To był szalony mecz i zwycięstwo, na jakie Radom czekał 36 lat. Ostatni raz Radomiak na najwyższym poziomie rozgrywkowym grał u siebie w ostatniej kolejce sezonu 1984/85. W tamtym spotkaniu Radomiak wygrał z Górnikiem Wałbrzych aż 5:1. W sobotę radomianie wygrali skromniej, ale ta wygrana jest znacznie cenniejsza, bo odniesiona w starciu z mistrzem Polski. Gole dla Radomiaka strzelili Mateusz Radecki (47. minuta), Karol Angielski (81.) i Dominik Sokół (96.), a dla Legii jedynie Maik Nawrocki (82.).
Michniewicza martwią jednak również dwie czerwone kartki dla jego piłkarzy: w 67. minucie sfrustrowany Filip Mladenović uderzył Mateusza Radeckiego, za co, po interwencji VAR-u, zobaczył czerwoną kartkę. Emocje sięgnęły zenitu w końcówce, bo w 84. minucie czerwoną kartkę za chamskie kopnięcie Bartosza Slisza zobaczył Filipe Nacimento z Radomiaka. Kilkadziesiąt sekund później, ponownie po interwencji VAR-u, z boiska wyleciał też Josue. Portugalczyk został ukarany za uderzenie łokciem, a wcześniej brzydki faul.
- Przegraliśmy bardzo ważny mecz, zasłużenie. Zagraliśmy słabo i na dodatek jeszcze sami się osłabiliśmy. W kluczowych momentach dostaliśmy dwie czerwone kartki. Nie widziałem jeszcze tych sytuacji, ale skoro interweniował VAR, to na pewno były zasłużone. Martwi mnie nie tylko przegrana, ale też zachowanie, że nie potrafiliśmy się opanować. W perspektywie tego, gdzie chcemy grać i jak chcemy grać, nie jest to akceptowalne - powiedział Michniewicz na pomeczowej konferencji prasowej, cytowany przez legionisci.com.
- Jeśli chodzi o mecz, w pierwszej połowie praktycznie nic się nie działo, poza stałymi fragmentami. W drugiej części dokonaliśmy zmian, Skibicki poprosił o zmianę, bo narzekał na uraz. Potem padła bramka, ale było jeszcze mnóstwo czasu, żeby wygrać. Tak się nie stało. Potem była czerwona kartka dla Mladenovicia, ale jeszcze strzeliliśmy na 2:1 i było sporo czasu. Można było nawet wygrać. Po czerwonej kartce dla Josue mecz wymknął się spod kontroli, było kilka groźnych kontr Radomiaka. Po bramce na 2:1 mieliśmy jeszcze nadzieje na punkty, ale okoliczności sprawiły, że przegraliśmy, choć przegraliśmy zasłużenie.
- Na pewno wyciągniemy konsekwencje za czerwone kartki. Nie pozwolę osłabiać drużyny w ten sposób. Przeanalizujemy te sytuacje i wyciągniemy konsekwencje.
Po dwóch kolejkach Radomiak ma cztery punkty, a mistrzowie Polski o jeden mniej. W sobotę Legia zagra u siebie z Zagłębiem Lubin. Wcześniej, bo w środę, zagra z Dinamem Zagrzeb w pierwszym meczu III rundy eliminacji Ligi Mistrzów. W poniedziałek Radomiak zagra zaś na wyjeździe z Wisłą Płock.