Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jagiellonia chce odwrócić złą tendencję. "Nasz potencjał jest zdecydowanie większy"

"Wspaniały to był sezon, nie zapomnę go nigdy" - tak ironicznie postawę swojej drużyny w sezonie 2020/21 podsumowali w ostatnim meczu z Lechią Gdańsk (2:1) kibice Jagiellonii Białystok. Zespół z Podlasia jest jednym z największych rozczarowań rozgrywek - po raz pierwszy od pięciu lat zakończył je w dolnej połowie tabeli, na dziewiątym miejscu. - Rozczarowanie jest bardzo duże - nie ukrywa Wojciech Strzałkowski, przewodniczący rady nadzorczej klubu.

W sezonie 2015/16 Jagiellonia Białystok z trudem wywalczyła utrzymanie i zakończyła rozgrywki na 11. miejscu w tabeli. Pięć lat później było nieco spokojniej, ale głównie dlatego, że z ekstraklasy spadała tylko jedna drużyna. Za sprawą wygranej z Lechią i remisu Lecha z Górnikiem (1:1) w ostatniej kolejce, piłkarzom z Białegostoku udało się finiszować na 9. pozycji. A że Jagiellonia mogła skończyć nawet dwunasta, to dzięki tym rezultatom do klubowej kasy wpłynie nawet 930 tysięcy złotych więcej. Nikt jednak nie zamierza się tym pocieszać.

Zobacz wideo Jak wygląda zakulisowy rynek transferowy? Na to pytanie odpowiada raport PZPN [Studio Biznes]

- Rozczarowanie jest bardzo duże. Nie takie były nasze założenia i oczekiwania. Uważam, że potencjał naszej drużyny jest zdecydowanie większy niż to, co odzwierciedla tabela – mówi Wojciech Strzałkowski, przewodniczący rady nadzorczej klubu.

„Założenia trenera Zająca nie potwierdziły się na boisku”

Za jedną z głównych przyczyn takiej sytuacji kibice Jagiellonii uważają zatrudnienie Bogdana Zająca, który zdaniem wielu z nich okazał się być najgorszym trenerem od powrotu Jagiellonii do ekstraklasy w 2007 roku.

- Ja bym tego tak nie nazwał – zaznacza Strzałkowski. - Założenia, które mieliśmy na początku współpracy z trenerem Zającem, niestety nie potwierdziły się na boisku. Na pewno nie można trenerowi odmówić zaangażowania, wiedzy i bardzo ciężkiej pracy, niestety to się nie przełożyło na wyniki. Patrząc personalnie na skład, mamy dobrych, jakościowych zawodników, dlatego liczymy, że w nowym sezonie, nowy trener i drużyna pokażą nam tą jakość na boisku.

Wiadomo, że drużyny w nowym sezonie nie poprowadzi tymczasowy szkoleniowiec, Rafał Grzyb. Mimo że punktował on lepiej od Zająca (średnia 1,33 pkt/mecz przy 1,19 Zająca), to jednak nawet gdyby szefowie Jagiellonii chcieliby go zatrzymać w tej roli na dłużej, na drodze stoją przepisy PZPN. Rafał Grzyb nie ma bowiem licencji UEFA Pro i dopiero ubiega się o miejsce na kursie.

W związku z tym, Jagiellonia szuka nowego szkoleniowca i jest tego bliżej niż dalej. Według naszych informacji zarząd klubu zdołał już otrzymać szczegółowy raport od firmy SportsSolver na temat rozpatrywanych przez siebie kandydatów. To jednak nie oznacza, że nazwisko nowego trenera Jagiellonii poznamy w najbliższych dniach.

- Niektórzy ze szkoleniowców, którymi się interesujemy, prowadzą aktualne drużyny w rozgrywkach, dlatego trzeba jeszcze poczekać na decyzję – informuje Wojciech Strzałkowski.

Jakie cechy ma mieć nowy trener Jagiellonii? - Poszukujemy trenera z doświadczeniem, rozwijającego siebie i swoje zespoły, głodnego sukcesów i umiejętnie wprowadzającego młodych zawodników do ligi. Bardziej Polaka, ale nie wykluczamy też trenerów z zagranicy. Liczymy, że zewnętrzny audyt dostarczy nam rzetelnych informacji o trenerach, którzy są w kręgu naszych zainteresowań i pomoże nam podjąć jak najlepszą decyzję. Chcielibyśmy z nowym trenerem związać się na dłużej i wspólnie wrócić z Jagiellonią na właściwe tory – tłumaczy przewodniczący rady nadzorczej Jagiellonii.

Ekstraklasa. W środę (21 kwietnia) Jagiellonia Białystok po niezłym spotkaniu na własnym stadionie zremisowała ze Stalą Mielec 3:3Specjalny audyt pomoże wybrać trenera Jagiellonii Białystok. "Bardzo duży materiał"

Odwrócić złą tendencję

Trudno się oprzeć wrażeniu, że po dwóch wicemistrzostwach Polski w latach 2017 i 2018 Jagiellonia Białystok stale pikuje w dół pod względem sportowym. W 2019 roku było jeszcze miejsce piąte i finał Pucharu Polski, ale już rok później sukcesem Jagiellonii było już samo zakwalifikowanie się do pierwszej ósemki. Z kolei w bieżących rozgrywkach nawet to było zbyt wiele dla drużyny Bogdana Zająca, a następnie Rafała Grzyba.

- Rzeczywiście dzisiaj oceniamy głównie kończący się sezon oraz sezon poprzedni. Mówiąc o ostatnich latach, nie zapominajmy jednak, że pomimo gorszych dwóch ostatnich sezonów Jagiellonia Białystok w ciągu ostatniego 5-lecia pod względem ilości zdobytych punktów plasuje się zaraz za Legią Warszawa z podobną ilością punktową co Lech Poznań i Lechia Gdańsk. Nie tylko w sporcie – po osiągnięciu sukcesu – trzeba pracować jeszcze ciężej, żeby go nie zmarnować – mówi Wojciech Strzałkowski.

Co zdaniem głównego udziałowca klubu spowodowało taki stan rzeczy i jak Jagiellonia chce odwrócić tę tendencję?

- W mojej opinii skoro kilku szkoleniowców nie było w stanie zmienić oblicza tej drużyny to poza zmianą trenera potrzebne też jest przysłowiowe „wietrzenie szatni”. Nie będzie to rewolucja, bo nie możemy sobie pozwolić na wymianę 10 zawodników, ale przy kolejnych transferach bardzo duże znaczenie dla nas powinny mieć cechy wolicjonalne i motywacja zawodników. Jagiellonia musi wrócić do funkcjonowania jako klub doskonały do promocji, jej kadra powinna się składać z graczy głodnych rozwoju, sukcesów i zmiany naszej ligi na dużo lepszą. Tylko tak mogą się rozwijać poszczególni zawodnicy, jak i cała drużyna. Tak funkcjonowała Jagiellonia, gdy odnosiła sukcesy - promowała zawodników, zarabiała na transferach i rozwijała kolejnych – tłumaczy przewodniczący Strzałkowski.

Jagiellonia zainteresowana piłkarzem Pogoni. Kiedyś wciskano do reprezentacjiJagiellonia zainteresowana piłkarzem Pogoni. Kiedyś wciskano do reprezentacji

Dyrektora sportowego nie będzie

Ostatnie wyniki i decyzje sportowe klubu sprawiają, że kibice Jagiellonii do wszelkich doniesień podchodzą z ograniczonym zaufaniem. Tymczasem z nieoficjalnych informacji wynika, że prezes Cezary Kulesza już nie angażuje się tak w podejmowanie kluczowych decyzji dotyczących spraw sportowych, a do tego wiele wskazuje na to, że latem wystartuje w wyborach na nowego prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. W ten sposób obowiązki w kwestiach sportowych mają przejść na nowo powstały Dział Analiz i Skautingu pod przewodnictwem Gerarda Juszczaka.

- Cezary Kulesza nadal jest prezesem spółki Jagiellonia Białystok, a jako jej prezes pełni również funkcję dyrektora sportowego – ucina Wojciech Strzałkowski i dodaje: - Ostateczne decyzje w sprawach sportowych od 2014 roku są podejmowane kolegialnie przez radę nadzorczą w oparciu o rekomendacje i trenera, i prezesa. Nic się w tym temacie nic nie zmieniło.

- Cześć obowiązków w ostatnim czasie w tym obszarze przejął pan Gerard Juszczak, który odpowiada za rozwój Działu Analiz i Skautingu. Oczekujemy od wszystkich tworzących ten projekt przygotowania celów transferowych naszych drużyn, skautingu piłkarzy, projektowania ścieżek karier naszych zawodników. Przy podejmowaniu decyzji transferowych z nowym szkoleniowcem w dużej mierze będziemy opierać się na ocenie i materiałach przygotowanych przez dział.

- Nawet jeśli pan Cezary Kulesza podejmie decyzję startu w wyborach na prezesa PZPN, do czego ja go gorąco zachęcam, to nie planujemy zatrudnienia nowego prezesa ani dyrektora sportowego. Uważam, że pani Agnieszka Syczewska jako wiceprezes oraz generalna dyrektor zarządzająca sprawdziła się na tym stanowisku i na pewno poradzi sobie także jako pełniąca obowiązki prezesa. Obowiązki dyrektora sportowego zostaną rozdzielone na poszczególne osoby z Działu Analiz i Skautingu – zaznacza przewodniczący Strzałkowski.

Pudlo Zarko UdoviciciciaEkstraklasa znowu zadziwiła. Udovicić naprawdę to zrobił!

„Gra młodymi była i jest celem klubu”

Gdy przed sezonem 2020/21 do klubu przychodził trener Bogdan Zając, przewodniczący Wojciech Strzałkowski w rozmowie z Radiem Białystok mówił, że celem klubu jest to, aby grało w nim jak najwięcej młodych Polaków i wychowanków Jagiellonii. W rzeczywistości jednak w kolejnych tygodniach do klubu przychodzili bardzo przeciętni obcokrajowcy, jak Kris Twardek, Fernan Lopez czy Myroslav Mazur.

- Gra młodymi to był i jest cel klubu, ale to prezes pełniący również obowiązki dyrektora sportowego wraz z trenerem składają propozycje transferowe, a trener wybiera jedenastkę na mecz – tłumaczy Wojciech Strzałkowski.

- Nie zmieniam jednak swego zdania i celów klubu. Wszyscy wymienieni zawodnicy trafili do nas na krótkoterminowe kontrakty, zdaniem sztabu szkoleniowego warto było dać im szanse. To, że nie wszyscy szansę wykorzystali, to inna kwestia. Jeżeli chodzi o młodzieżowców, w naszej drużynie w zakończonym sezonie grali Dziekoński, Olszewski, Wdowik, Bida, Bortniczuk i Toporkiewicz, zadebiutowali także Matysik i Orpik. Myślę, że wszyscy widzą rozwój tych zawodników – dodaje.

- Mimo że wielu kibiców na ostatni sezon patrzy przez pryzmat zawodników, których pan wymienił (Twardek, Lopez, Mazur – przyp.red), ja wiem, jak bardzo rozwinęła się nasza akademia, mimo, że może nie jest to proces dostrzegalny dla przeciętnego kibica. Inwestujemy w kadry, narzędzia, infrastrukturę i zawodników. Jesteśmy w trakcie wewnętrznego opracowywania przez naszych trenerów i szefów szkolenia założeń wprowadzania młodych i ich gry w seniorach. Przy wyborze nowego trenera chcemy rozmawiać o naszym celu, jakim jest rozwój młodych zawodników. Wielu trenerów mówi, że to robi czy będzie robić, ale widzimy, jaka jest rzeczywistość. Pewnie, gdyby nie przepis o obowiązkowym młodzieżowcu na boisku, nie graliby. Chcemy w Jagiellonii określić takie nasze konkretne cele. Oczywiście nikt młodzieży nie zagwarantuje grania, ale jasna ścieżka rozwoju pomoże nam zrealizować tą koncepcję – zaznacza przewodniczący rady nadzorczej Jagiellonii.

Dopytany o kontrowersyjne przedłużenie umowy z Krisem Twardkiem (0 goli i 0 asyst w 15 meczach sezonu 2020/21), Strzałkowski argumentował:

- Decyzja o przedłużeniu umowy z Krisem wynikała z problemów na prawej obronie i wspólnie z ówczesnym trenerem prezes Kulesza uznał, iż Kris będzie dobrym zabezpieczeniem tej pozycji jako konkurencja dla Pawła Olszewskiego. Wszyscy widzimy, że Krisowi nie można odmówić zaangażowania, walki, nieustępliwości, ale to nowy szkoleniowiec podejmie decyzje w zakresie kadry pierwszego zespołu.

Mladenović najlepszym piłkarzem w ekstraklasie. Obcokrajowcy zdominowali listę nagrodzonychMladenović najlepszym piłkarzem w ekstraklasie. Obcokrajowcy zdominowali listę nagrodzonych

Pandemia Jagiellonii mocno nie uderzyła

Mimo panującej sytuacji pandemicznej i ograniczeń związanych m.in. z brakiem kibiców na trybunach, sprawozdanie finansowe Jagiellonii za rok 2020 wykazało zysk w okolicach 7-8 milionów złotych. Duża w tym zasługa styczniowego transferu Patryka Klimali do Celticu Glasgow za 4 miliony euro, ale liczba ta podkreśla oszczędność białostockiego klubu. Budżet Jagiellonii to 35 milionów złotych.

- Przede wszystkim znacząco obniżyliśmy koszty działalności w 2020 roku o 21%. Pod uwagę należy wziąć nadal niepewną sytuację epidemiczną i pomimo, że jest finansowo dobrze, nie wiemy, kiedy nasza działalność wróci do normy. Wiadomo, że ostatni mecz sezonu zagraliśmy już z udziałem kibiców, Miejmy nadzieję, że sytuacja pozwoli na ich powrót na stadiony na stałe. Musimy być jednak przygotowani na różne scenariusze. Nasze starania o zapewnienie finansowania drużyny opierają się na systematycznych transferach z klubu. Oczywiście, że wolelibyśmy zostawić najbardziej uzdolnionych zawodników w klubie, ale niestety nie mamy na Podlasiu dużych i znaczących sponsorów w postaci spółek Skarbu Państwa, które zechciałyby wspierać finansowo nasz klub – tłumaczy Wojciech Strzałkowski.

Przewodniczący rady nadzorczej Jagiellonii zwraca uwagę na to, że wiele klubów ekstraklasy ma przewagę nad Jagiellonią w postaci solidnego finansowania przez samorządy. - Z tego, co słyszałem, miasto Wrocław wspiera swój klub Śląsk, którego jest właścicielem, kwotą 13 mln rocznie, miasto Gdańsk klub Lechię, która jest własnością prywatnej spółki, kwotą 12 milionów, a miasto Białystok od roku w ogóle nie wspiera finansowo Jagiellonii. A przypomnę tylko, że w jednym z badań efektywności reklamowej Jagiellonii Białystok w ramach współpracy sprzed kilku lat świadczenia reklamowe na rzecz Miasta Białystok wyceniono w skali roku na ponad 19 milionów złotych – wylicza Strzałkowski i dodaje:

- Ale nie mamy do nikogo pretensji. Skoro tak jest, to przyjmujemy to z pokorą. Prezydent Białegostoku tłumaczy nam, że nie ma w budżecie miasta środków na promocję poprzez sport i my panu prezydentowi ufamy. Dlatego jednak jesteśmy zdani na siebie i zmuszeni do transferu najzdolniejszych zawodników, aby utrzymać finansowanie klubu. Dziękuję przy tej okazji panu marszałkowi Arturowi Kosickiemu, całemu zarządowi i sejmikowi województwa za pomoc okazaną nam w najtrudniejszym momencie pandemii, współpracę z klubem, otwartość i życzliwość – mówi główny udziałowiec Jagiellonii.

Na pytanie, jakie plany ma Jagiellonia Białystok na kolejne sezony, Wojciech Strzałkowski odpowiada krótko: - Chcemy się rozwijać, szkolić młodych zawodników i wrócić do gry o najwyższe cele.