Dominik Furman mocno o pobycie w Turcji. Wiedział już po dwóch tygodniach

- Od początku nic nie układało się za bardzo po mojej myśli. Już po dwóch tygodniach miałem poczucie, że przejście tam nie było dobrym ruchem - tak w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" o roku spędzonym w Turcji opowiada pomocnik Wisły Płock, Dominik Furman.

Zaledwie rok trwała kariera Dominika Furmana w Turcji. Pomocnik, który w sezonie 2019/20 zachwycał w ekstraklasie w barwach Wisły Płock, w poprzednich rozgrywkach przeciętnie poradził sobie w Genclerbirligi SK. Po średnim sezonie Furman zdecydował się na powrót do Polski, gdzie ponownie podpisał kontrakt z Wisłą Płock.

Zobacz wideo "Anglicy przez lata nie potrafili sobie dać rady z presją"

W Turcji środkowy pomocnik nie nawiązał do dobrych liczb z ekstraklasy z sezonu 19/20, kiedy strzelił siedem goli i miał sześć asyst. W Genclerbirligi SK Furman nie zdobył bramki i miał tylko trzy asysty. Wszystko to w 23 występach, w których na boisku spędził łącznie 1192 minuty, co daje średnią zaledwie 52 minut na mecz.

O nieudanej przygodzie w Turcji Furman opowiedział w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". - Nie chcę za bardzo opowiadać o wszystkim, co się działo, bo pewnie mógłbym napisać o tym książkę albo długi artykuł. Od początku nic nie układało się za bardzo po mojej myśli. Już po dwóch tygodniach miałem poczucie, że przejście tam nie było dobrym ruchem. Zacisnąłem jednak zęby i pracowałem. Starałem się robić wszystko, żeby było lepiej. To była trochę walka z wiatrakami. Momentami się poprawiało, a za chwilę znów było gorzej - powiedział zawodnik.

Piłkarz Śląska Wrocław przebił SterlingaPolak przebił Sterlinga i akcję o której mówi cała piłkarska Europa. Żenada [WIDEO]

Furman: Przejście do Turcji nie było dobrym ruchem

Dodał: Ogólnie dużo rzeczy układało się źle. W samej drużynie było trudno. Brakowało stabilizacji w składzie. Co chwila była rotacja i zmiany. Pojawiły się też problemy finansowe, ale one nie powinny wpływać na to, jak gra zespół. Jednak w tym przypadku była pewna niewielka zależność. Media pisały o zaległościach w wypłatach i one faktycznie miały miejsce. Przez cały sezon wielu zawodników łapało urazy. Byłem jednym z nielicznych cały czas trenujących. Dopiero przed ostatnim meczem zaraziłem się koronawirusem. 

- Przez cały sezon miałem w klubie czterech trenerów, więc już to pokazuje, że nie działo się dobrze. Nie chcę wyjść na gościa, który będzie się teraz żalił na wszystko. W głębsze szczegóły wchodzić nie zamierzam, ale naprawdę nie wszystko zależało ode mnie. Dość szybko zorientowałem się, że to, co mi opowiadało parę osób przed podpisaniem kontraktu, nie ma za wiele wspólnego z rzeczywistością. Tak w skrócie wyglądała moja turecka przygoda - zakończył Furman.

Dariusz Szpakowski i Andrzej JuskowiakNieoficjalnie: TVP wybrała komentatora finału Euro 2020. Jednak nie Szpakowski

Dla wychowanka Szydłowianki Szydłowiec to już drugi powrót do Wisły Płock. Po raz pierwszy zagrał w niej w sezonie 2016/17, gdy był do niej wypożyczony z Hellasu Werona. Później zawodnik związał się z klubem na stałe na kolejne trzy sezony, po czym wyjechał do Turcji. Szansę na pierwszy występ w sezonie 2020/21 Furman mieć będzie 24 lipca, gdy Wisła Płock zagra na wyjeździe z Legią Warszawa w 1. kolejce ekstraklasy.

Więcej o: