Kolejny piłkarz atakuje Stokowca. Odradzał Brzęczkowi jego powołanie. "Kłamał"

- Nie mówię, że Piotr Stokowiec to słaby szkoleniowiec. Natomiast nie jest w porządku człowiekiem. Wiele razy kłamał. Mówił ci jedno, a za plecami co innego. Szatnia to czuje, rozmawia przecież później o tym - mówi Rafał Wolski w rozmowie z weszło.com.

Marco Paixao, Sławomir Peszko, Błażej Augustyn, a teraz Rafał Wolski. To kolejny piłkarz, który atakuje swojego byłego trenera Piotra Stokowca. - Pamiętam jak powiedział Jerzemu Brzęczkowi, żeby darował sobie moją kandydaturę w reprezentacji Polski - zdradza Rafał Wolski w rozmowie z weszło.com. - Ja nie mam złości czy czegoś. Po prostu ta osoba [Stokowiec] stała się dla mnie obojętna - dodaje.

Zobacz wideo

Barcelona w 90. minucie uratowała się przed kompromitacją [WIDEO]Barcelona w 90. minucie uratowała się przed kompromitacją [WIDEO]

"Takie sytuacje pokazują, jakim człowiekiem jest trener Stokowiec"

Wolski z Lechią, którą prowadził Stokowiec, rozstał się w marcu. - Weźmy nawet samo rozstanie. Można podejść do zawodnika, w cztery oczy powiedzieć "słuchaj, nie widzę cię w drużynie, nie jesteś mi potrzebny, szukaj sobie klubu". I OK. Jesteśmy dorośli, takie rzeczy przyjmuje się na klatę. Problemu ze znalezieniem klubu nigdy nie miałem, przynajmniej do tej pory na szczęście. Można wyjść z rozstania z klasą, ale załatwiać sprawy przez osoby trzecie, zrzucać winę... Prezes mówił, że to decyzja trenera, trener, że decyzja prezesa - opowiada Wolski.

I dodaje: - Takie sytuacje pokazują, jakim człowiekiem jest trener Stokowiec. Nie mówię, że to słaby szkoleniowiec. Natomiast nie jest w porządku człowiekiem. Wiele razy kłamał. Mówił ci jedno, a za plecami co innego. Szatnia to czuje, rozmawia przecież później o tym.

Fabian Plak"Poszedłem na kilka drinków". Holender wyjaśnia, dlaczego został wyrzucony z ME siatkarzy w Polsce

Rafał Wolski o Lechii: Wedziałem, że są skłonni do takich zachowań

Wolski rozwiązał w marcu kontrakt z Lechią z winy klubu, a kilka dni później związał się z Wisłą Płock, dla której w tym sezonie w siedmiu meczach strzelił gola i zaliczył trzy asysty. - Chciałem odejść do innego zespołu ekstraklasy już w lutym. Wtedy w Lechii odstawili mnie od drużyny. Zacząłem trenować z rezerwami. W pewnym momencie powiedzieli, że muszę trenować w swoim sprzęcie. Mnie to generalnie już wtedy nie ruszało, bo wiedziałem, że są skłonni do takich zachowań. Poszedłem i powiedziałem, że chcę się dogadać. Rozwiązać kontrakt - a miałem jeszcze ważny przez 1,5 roku. Powiedziałem, że z tego schodzę, chcę tylko zaległości. Ale klub zażądał za mnie duże pieniądze, których nikt nie chciał zapłacić, bo wiadomo, jaką miałem przeszłość - wspomina Wolski.

Ta przeszłość rysowała się lepiej. Wolski zimą 2013 roku odchodził z Legii do Fiorentiny jako wielki talent. Już wcześniej zaczął jednak zmagać się z kontuzjami, jesienią nie zagrał ani jednego meczu. A za granicą też wielkiej kariery nie zrobił. W 2016 roku wrócił do Polski, właśnie do Lechii, z którą kilka tygodni temu rozstał się także Stokowiec. Zastąpił go Tomasz Kaczmarek, który wcześniej był asystentem Kosty Runjaicia w Pogonii Szczecin.

Więcej o: