Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lech Poznań odwraca losy meczu! Popis reprezentanta Polski

Lech Poznań przegrywał już 0:2, ale drużyna Macieja Skorży odwróciła losy meczu i doprowadziła do remisu 2:2! Lech umocnił się na prowadzeniu w tabeli. Architektem wyrwania punktu można nazwać Jakuba Kamińskiego, który zaliczył asystę i wywalczył karnego.

Tuż przed meczem Maciej Skorża w rozmowie z C+Sport wspominał, że chciałby, żeby jego drużyna wreszcie dobrze wypadła w meczu po przerwie reprezentacyjnej, bo w poprzedniej przygodzie z Lechem Poznań różnie z tym bywało. Skorża dodawał również, że Raków Częstochowa będzie bardzo trudnym rywalem, bo drużyna Marka Papszuna doszła niemal do perfekcji, jeśli chodzi o opanowanie pewnych schematów i gry w defensywie. I wydaje się, że cała wypowiedź trenera Lecha znalazła odzwierciedlenie w sobotnim meczu. 

Zobacz wideo "Lech robi bardzo dobre wrażenie, ale poczekajmy na jego pierwszy kryzys"

Papszun zaskoczył Skorżę? Przynajmniej w pierwszej połowie

W pierwszej połowie Lech Poznań właściwie nie istniał w ofensywie. Drużyna Skorży wręcz wbiła głową w mur i nie potrafiła tworzyć większego zagrożenia pod bramką Rakowa Częstochowa. Wyróżniał się tylko nowy nabytek Lecha - sprowadzony za 1,2 miliona euro z Viktorii Pilzno Adriel Ba Loua. To było jednak zdecydowanie za mało na dobrze dysponowany Raków. 

A Raków imponował grą w defensywie i jak by tego było mało. Miał dużo jakości w ofensywie. Po tym jak w 13. minucie Tudor wpadł w pole karne, a nogę wystawił mu Barry Douglas sędzia Szymon Marciniak nawet się nie zawahał i podyktował rzut karny. Jedenastkę na gola zamienił Marcin Cebula i to oznaczało, że Lech będzie miał jeszcze trudniej.  

W drugiej połowie Maciej Skorża wprowadził dwie ofensywne zmiany, ale już po trzech minutach to Raków podwyższył prowadzenie. Gola zdobył Musiolik, który wykorzystał podanie Fabio Surtgeona. Analiza VAR pokazała zaś, że nie było spalonego. 

Show Jakuba Kamińskiego pomaga Lechowi

Później jednak Raków chyba zbyt szybko pomyślał, że jest po meczu, a do głosu doszedł Lech Poznań. Głównie za sprawą świetnej dyspozycji Jakuba Kamińskiego. 19-letni skrzydłowy najpierw z końcowej linii boiska dośrodkował do Amarala, a ten wpakował piłkę do bramki.

Kilkanaście minut później Kamiński znów wpadł w pole karne, gdzie nadział się na wystawioną nogę Tomasa Petraska i Marciniak podyktował kolejny w tym spotkaniu rzut karny. Gola zdobył Mikael Ishak.

Lech powinien nawet wygrać to spotkanie, bo Skóraś w jednej z akcji znakomicie wypatrzył Amarala, ale Portugalczyk koszmarnie się pomylił. Był sam pięć metrów przed bramką, ale huknął kilkanaście metrów nad poprzeczką. To były prawdziwe piłkarskie jaja. 

Lech Poznań dołożył więc kolejny punkt i dalej jest niepokonany w tym sezonie Ekstraklasy. Kolejorz ma w tym momencie 15 punktów i umocnił się na pozycji lidera ligi. 13 pkt ma Śląsk Wrocław, a 11 pkt ma trzecia Wisła Kraków.  Raków Częstochowa ma osiem punktów pięciu meczach. 

Więcej o: