Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Legia Warszawa placem budowy przed najważniejszym meczem. Michniewicz łączony z reprezentacją

Najważniejszy moment sezonu, najtrudniejszy rywal z możliwych, presja na piłkarzach, trenerach, szefach klubu. Eliminacje Ligi Mistrzów rozpoczynają się 7 lipca, a Legia wciąż na placu budowy.

Legia już się przyzwyczaiła, że najważniejszym momentem sezonu jest dla niej inauguracja. Początek lata, kiedy wszystko jest zagadkowe - forma zespołu, jakość nowych graczy, poziom przygotowania fizycznego, stopień zgrania. Niewiadomych jest wiele, a wygrywać trzeba. Bo to właśnie lato decyduje, że sezon Legii będzie udany, czy nie. Z całym szacunkiem dla rywali - mistrzostwo Polski jakoś się zdobędzie. W ostatnich dziewięciu sezonach Legia wygrywała w kraju siedmiokrotnie. Raz wyprzedził ją jednym punktem Lech, raz o cztery lepszy był Piast.

Zobacz wideo Ponad 230 mln dla polskich klubów! "To jeden z najtrudniejszych sezonów w historii" [Studio Biznes]

Włoscy piłkarze świętują awans do półfinału EuroBernardeschi w samolocie chwycił za interfon i się zaczęło. "Spina! Spina! Spina!" [WIDEO] [WIDEO]

W Warszawie wiedzą, że mistrzostwo jest obowiązkiem i tylko pierwszym krokiem do celu - fazy grupowej europejskich pucharów. Wszyscy marzą o Lidze Mistrzów, realnie spoglądają w kierunku Lidze Europy, ale pewnie zaakceptują też nową na piłkarskiej mapie Conference League. Ta ostatnia startuje dopiero od tego sezonu i ma być rozgrywkami dla tych najmniejszych i najuboższych.

Legia wie, że musi. Jeśli mistrzowi Polski piąty rok z rzędu nie udałoby się awansować do fazy grupowej europejskich pucharów, straty finansowe znów trzeba będzie liczyć w milionach złotych. A przez rok - znów wysłuchiwać o nieudacznictwie zarządzających, trenerze, który nie dorósł do poziomu, piłkarzach, którzy sprawdzają się tylko na własnym podwórku.

Tymczasem, zamiast powszechnej mobilizacji, spójnego przekazu o solidnych przygotowaniach i dobrym nastawieniu, z Legii płynęły ostatnio sygnały, które nie pozwalają na optymizm.

"Nie ma sensu budzić się rano z myślą, że kiedyś się umrze"

- Czy będę trenerem Legii za dwa miesiące? Sam chciałbym to wiedzieć - mówił kilka dni temu trener Czesław Michniewicz w rozmowie z TVP Sport. - Liczę się ze wszystkim, ale z drugiej strony kompletnie nie zaprząta to teraz moich myśli. Trenera się zmienia, kiedy nie ma wyników. A ja dziś martwię się tylko tym, by wszyscy byli zdrowi. Jak zaczną się kontuzje i kartki, to zaczną się problemy. Ale nie ma sensu budzić się rano z myślą, że kiedyś się umrze - dodał trener Legii.

Te słowa oddają sytuację przy Łazienkowskiej, gdzie atmosfera jest napięta. Zaczęło się na początku czerwca, kiedy Legia wróciła do treningów. Na pierwszych zajęciach Michniewicz nie zobaczył m.in. Pawła Wszołka, Waleriana Gwilii, Marko Vesovicia (ich kontrakty nie zostały przedłużone) czy trenera asystenta Alessio de Petrillo (ostatecznie wrócił do Legii). Trener publicznie zaczął narzekać na zbyt wąską kadrę. - Jak mamy grać 15 meczów w lipcu i sierpniu, to nie pociągniemy w takim składzie - apelował Michniewicz w rozmowie z serwisami Legia.Net i legioniści.com.

Romelu Lukaku (Belgia) ucisza Gianluigiego Donnarummę (Włochy) po rzucie karnymKontrowersyjne zachowanie Lukaku tuż po karnym. Zdziwieni nawet Belgowie

Na jego apel niespodziewanie szybko i też publicznie odpowiedział Dariusz Mioduski. - Jak przeczytałem wypowiedzi trenera, byłem bardzo zdziwiony i nie ma co ukrywać: poirytowany - mówił prezes Legii. Ale zamiast uciąć, wyciszyć temat, zasugerował, że Michniewicz przed nowym sezonem próbuje szukać sobie alibi.

Prezes zaczął wytykać też trenerowi błędy. - Jako klub przekazaliśmy mu wytyczne, że zajęcia powinny zacząć się miedzy 2 a 4 czerwca, aby mieć pięć tygodni na przygotowania. Trener przesunął jednak termin na 7 czerwca, a na koniec przedłużył jeszcze urlop kilku kluczowym zawodnikom [Arturowi Borucowi, Filipowi Mladenoviciowi, Arturowi Jędrzejczykowi], wiedząc, że kilku innych przebywa na kadrach [Czech Tomas Pekhart, Chorwat Josip Juranović] i nie będą z nami trenowali od początku. To jego decyzje i trener bierze za nie odpowiedzialność. Ale nie powinien być później zaskoczony sytuacją, do której sam tymi decyzjami doprowadził - zwracał uwagę Mioduski.

Kiepski początek przygotowań do najważniejszych meczów w sezonie, nie da się ukryć.

Plotki o odejściu Czesława Michniewicza

Po tej publicznej wymianie "uprzejmości" atmosfera w klubie mocno zgęstniała. W jej oczyszczenie miał zaangażować się nawet Mariusz Piekarski. Agent, który w ostatnich latach do Legii sprowadzał także trenerów - sześć lat temu Stanisława Czerczesowa, a 10 miesięcy temu Michniewicza.

O tym drugim w ostatnich tygodniach plotkowało się nawet, że może pożegnać się z posadą. Że nawet nie tyle zostanie zwolniony przez Mioduskiego, ile sam odejdzie z Legii, bo po pierwsze nie może dogadać się z prezesem, a po drugie ma już mieć na stolę inną ofertę. Mówiło się nawet, że to oferta z kadry. Że gdyby w sierpniu nowym prezesem PZPN został Cezary Kulesza, Michniewicz zastąpiłby na stanowisku selekcjonera Paulo Sousę.

To jednak tylko plotki. Niezależnie od napięć na linii Mioduski - Michniewicz, przy Łazienkowskiej nie ma mowy o zwolnieniu trenera. Trwa wyczekiwanie na dwumecz z norweskim Bodo/Glimt, najtrudniejszym z możliwych rywali w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Skandynawskie zespoły zawsze są niewygodne dla polskich, a na dodatek Bodo/Glimt jest w rytmie meczowym, bo w Norwegii gra się systemem wiosna-jesień. Norwegowie są zgrani, dobrze przygotowani fizycznie, przyzwyczajeni do walki. Legia - po wakacjach, krótkim obozie przygotowawczym i zmianach w składzie - jak zwykle na początku lipca jest zagadką.

Michniewicz: Liczy się tylko Bodo/Glimt

- Inni rywale, inne mecze w tej chwili nie istnieją - powtarza od dwóch tygodni Michniewicz. Trener Legii już na zgrupowanie w Leogang (16-24 czerwca) zabrał ze sobą kilka twardych dysków zapisanych tylko informacjami dotyczącymi najbliższego rywala. - Chcemy, aby każdy z nas - ze sztabu, z zawodników - dołożył od siebie przynajmniej dodatkowe pięć procent przed tym meczem - mówił w poniedziałek, a w środę na mecz Bodo/Glimt z Sandefjordem (0:1) wysłał swojego asystenta Kamila Potrykusa oraz trenera analityka Roberta Musiałka. - Chcieliśmy polecieć już na ich mecz z Molde (0:2), ale nie było na to zgody ze strony Norwegów - wyjawił w rozmowie z Legia.Net.

Jego Legia nie jest faworytem dwumeczu z Bodo/Glimt. Jego Legia wciąż jest w budowie. Przed startem przygotowań pozyskała tylko Joela Abu Hannę - środkowego obrońcę, który rozstał się z Zorią Ługańsk. Ale choć zaprezentowano go już w przerwie ostatniego meczu minionego sezonu z Podbeskidziem (1:0), Abu Hanna treningi rozpoczął miesiąc później - w połowie czerwca. W tym samym czasie w Legia Training Center pojawił się też nowy napastnik Mahir Emreli - drugi letni transfer klubu. Na tę chwilę wydaje się zresztą, że to jedyny z sześciu nowych piłkarzy, który w środę w wyjazdowym meczu z Bodo/Glimt dostanie szansę od pierwszej minuty. Po letnich sparingach, w których sześć z 11 goli dla Legii było autorstwa Emrelego, można być w miarę spokojnym o obsadę ataku pod nieobecność Tomasa Pekharta, który wciąż przebywa z kadrą Czech na Euro 2020.

Nie żyje angielski kibic Charlie NaughtonTragedia w czasie meczu Euro 2020. 29-letni kibic zmarł po świętowaniu bramki

W czym upatrywać szans Legii? Może właśnie w pracy trenera, który już jako selekcjoner kadry do lat 21 dał się poznać jako strateg znajdujący sposób na każdego rywala. O każdym zbierał mnóstwo informacji i rozkładał przed swoimi piłkarzami inne drużyny na czynniki pierwsze. Tak było m.in. trzy lata temu na młodzieżowych mistrzostwach Europy, gdzie kadra Michniewicza ogrywała faworyzowanych Belgów (3:2) czy Włochów (1:0).

Michniewicz objął Legię we wrześniu 2020 roku, już po odpadnięciu zespołu z eliminacji Ligi Mistrzów. Walczył o Ligę Europy, ale w czwartej rundzie wyleciał z niej z hukiem, po porażce 0:3 z Karabachem Agdam. Teraz po niespełna 10 miesiącach pracy czas na kolejny test, który pozwoli na ocenę sytuacji - czy Legia Michniewicza zrobiła krok do przodu, czy stoi w miejscu

Więcej o: