Michniewicz tłumaczy sytuację Jakszibojewa. "Wszyscy widzieli"

Wypożyczony z Legii Warszawa Jasur Jakszibojew był jednym z bohaterów wielkiego triumfu Sheriffa Tyraspol na Santiago Bernabeu. Trener mistrzów Polski Czesław Michniewicz wytłumaczył w rozmowie z portalem Legia.net, dlaczego Uzbek nie nadawał się do jego drużyny. - Wszyscy widzieli, że potrafił grać w piłkę - podkreślił szkoleniowiec.

To była zdecydowanie jedna z największych niespodzianek ostatnich lat w Lidze Mistrzów. Debiutujący w rozgrywkach mistrz Mołdawii - Sheriff Tyraspol przyjechał we wtorek do Madrytu na mecz z Realem na Santiago Bernabeu i wygrał to spotkanie 2:1. Mołdawianie zagrali bardzo mądrze i potrafili oprzeć się zmasowanym atakom drużyny Carlo Ancelottiego. To oni jako pierwsi strzelili bramkę, a później w doliczonym czasie gry potrafili odpowiedzieć na gola wyrównującego gospodarzy. 

Zobacz wideo "Jeżeli PSG nie wygra Ligi Mistrzów, to stanie się jeszcze większym memem, niż było"

Michniewicz tłumaczy odstawienie Jakszibojewa. "W dalszym ciągu jest naszym zawodnikiem"

Jednym z głównych bohaterów tego wtorkowego spotkania na Santiago Bernabeu był Jasur Jakszibojew. Uzbek zdobył pierwszą bramkę dla gości, która otworzyła wynik. 24-latek do niedawna był zawodnikiem Legii Warszawa, ale latem został wypożyczony do Sheriffa. W drużynie mistrza Polski nie zaistniał i występował głównie w rezerwach, więc jego przenosiny do uczestnika Ligi Mistrzów były ogromnym zaskoczeniem. 

Wielki transfer Rakowa?! Wicemistrz Polski zainteresowany byłą gwiazdą LegiiByła gwiazda Legii może wrócić do ekstraklasy! Polski klub chce rozbić bank

O tym jak to się stało, że zawodnik, który nie nadawał się do gry w Legii Warszawa nagle zaczął notować tak świetne występy, opowiedział trener Czesław Michniewicz cytowany przez portal Legia.net. - Nie jest tak, że się martwimy tym, że strzelił gola na Santiago Bernabeu. Wręcz przeciwnie. Obserwowałem asystentów i zawodników - podkreślił szkoleniowiec mistrzów Polski.

- Gdy do nas przyszedł, miał problemy z fizycznością, bo przez trzy miesiące nie trenował z żadnym zespołem. Kiedy zaczął nadrabiać zaległości, to przytrafiła się kontuzja. Jak z niej wyszedł, to przytrafił się ramadan, co bardzo mu przeszkadzało w optymalnym trenowaniu. Skończył się ramadan, to skończył się sezon. Miał zagrać w trzech ostatnich meczach, ale nie był jeszcze gotowy. Szykowaliśmy go na spotkanie z Podbeskidziem. Wyglądał naprawdę świetnie, to był jego najlepszy okres. Ale dzień przed meczem zgłosił uraz. Gdy wrócił z urlopu, złapał koronawirusa. Cały czas coś - tłumaczył Michniewicz. 

- To nie jest tak, że nie wiedzieliśmy, że potrafi grać w piłkę. Bardzo się cieszę, że jest w miejscu, gdzie swobodnie się rozmawia. Wiadomo, mówi tylko po rosyjsku, i to nie za wiele, był bardzo wycofanym zawodnikiem. Ale wszyscy widzieli, że potrafił grać w piłkę. Jest tam z dzieckiem, z żoną, ma bezpośrednie wsparcie. Jesteśmy z tego zadowoleni - przyznał trener Legii. - Jak następowała zwyżka formy, to często Filip Mladenović zwracał się do niego "El Profesor". Potrafi naprawdę dużo. To, że gra dzisiaj w Lidze Mistrzów, pokazuje jaka piłka potrafi być przewrotna. W dalszym ciągu jest naszym zawodnikiem. Cieszymy się, że nasz piłkarz strzelił gola Realowi - zakończył. 

Kacper Kozłowski na celowniku europejskich klubówKozłowski na celowniku potęg! Włosi podali nazwy klubów

Legia Warszawa natomiast już w czwartek stanie przed ogromnym wyzwaniem. Podopieczni Czesława Michniewicza zmierzą się na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej 3 z Leicester City w 2. kolejce fazy grupowej Ligi Europy. Relacja na żywo z tego spotkania będzie dostępna na portalu Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE. 

Więcej o: