a ludzie gromadzą się nie tylko na stadionie, ale też wokół niego, bo stamtąd też można coś tam zobaczyć - tłumaczył Sport.pl dziennikarz portalu weszlo.com Szymon Janczyk jeszcze przed sezonem.
Teraz po wyrwanym w doliczonym czasie gry remisie 1:1 przeciwko Bruk-Bet Termalice Nieciecza głos w sprawie stadionu Radomiaka zabrał były zawodnik klubu, teraz grający dla ostatniego rywala beniaminka. - Cieszy powrót do Radomia, ale dom Radomiaka jest przy Struga 63, tam powinien rozgrywać mecze. Zwracam się do panów w garniturkach na górze - powinni to już dawno zrobić, mając takich kibiców i Ekstraklasę. To wstyd, że ten klub nie ma stadionu - cytuje na Twitterze Piotra Wlazło Szymon Janczyk.
Wlazło urodził się w Radomiu w 1989 roku. Jest wychowankiem Radomiaka, w którego seniorskiej drużynie grał od 2009 do 2013 roku, choć był wtedy także wypożyczany do Widzewa. W Bruk-Bet Termalice jest od 2018 roku.