Nie przebił się w Warcie, błyszczy w Legii! 20-latek bez nerwów. "Materiał na duże granie"

Konrad Ferszter
Urodził i wychował się w Bremie, ale jest młodzieżowym reprezentantem Polski. W poprzednim sezonie nie przebił się do gry w Warcie Poznań, teraz błyszczy w Legii Warszawa. Ma dopiero 20 lat, ale potrafi zagrać dojrzale i choć jest obrońcą, to ma udział w bramkach strzelanych przez mistrzów Polski. - W ogóle nie pokazuje nerwów i stresu. To kandydat do poważnego grania - mówi Czesław Michniewicz.

- To młody, ale już dobrze ukształtowany piłkarz, młodzieżowy reprezentant Polski, który w Legii będzie walczył o miejsce w pierwszym składzie. Ma duży potencjał i liczę, ze przy Łazienkowskiej jeszcze bardziej się rozwinie - tak w czerwcu o Maiku Nawrockim wypowiadał się dyrektor sportowy Legii Warszawa Radosław Kucharski. W jego słowa wypowiedziane tuż po wypożyczeniu 20-letniego obrońcy z Werderu Brema mało kto jednak wierzył.

Zobacz wideo "Trochę się obawiam, czy Legia nie pójdzie śladem Lecha z poprzedniego sezonu"

Bo choć z klubu płynął przekaz o wielkim potencjale zawodnika, to wypożyczenie Nawrockiego można było traktować bardziej jako poszerzenie pola manewru dla Czesława Michniewicza, niż realne wzmocnienie pierwszej jedenastki. Zwłaszcza że rundę wiosenną Nawrocki spędził w Warcie Poznań, gdzie rozegrał zaledwie trzy mecze.

W Legii jest jednak zupełnie inaczej. Nawrocki niemal z marszu stał się podstawowym zawodnikiem mistrzów Polski i okazał się jednym z najlepszych transferów klubu tego lata. Najpierw z dobrej strony pokazał się w ekstraklasie, czym wywalczył sobie miejsce w składzie w europejskich pucharach. I chociaż Nawrocki nie miał w nich żadnego doświadczenia, to w rywalizacji z Dinamem Zagrzeb, Slavią Praga i Spartakiem Moskwa należał do wyróżniających się postaci w zespole.

Chciały go Legia i Raków, trafił do Warty

Jeszcze rok temu Nawrocki trenował z pierwszą drużyną Werderu Brema, ale w lidze w niej nie występował. Był podstawowym zawodnikiem czwartoligowych rezerw tego klubu. Pandemia koronawirusa sprawiła, że jesienią zeszłego roku rozgrywki te zostały zawieszone, a Nawrocki został bez możliwości regularnej gry. I tutaj pojawiła się szansa na sprowadzenie go do Polski.

Spartak Moskwa - Legia Warszawa 0:1Króciutko i brutalnie. Rosyjskie media oceniły Legię Warszawa po meczu ze Spartakiem

Zawodnikiem najmocniej interesowały się Legia i Raków Częstochowa. Oba te kluby nie mogły jednak dojść do porozumienia z Werderem. Kością niezgody była klauzula wykupu, którą w umowie chciały umieścić i Legia, i Raków, a na którą nie chcieli zgodzić się Niemcy. Do transakcji ostatecznie nie doszło, bo jak usłyszeliśmy, wypożyczanie zawodnika bez klauzuli, tylko po to, by przez cztery miesiące ogrywać go dla Werderu, nie miało sensu.

W ostatnich dniach okienka transferowego z sytuacji Nawrockiego skorzystała Warta, która wypożyczyła piłkarza na pół roku bez klauzuli wykupu. Do tej transakcji by jednak nie doszło, gdyby w połowie lutego poważnej kontuzji nie doznał podstawowy stoper poznańskiego zespołu Bartosz Kieliba.

Dla każdej ze stron sytuacja była idealna: Warta potrzebowała zawodnika, nie zważając na klauzulę wykupu, Werder chciał wypożyczyć piłkarza, by dać mu możliwość regularnej gry. A sam Nawrocki chciał przede wszystkim grać.

Trzy mecze w ekstraklasie

"Mimo że Nawrocki ma dopiero 20 lat, to fizycznie jest gotowy na silniejszą ligę niż ekstraklasa. Jest szybki, zwrotny, dobrze radzi sobie w pojedynkach główkowych, ma doskonały timing. Pod względami piłkarskimi widać zaś, że był szkolony w Niemczech. Dobrze wyprowadza piłkę, dużo widzi na boisku, nie panikuje i nie boi się grać pod presją. Chociaż jest prawonożny, to nie ma większych problemów, by grać też lewą nogą" - tak piłkarza charakteryzuje nam osoba, która oglądała i opiniowała Nawrockiego.

Ale mimo tej pozytywnej oceny w momencie przyjścia do Poznania, Nawrocki kariery w Warcie nie zrobił. Wystąpił w trzech ostatnich meczach poprzedniego sezonu, ale tylko w dwóch był w pierwszym składzie. Nawrocki zagrał przeciwko Śląskowi Wrocław (2:3) i Cracovii (1:0), korzystając z urazu innego środkowego obrońcy, Aleksa Ławniczaka. Wypadł nieźle, w meczu ze Śląskiem strzelił nawet gola. 

Spartak - LegiaKuriozalne obrazki w meczu Legii w Moskwie. Na co czekali Rosjanie? "Sensacja stała się faktem"

Dlaczego więc Nawrocki nie przebił się w Poznaniu? Bo Warta, beniaminek ekstraklasy, grała na tyle dobrze, że nikt nie myślał o eksperymentach. Zespół trenera Piotra Tworka zdobywał dużo punktów, miał realną szansę na awans do europejskich pucharów. Drużyna słynęła ze szczelnej defensywy, co zawdzięczała m.in. parze stoperów: Ławniczak - Robert Ivanov. Ci grali nie tylko skutecznie, ale też na tyle czysto, że żaden z nich wiosną nie pauzował za żółte kartki.

Trener Warty nie miał więc powodów do zmian w składzie, na czym cierpiał Nawrocki. Młody obrońca na treningach pokazywał się z bardzo dobrej strony, a w klubie widziano w nim kandydata na solidnego defensora. Czasem trzeba być jednak w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Dla Nawrockiego Warta tym miejscem nie była.

Wolał Legię od Rakowa

Kto wie, jak potoczyłaby się przyszłość piłkarza, gdyby nie fakt, że w poprzednim sezonie Werder spadł z 1. Bundesligi. Niemiecki klub potrzebował pieniędzy lub możliwości ich zarobienia, by poradzić sobie z krótkoterminowymi zobowiązaniami, których miał sporo. Tutaj pojawiła się możliwość dla Legii i Rakowa, by wrócić do rozmów na temat wypożyczenia Nawrockiego z klauzulą wykupu lub nawet transferu definitywnego.

Z naszych informacji wynika, że Raków był bardzo zdeterminowany, by pozyskać 20-latka. W sprawę włączył się nawet właściciel klubu Michał Świerczewski, który poleciał do Nawrockiego i jego rodziny, by przekonać go do przenosin do Częstochowy. Ostatecznie piłkarz zdecydował się na Legię, która również przedstawiła mu bardzo poważną ofertę. Nawrocki trafił do mistrzów Polski na roczne wypożyczenie z klauzulą wykupu, która, jak poinformował portal Sportowefakty.wp.pl, wynosi 1,5 miliona euro.

Rozbrajająca szczerość Vitala Heynena. 'Nie wiem, co się dzieje w grupie C'Vital Heynen dostał pytanie o ostatni mecz z polską kadrą. Jednoznaczna odpowiedź

Wiele wskazuje na to, że transfer definitywny Nawrockiego do Legii jest już tylko kwestią czasu. - Niektórzy uważają, że pozyskaliśmy Nawrockiego, bo szkoleniowiec tego chciał. Mogę zapewnić, że to piłkarz, który i tak byłby w Legii. Traktuję go jak naszego zawodnika. To tylko kwestia zapłacenia uzgodnionej ceny. Nie ma nawet większej kwestii negocjacji - w rozmowie z portalem Sport.tvp.pl powiedział właściciel i prezes Legii, Dariusz Mioduski.

"Materiał na duże granie"

Pierwsze tygodnie Nawrockiego w Legii mogły sugerować, że w Warszawie też będzie miał problemy z regularną grą. W meczach eliminacji Ligi Mistrzów przeciwko Bodo/Glimt i Florze Tallin Michniewicz stawiał na Mateusza Wieteskę, Artura Jędrzejczyka i 23-letniego Mateusza Hołownię. Mogło się wydawać, że jeśli Nawrocki nie wygrywa rywalizacji z tym ostatnim, to o grę będzie mu jeszcze trudniej, gdy do formy dojdą doświadczeni, sprowadzeni latem Joel Abu Hanna i Lindsay Rose.

Nawrocki doskonale wykorzystał jednak swoją szansę. Zadebiutował w Legii w 1. kolejce ekstraklasy, gdy mistrzowie Polski pokonali Wisłę Płock 1:0. Chociaż ten mecz zapamiętamy głównie dzięki fantastycznej bramce Ernesta Muciego, to warto też zwrócić uwagę na asystę Nawrockiego. Obrońca odważnie wyprowadził piłkę aż na połowę rywala i dopiero tam zagrał ją do Albańczyka.

 

W następnej kolejce Nawrocki strzelił gola w przegranym 1:3 meczu z Radomiakiem i Michniewicz postanowił dać mu szansę w pierwszym meczu z Dinamem (1:1). W nim, tak samo jak w rewanżu i dwumeczu ze Slavią, Nawrocki nie odstawał, czym stopniowo zapracował na stałe miejsce w wyjściowej jedenastce. Zaimponował zwłaszcza w wyjazdowym meczu z mistrzami Czech, gdzie miał dwie asysty.

W środę w spotkaniu ze Spartakiem Nawrocki znów błysnął, będąc najlepszym zawodnikiem na boisku. 20-letni obrońca wygrał 6 z 9 pojedynków, miał po dwa wybicia, przechwyty i odbiory, zablokował aż pięć uderzeń. To od wygranego przez Nawrockiego pojedynku główkowego zaczęła się też bramkowa akcja Muciego. 

- Nawrocki nie był dla mnie anonimowy. Wiedziałem, że Werder Brema nie puści go tak łatwo. Wiem też, że Legia interesowała się nim wcześniej. Wszyscy wiedzieli, że potrafi zdobywać bramki w reprezentacji, w turniejach, w eliminacjach. To zdecydowało o tym, że znalazł się w Legii. Mecze o stawkę, czy gramy w ekstraklasie, czy w europejskich pucharach, stają się powoli dla Maika zwykłym dniem w biurze. W ogóle nie pokazuje nerwów i stresu. Być może tłumi to w sobie, ale na boisku nie widzę absolutnie żadnych stresowych sytuacji w jego wykonaniu. To na pewno kandydat do poważnego grania - po meczu ze Spartakiem powiedział o Nawrockim Michniewicz.

Więcej o: