Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Michniewicz zdradził, kogo chciałby zatrzymać na kolejny sezon. "Jest bardzo ważną postacią"

- Chciałbym, by Artur Boruc został w Legii. Pokazuje świetną formę. Jest też bardzo ważną postacią jako lider, osobowość - powiedział Czesław Michniewicz, trener Legii Warszawa w "Sekcji Piłkarskiej" w portalu Sport.pl.

Piłkarze Legii Warszawa są o krok od zdobycia drugiego z rzędu mistrzostwa Polski. Trzy kolejki przed zakończeniem sezonu mają bowiem dziesięć punktów przewagi nad Rakowem Częstochowa, ale rywale mają jeden mecz rozegrany mniej. Można zatem już zastanawiać się, jak będzie wyglądać Legia w walce o powrót do rozgrywek Ligi Mistrzów.

Zobacz wideo Czy Legię czeka rewolucja po mistrzostwie? [SEKCJA PIŁKARSKA #86]

Rozpadająca się trybuna stadionu w PrypeciNikt nie doczekał otwarcia stadionu, bo miasto było już puste. "To była wojna, choć nikt nie strzelał"

Michniewicz: Chciałbym, by Boruc został w Legii

- Musimy szybko załatwić sprawę mistrzostwa i wtedy ruszymy z nazwiskami. Jak popatrzymy na naszą kadrę, którą miałem po objęciu drużyny i obecną, to mamy dużo węższą. Nie ma m.in. Kante, Antolicia. Musimy dążyć, w miarę możliwości finansowych, by rozbudować kadrę. By jedna czy dwie kontuzje nie powodowały, byśmy zmieniali cały sposób grania. Musi też być większa rywalizacja, a nowi zawodnicy dali nowy impuls. Tak funkcjonują wszystkie czołowe drużyny Europy - dodał Czesław Michniewicz w rozmowie z Pawłem Wilkowiczem, Dominikiem Wardzichowskim i Konradem Ferszterem, dziennikarzami sport.pl.

Po sezonie kończą się umowy aż dziewięciu zawodnikom. Są to: Artur Boruc, Radosław Cierzniak, Igor Lewczuk, Marko Vesović, Paweł Wszołek, Joel Valencia, Artem Szabanow, Mateusz Cholewiak, Walerian Gwilia. Kto opuści klub?

- Nie wiemy jeszcze tego do końca, ale rozmawialiśmy już o szkielecie drużyny. Nie wiemy, czy zostanie np. Artur Boruc. Jeśli nie zostanie, to czy zaufamy Radkowi czy Czarkowi Miszce, który ma nas doprowadzić do Ligi Mistrzów. A może będziemy szukać kogoś bardziej doświadczonego - odpowiedział Michniewicz.

Którego z zawodników chciałby Pan na pewno zostawić? - spytał Dominik Wardzichowski.

- Skupię się na Arturze Borucu, który jest bardzo ważnym zawodnikiem. Pokazuje świetną formę. Jest też bardzo ważną postacią jako lider, osobowość. Ci zawodnicy, którzy najmniej wnosili do drużyny, to oczywiście mogą obawiać się o swoją przyszłość, ale dopóki sezon się nie skończył, nie chciałbym nikomu odbierać szans - dodał trener Legii Warszawa.

Muci zderzył się z ekstraklasą

W trakcie zimowego okienka transferowego do klubu ze stolicy przyszli: Artem Szabanow, Ernest Muci, Jasur Yakshibaev i Nazariy Rusyn. Tylko ten pierwszy grał w podstawowym składzie. - To było najkrótszy okres przygotowawczy w historii. Na zgrupowanie do Dubaju polecieliśmy bez nowych zawodników. Potem zaczęła się liga i przegraliśmy pechowo z Podbeskidziem. Dopiero wtedy zaczęły się pojawiać transfery. Zawodnicy byli po różnych przejściach. Jasur Yakshibaev dołączył do nas, nie grając na Białorusi od listopada. Trzeba było mu na nowo zrobić okres przygotowawczy. Miał drobne urazy i nie było ciągłości w jego treningach. Jak zaczął dobrze wyglądać, to z racji, że jest muzułmaninem musiał przechodzić ramadan. Potem odczuwał tego skutki i uczciwie mi powiedział, że np. w Gliwicach nie pomoże. Myślę, że jak przejdzie normalny trening, to nam pomoże, bo ma dużo do zaoferowania - opowiada Czesław Michniewicz.

Ciężko było przebić się do składu Albańczykowi. - Na początku zderzył się z polską ekstraklasą, opartej na fizyczności, grze na kontakcie, pressingu. I okazało się, że też potrzebuje czasu. Inna sprawa, że rywalizuje z Bartkiem Kapustką i Luqinhasem, czyli najlepszymi zawodnikami w całej lidze. Trudno mu wejść do składu, tym bardziej, że nie zawsze wynik mamy bezpieczny - przyznał Michniewicz.

W zupełnie innych nastrojach trener Legii może mówić za to o postawie dwóch Ukraińców. - Szabanow miał dobre i gorsze momenty, ale byliśmy z niego bardzo zadowoleni. Dał nam bowiem opcję lewego obrońcy w systemie z trójką defensorów. To nam bardzo pomagało. Później doznał pechowej kontuzji. Rusyn? Powiedziałem mu, że będzie rywalizował z prawdopodobnie królem strzelców ligi - Pekhartem i że musi uzbroić się w cierpliwość i nie w każdym meczu będzie grał. Już w Zabrzu był zawiedziony, że nie znalazł się w "20". Relacje były chłodne. Powiedziałem mu, jaka jest jego sytuacja w klubie i że nie posadzę kogoś na trybunach, kto trenował z nami od stycznia, tylko dlatego, że przyjechał do nas Rusyn z Dynama Kijów. Spytałem też, co mu obiecał menadżer i czy liczył, że będzie pierwszym wyborem w Legii. Dodałem, że nigdy w ten sposób z nim nie rozmawiałem, bo go nie znałem. Potem odmówił gry w meczu rezerw. Zrobił się problem, bo przecież drużyna to widzi, a przecież w rezerwach np. idzie grać Igor Lewczuk, który wiele w karierze osiągnął - opowiada Michniewicz.

Czy wyobraża sobie jeszcze współpracę z Rusynem? - Nie skreślam żadnego zawodnika. Przeżyłem różne historie i nie obrażam się na rzeczywistość. Istotne jest to, by gracz zrozumiał hierarchię w klubie. To nie zawodnik decyduje ile będzie grał. Żaden trener na to sobie nie pozwoli. Nie wiem też, czy on chce tu zostać. Być może będzie szukać nowych rozwiązań. Nie wiem jaka będzie jego przyszłość - przyznaje 51-letni szkoleniowiec.

"Nie chcę oglądać 20 graczy, którzy mogą do nas przyjść"

Jakie Legia ma plany transferowe na letnie okienko transferowe? - Drużyna będzie budowana od nowa, ale ja nie mam jeszcze listy zawodników. Wierzę, że trzon zostanie, ale nie wiem jak się potoczą losy Mladenovicia, Juranovicia, Pekharta. Rynek dyktuje warunki. Wszyscy deklarowali, że chcą zostać, ale w życiu wszystko szybko się zmienia. Musimy być przygotowani na różne warianty. Ludzie ze scoutingą mają szeroką listę zawodników. Rozmawiałem jednak z dyrektorem sportowym Radkiem Kucharskim, że nie chcę oglądać 20 graczy, którzy mogą do nas przyjść, jak szansę, że któryś z nich trafi do nas, są niewielkie. Chciałbym dopiero na koniec się włączyć i zdecydować, jak będzie wąska lista - mówi Michniewicz.

Kilka dni temu portal meczyki.pl poinformował, że w kręgu zainteresowań Legii Warszawa są środkowy pomocnik Leeds - Mateusz Bogusz i stoper Śląska Wrocław Konrad Poprawa.

- Lubię tego typu piłkarzy jak Mateusz. Ma świetną technikę, zmysł do gry kombinacyjnej. Przeszedł olbrzymią pracę z trenerem Marcelo Bielsą pod względem poruszania się po boisku. Jego zachowania pokazuje jako wzór. Nie ukrywam, że chciałbym, by był w Legii. Może to być mało realny transfer, bo Bielsa nie chciał się zgodzić na wypożyczenie Mateusza do Hiszpanii. Wiele angielskich klubów woli dać na wypożyczenie do League One niż do innej cywilizacji, a niestety tak nas traktują. Na dziś dawałbym kilka procent szans, że się uda. Choć chciałbym bardzo, by przyszedł do Legii. Konrad Poprawa? Jak pracowałem w kadrze U-21 miał epizod, ale podobała mi się jego postawa na boisku. Po przyjściu Jacka Magiera zaczął grać w Śląsku, ale ja nie znam jego tematu w Legii i nie polecałem go - powiedział Michniewicz.

Włoskie media ostro skrytykowały Kamila Glika. Włoskie media ostro skrytykowały Kamila Glika. "Został ośmieszony"

Legia nie sprowadzi też raczej Kenny'ego Saiefa. - To zawodnik, który wpada w oko. Rozmawiałem z trenerem Piotrem Stokowcem, że robi wszystko dobrze, ale brakuje mu najważniejszego - goli i asyst. Być może w pewnym momencie odpali, ale to nie jest tak, że się nim nie interesujemy - przyznał trener Legii.