Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Raków Częstochowa z Superpucharem Polski! Klątwa Legii Warszawa trwa!

Klątwa piłkarzy Legii Warszawa w Superpucharze Polski wciąż trwa. Przegrali ósmy z rzędu finał, tym razem z Rakowem Częstochowa po rzutach karnych 3:4.

Piłkarze Legii chcieli przełamać fatalną serię meczów o Superpuchar Polski. Warszawianie grali w nim nieprzerwanie w latach 2012-2018. Jednak w tym okresie ani razu nie zdobyli trofeum i przegrali aż siedem finałów z rzędu. Lepsze od aktualnego mistrza były Zawisza Bydgoszcz, Śląsk Wrocław, dwukrotnie Lech Poznań i dwukrotnie Arka Gdynia. W ubiegłym sezonie zdobywcą Superpucharu Polski została Cracovia, która pokonała Legię Warszawa (0:0, 5:4 w rzutach karnych). 

Zobacz wideo "Podolski to jest już trochę taki miś z Krupówek. Ale to jest piękna historia"

UEFA wybrała gospodarzy finałów LM i LE. Monachium nie będzie zadowoloneUEFA wybrała gospodarzy finałów LM i LE. Monachium nie będzie zadowolone

Świetny początek Rakowa

Trener Czesław Michniewicz w porównaniu do meczu eliminacje go do Ligi Mistrzów z Bode zdecydował się na pięć zmian w składzie. Zmienił całkowicie całą ofensywę. Z Norwegami grali: Mahim Emreli, Luquinhas i Bartosz Kapustka, a sobotę Ernes Muci, Rafael Lopez i Tomas Pekhart. Szansę dostali też bramkarz Cezary Miszta i obrońca Lindsay Rose.

Tak zestawiona Legia miała duże kłopoty w pierwszej połowie. Była praktycznie bezradna w ofensywie. Miała problem z wysokim pressingiem rywali, często nie potrafiła rozegrać składnej, dłuższej akcji i traciła piłkę już na swojej połowie. O jakości tej formacji najlepiej świadczy fakt, że najgroźniejszą sytuację stworzyła sobie dopiero w ostatniej sekundzie tej części, kiedy Pekhart strzelił nad poprzeczką z pięciu metrów. Warszawianie mieli też kłopoty w defensywie. Już w dziesiątej minucie niefrasobliwość po rzucie rożnym mistrzów Polski, wykorzystał Tudor i strzałem głową pokonał Misztę. Częstochowianie między 17. a 20. minutą mieli trzy niezłe szanse na podwyższenie prowadzenia, ale po dobrych akcjach brakowało im skuteczności. 

Wyrównanie Legii w końcówce

Po zmianie stron Legia zaczęła grać lepiej. I po zaledwie czterech minutach mogła wyrównać. Rose odebrał piłkę Cebuli, podał na jedenasty metr do Lopesa, ale ten strzelił w poprzeczkę. Po kwadransie Michniewicz wprowadził aż cztery zmiany. I już po zaledwie kilkudziesięciu sekundach rezerwowy Kacper Skibicki miał dobrą szansę, ale spudłował. 

W 61. minucie Legia przeżyła chwilę grozy. Wydawało się bowiem, że Cezary Miszta doznał poważnego urazu. Długo był opatrywany przez sztab medyczny. Artur Boruc już się rozgrzewał i miał założone rękawice. Wydawało się, że będzie musiał zmienić młodego bramkarza Legii. Tym bardziej, że Miszta wyglądał jak po potężnym ciosie bokserskim. Miał bardzo opuchnięty nos, krew lała się z jego twarzy. Ale Miszta założył nową koszulkę i był w stanie grać dalej. 

Legia dopięła swego dopiero w 90. minucie. Z prawej strony dośrodkował Juranović, z piłką minął się Kovacević i Emreli trafił głową do pustej bramki. Rzuty karne lepiej wykonywali zawodnicy Rakowa. Pomylił się tylko Arsenić, a w Legii Kapustka (obronił Kovacević) i Emreli (trafił w słupek). W efekcie częstochowanie po raz pierwszy w historii klubu wygrali Superpuchar Polski.

Maciej Sawicki, sekretarz generalny PZPNWielkie zmiany w PZPN! Podjęto decyzję o odwołaniu czołowych działaczy

Legia Warszawa - Raków Częstochowa 3:4 po rzutach karnych, 1:1 (0:1)

Bramki: Emreli (90.) - Tudor (10.)

Legia: Miszta - Rose Ż (59. Skibicki), Wieteska, Hołownia Ż - Juranović Ż, Ślisz Ż (62. Kapustka), Martins, Mladenović - Muci (61. Luquinhas), Pekhart, Lopes (59. Emreli). 

Raków: Kovacević - Rundić, Niewulis Ż, Arsenić - Tudor (66. Wdowiak), Papanikolaou, Lederman (87. Poletanović), Kun - Cebula Ż (77. Petrasek), Musiolik (83. Arak), Tijanić (69. Ivi).