Dlatego Podolski został legendą reprezentacji Niemiec, a nie Polski. "Co miałem zrobić?"

Łukasz Cegliński, Antoni Partum
Z Adamem Małyszem wymienił się na jego narty, Roberta Kubicę odwiedził na torze przed Grand Prix Niemiec, ślub z Moniką brał w Kamionnej na Mazowszu, a w Warszawie otworzył świetlicę dla dzieci. Dla reprezentacji Niemiec zagrał 130 razy i strzelił 49 goli. - Ale w mojej piersi biją dwa serca - podkreślał zawsze Lukas Podolski.

W długiej i bogatej karierze znakomitego napastnika było wiele momentów trudnych, kiedy presja lub emocje sięgały zenitu. Jedna z tych trudniejszych emocjonalnie chwil przyszła 8 czerwca 2008 roku. Drugi dzień Euro, stadion w Klagenfurcie, pierwszy mecz turnieju dla Niemiec i Polski. W 20. minucie Podolski wykończył zespołową akcję rywali, z bliska trafił praktycznie do pustej bramki. Nawet się nie uśmiechnął, nie podniósł rąk w geście triumfu. W 72. minucie uderzył fantastycznie - zarazem precyzyjnie i potężnie, jego wolej był nie do obrony. W takich sytuacjach euforia wyłącza czasem kontrolę, ciało wybucha radością. Ale znów - żadnego uśmiechu, żadnej gestu zadowolenia.

Zobacz wideo Sterling, niekochane cudowne dziecko Anglii

- Jestem zadowolony, ale nie cieszyłem się przesadnie po golach, bo mam w Polsce wielką rodzinę – mówił po meczu, który jego zespół wygrał 2:0. - Chciałem okazać szacunek moim bliskim.

Dominik Furman wrócił do Wisły PłockOficjalnie: Dominik Furman wraca do ekstraklasy! Mocna prezentacja

Korzenie a obywatelstwo

U większości polskich kibiców Lukas Podolski szacunek zyskał szybko. Nie u wszystkich, zawsze znajdowali się tacy, którzy na niego bluzgali. W czasach, gdy Polacy ekscytowali się bramkami Macieja Żurawskiego w lidze szkockiej, Andrzeja Niedzielana w Holandii czy Ireneusza Jelenia we Francji, niektórym trudno było się pogodzić z tym, że Miroslav Klose i Lukas Podolski wybrali grę dla Niemiec.

Oczywiście, to były dwie różne historie, choć obaj urodzili się na Śląsku i wyemigrowali z rodziną do Niemiec. Klose, najskuteczniejszy piłkarz w historii mistrzostw świata, urodził się w Opolu, ale przez wiele lat nawet niechętnie rozmawiał o korzeniach. Dlatego polscy kibice zawsze czuli większą więź z urodzonym w Gliwicach Podolskim, który o sobie mówił, że jest Niemcem z polskim sercem, który najlepiej czuje się na Śląsku.

Nie wszystkich jednak obchodziła postawa i deklaracje piłkarza. - Miałem poczucie dużego dyskomfortu, że Polacy odgrywają w tych zawodach rolę najemników, walczących przeciwko swojej ojczyźnie, swojemu państwu w obcych barwach. Nie ma dla mnie bardziej krzykliwej i oczywistej afirmacji zrzeczenia się obywatelstwa, jak wystąpienie w barwach przeciwnej drużyny sportowej. Proszę pana prezydenta, żeby uporządkował tę sprawę, by ukrócił moje męki, żebym nie był poniżany taką sytuacją. Piłkarze samoczynnie zrzekli się obywatelstwa, występując przeciwko swojemu krajowi – tak podczas Euro wypowiadał się były wiceminister edukacji, Mirosław Orzechowski z Ligi Polskich Rodzin, apelował nawet, by odebrać mu polskie obywatelstwo.

Na szczęście był to odosobniony przypadek i na kretyńskich deklaracjach się skończyło.

Lukas Podolski nowym zawodnikiem Górnika ZabrzePodolski z mema stał się najwspanialszym ruchem w historii ekstraklasy. Złoty strzał

Jak Lukas został fanem Górnika

Urodził się jako Łukasz 4 czerwca 1985 roku w Gliwicach, w dzielnicy Sośnica. Jego mama grała w piłkę ręczną właśnie w Sośnicy, ojciec był piłkarzem, występował w Górniku Knurów, ROW Rybnik i Szombierkach Bytom. W sezonie 1979/80 był w kadrze Szombierek, gdy te zostawały mistrzem Polski.

Gdy Łukasz miał dwa lata, Podolscy wyjechali do RFN. Najpierw do obozu przejściowego dla uchodźców we Friedland, potem do Bergheim niedaleko Kolonii. - Już jako dzieciak imponował na boisku zwrotnością, szybkością, panowaniem nad piłką - opowiadał potem Waldemar Podolski. Jego syn zaczynał - już jako Lukas - w FC 07 Bergheim, a gdy miał 10 lat przeniósł się do FC Koeln.

Jednocześnie - mocno kibicował Górnikowi Zabrze. - W Sośnicy, dzielnicy Gliwic, gdzie mieszkaliśmy, liczył się tylko Górnik. Nic dziwnego, że byłem niemal na każdym meczu Górnika, oglądałem jego największe gwiazdy - mówił serwisowi igol.pl Podolski senior.

Lukas Podolski trafi do Górnika ZabrzeNiemieckie media komentują transfer Podolskiego. "Spełnia się jego marzenie"

- Łukasz był za mały, by zabierać go na stadion, ale już później, gdy wyjechaliśmy całą rodziną do Niemiec, to mówiłem synowi, że zaraz obok Sośnicy jest Górnik Zabrze i że z kolegami chodziłem na mecze. Łukasz zaczął oglądać mecze Górnika transmitowane w Canal+. No i spodobał mu się ten Górnik, został jego prawdziwym fanem. Może na zakończenie kariery zagra przy Roosevelta - zastanawiał się w 2012 roku Waldemar Podolski.

Lukas mówił o tym już wcześniej, tematy gry w Górniku na zakończenie kariery pojawiał się podczas każdej wizyty w Polsce. A tych, szczególnie w okresie wakacyjnym, było dużo. Podolski odwiedzał rodzinę w Gliwicach, ale znajdował też czas dla Górnika. Spotkał się z prezesem, odebrał klubową koszulkę, pojawił się na ligowym meczu. Na każdym kroku potwierdzał przywiązanie.

W reprezentacji lepszy niż w Bayernie

Kluby klubami, ale piłkarzem Podolski był przede wszystkim reprezentacyjnym. Na Euro 2008, w którym strzelił trzy gole, zaliczył dwie asysty i zdobył srebrny medal, był już gwiazdą niemieckiej piłki. Ten status zyskał podczas mundialu w 2006 roku - grający w roli gospodarza Niemcy wywalczyli brązowe medale, "Poldi" strzelił trzy gole.

W klubach szło mu gorzej, tu nie był tak przebojowy. W 2006 roku zamienił FC Koeln na Bayern, ale w Monachium nigdy nie został postacią pierwszoplanową. W latach 2006-09 zdobył 26 bramek w 106 meczach. Więcej zależało od skuteczności Luki Toniego i Klosego. Podolski wrócił więc do Koeln, gdzie był kapitanem do 2012 roku.

Po Euro w Polsce, w którym Niemcy dotarli do półfinału, znowu podjął wyzwanie i przeszedł do Arsenalu za 15 mln euro. W Londynie rozegrał 82 mecze, strzelił 31 goli, zanotował 17 asyst i wygrał Puchar Anglii (2014) oraz Superpuchar kraju (2015).

Następnie grał także w Interze, Galatasaray Stambuł, japońskim Vissel Kobe i w tureckim Antalyasporze. Stopniowo znajdował się na coraz dalszych peryferiach wielkiej piłki.

Ale gdy w trakcie kariery zakładał koszulkę reprezentacji Niemiec, stawał się gwiazdą. Pomijając 2004 rok, gdy Niemcy nie wyszli z grupy na Euro, Podolski na każdym wielkim turnieju dochodził co najmniej do półfinału, a ukoronowaniem tych osiągnięć było mistrzostwo świata w 2014 roku.

Lukas Podolski piłkarzem Górnika ZabrzeLukas Podolski przywitał się z kibicami Górnika Zabrze. "Jadymy durś"

Łącznie "Poldi" zagrał w reprezentacji 130 razy (trzecie miejsce w niemieckiej klasyfikacji wszech czasów) i zdobył 49 bramek (też trzeci). Ostatni raz w reprezentacji wystąpił w 2017 roku - po jego pięknym strzale lewą nogą Niemcy ograli Anglików 1:0.

"Nikt nie proponował mi gry dla Polski, gdy to było możliwe"

Na pytania o to, czy była szansa, by grał dla reprezentacji Polski, odpowiadać musiał wielokrotnie. I gdyby z jego odpowiedzi wyciągnąć esencję, brzmiałaby ona tak: "Spóźniliście się".

- Zanim zacząłem grać dla niemieckiej reprezentacji, nikt z waszych działaczy nie składał mi żadnych propozycji. Odebrałem telefon dopiero wtedy, gdy nie miałem już wyboru - mówił w "Przeglądzie Sportowym". Trzy reprezentacyjne koszulki z numerem 10 i nazwiskiem Podolski, które w 2004 roku wysłał mu selekcjoner Paweł Janas, nie mogły już niczego zmienić. Rudi Voeller, trener reprezentacji Niemiec, miał lepszy argument - zabrał 19-letniego Podolskiego na Euro.

- Na początku nikt z Polski nie zwracał na mnie specjalnej uwagi. Potem zacząłem grać dla niemieckiej młodzieżówki i moja kariera potoczyła się błyskawicznie. Nikt nie proponował mi gry dla reprezentacji Polski, gdy jeszcze było to możliwe. Co miałem zrobić? Przyjechać i prosić, by ktoś z reprezentacji się mną zainteresował? Bądźmy poważni – dodawał Podolski.

W kolejnych wywiadach często też zaznaczał, że reprezentacja Polski jest dla niego wyjątkowa. – Słowo daję, że Polakom kibicuję jak nikomu innemu, jak tylko mogę oglądam mecze reprezentacji Polski i Górnika Zabrze. To mój ukochany klub i wiem, że ostatnio radzą sobie dobrze w lidze, zresztą mam dekoder Canal+ w domu, z polską ligą jestem na bieżąco. Wolę ją od nudnej Serie A – mówił w 2007 roku w rozmowie z "Metrem".

"Poldi" dotrzymuje słowa. I mówi to, co myśli

Ale trochę czasu minęło, zanim Podolski zdecydował się na transfer do Polski. Przez kilka lat powtarzał się ten sam schemat - gdy tylko polski dziennikarz spotykał Podolskiego, to zawsze musiało paść pytanie o transfer do Górnika Zabrze, który piłkarz już za młodu obiecał niedawno zmarłej babci. No i „Poldi" ciągle powtarzał, że w końcu zagra w ekstraklasie, ale specjalnie nikt mu już nie wierzył. Zresztą, miał tego świadomość.

- Chciałbym być dla Górnika tym, kim dla Wisły Kraków jest Jakub Błaszczykowski. To nie są żadne obiecanki cacanki. Jeśli zdrowie dopisze, to zagram w Górniku. Nic się nie zmieniło. Wiem, że ludzie gadają: "O, Podolski znów nie przyszedł". Ale jak już wspominałem, przed podjęciem decyzji wszystko musi pasować. Każdy wie, jakie są problemy w Górniku, nie pomagają zmiany prezesów, dyrektorów. Ja mam już z dziesięć wizytówek kolejnych prezesów - mówił na początku 2020 roku w programie "Po gwizdku", gdy opuszczając ligę japońską, pojechał znowu do Turcji.

Ale słowa dotrzymał, od przyszłego sezonu będzie piłkarzem Górnika. Po raz kolejny udowodnił, że nie rzuca słów na wiatr. Zresztą „Poldi" od dawna wzbudzał szacunek tym, że nigdy nie bał się mówić, co myśli.

Wróćmy na chwilę do 2014 roku, gdy Thomas Hitzlsperger, 52-reprezentant Niemiec, opowiedział o tym, że jest homoseksualistą. W piłce to wciąż temat tabu, aktywnych piłkarzy, którzy dokonali coming outu można przecież policzyć na palcach jednej ręki. "Poldi" był wówczas jednym z nielicznych, który publicznie wsparł kolegę. - Odważna i słuszna decyzja. Szacunek, Thomasie. Twoje wyjście z ukrycia to ważny znak czasu - napisał na Twitterze.

Są szczegóły umowy Podolskiego z Górnikiem Zabrze! Wygrali walkę z tymi klubamiSą szczegóły umowy Podolskiego z Górnikiem Zabrze! Wygrali walkę z tymi klubami

Lukas wsparł także Joachima Loewa, gdy podczas Euro 2016 był pytany przez dziennikarzy o zachowanie selekcjonera, który podczas meczów grzebie sobie w majtkach. - To nie jest temat naszych rozmów. Myślę, że z 80 procent z was pieści się czasem po jajkach. To chyba nie jest dla was problem? - mówił "Poldi", rozluźniając atmosferę..

 

Kiedy trzeba było ganić - ganił. Od kilku lat Niemcy żyją sprawą Christopha Metzeldera, byłego reprezentanta, który został skazany na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata za posiadanie i rozpowszechnianie dziecięcej pornografii. Większość milczała, ale nie Podolski. - Nie mogę pojąć tej kary. Takie czyny powinny być karane znacznie surowiej. Nawet częściowe przyznanie się do winy nie powinno być usprawiedliwieniem. Na tym ucierpiały dzieci i ich rodziny. To po prostu obrzydliwe i nie przychodzi mi do głowy żadne inne słowo. Nie ma dla mnie nic gorszego niż krzywdzenie dzieci i uważam ten wyrok za wstyd - oceniał.

Podolski, chłopak z Polski

Dzień po meczu Niemcy - Polska z Euro 2008, dziennikarze "Gazety Wyborczej" pojechali do Gliwic, do Sośnicy, na ulicę Reja. To był zresztą najazd mediów. Sąsiedzi babci Podolskiego prosili, by nie dzwonić do niej domofonem, nie przeszkadzać. Chętni do rozmów byli za to kuzyni Lukasa mieszkający w następnej kamienicy.

U ciotki Haliny - całe mieszkanie oblepione plakatami i zdjęciami Lukasa. Rodzinnymi i piłkarskimi. Z dedykacjami i bez. - Często do nas przyjeżdża, po mistrzostwach pewnie też zajrzy - mówiła ciotka. - Był tu kilka razy z dziewczyną. Fajnym samochodem przyjechał. Nie wywyższał się, normalny człowiek - dodawał jeden z sąsiadów.

Podolski przyjeżdżał nie tylko na Górny Śląsk. Odwiedzał turnieje dla dzieci, w 2011 roku ślub z Moniką Puchalski wziął w Kamionnej na Mazowszu, a trzy lata później, tuż przed mistrzostwami świata w Brazylii, otworzył w Warszawie świetlicę dla dzieci "Arka", która powstała ze środków jego fundacji.

Od zawsze kibicuje polskim sportowcom - w 2007 roku, podczas Turnieju Czterech Skoczni, dostał od Adama Małysza jego narty. Odwdzięczył się własną reprezentacyjną koszulką. Roberta Kubicę odwiedził w garażu BMW Sauber przed wyścigiem o Grand Prix Niemiec Formuły 1. W zbiorach ma reprezentacyjną koszulkę Karola Bieleckiego i rękawice Tomasza Adamka.

- Zawsze dopinguję polskich sportowców i jeśli jest taka szansa, pojawiam się na ich występach – mówił Podolski "Dziennikowi Zachodniemu".

Teraz, na zakończenie kariery, to on da szansę rodzinie, bliskim i kibicom, by mogli dopingować go z trybun stadionu Górnika. Lukasa Podolskiego, chłopaka z Gliwic, wybitnego reprezentanta Niemiec.

Więcej o: