Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Szaleństwo we Wrocławiu! Jak mogli to przegrać? Lech zbił Lechię

Lech Poznań zaliczył pierwsze zwycięstwo pod wodzą Macieja Skorży pokonując Lechię Gdańsk 3:0. Jednak prawdziwą reklamą Ekstraklasy było starcie Śląska Wrocław z Podbeskidziem Bielkso-Biała. Siedem goli, analizy VAR, zwroty akcji i decydujące trafienie w 96. minucie, które dało Śląskowi zwycięstwo 4:3.

Lech Poznań nie zaliczył dobrego początku pod wodzą Macieja Skorży. Poznaniacy przegrali z Rakowem Częstochowa 1:3 i okupują dolne rejony tabeli. W 26. kolejce poprzeczka nie była zwieszona wiele niżej. Na stadion przy Bułgarskiej (gdzie Lech wygrał tylko trzy razy) przyjechała walcząca o puchary Lechia.

Zobacz wideo Legia Warszawa przestała zaskakiwać rywali. "Jeden schemat jest mocno przewidywalny"

Lech Poznań pewnie pokonał Lechię. Zabójcze 14 minut

Na bramki trzeba było czekać do drugiej połowy. Kibice Lecha mogli być jednak zadowoleni, bo było warto. Ich zespół rozstrzygnął losy rywalizacji w niecałe piętnaście minut. Najpierw, w 52. minucie, Puchacz dośrodkował z lewej strony boiska w pole karne. Piłkę próbował sięgnąć Kuciak, ale ta przelobowała go i trafiła w Skórasia, a potem wpadła do bramki. Zaledwie trzy minuty później kopnięty w polu karnym został Mikael Ishak. Zdarzenie to umknęło arbitrom na boisku, ale zainterweniowali sędziowie w wozie VAR. Paweł Gil obejrzał powtórki i zdecydował się na podyktowanie "jedenastki", którą na bramkę zamienił sam poszkodowany. W 65. minucie było już 3:0. Szybka kontra Lecha zakończyła się podaniem Kamińskiego wzdłuż pola karnego do Ramireza, który potężnym strzałem umieścił ją w siatce. Lechia już się nie podniosła, a Lech spokojnie dowiózł wygraną.

Orlen Wisła Płock - Sandra Spa Pogoń Szczecin 31:16 (19:10)Wisła Płock w Final Four LE! Historyczny sukces polskiej drużyny!

Nieprawdopodobny mecz pomiędzy Śląskiem a Podbeskidziem. Siedem goli, decydujący w 96. minucie!

W drugim meczu Śląsk Wrocław mierzył się z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Wrocławianie również od niedawna mają nowego trenera – Jacka Magierę. Pod jego wodzą zespół w trzech meczach zdobył pięć punktów i utrzymuje się w górnej połowie tabeli. Natomiast Podbeskidzie cały czas broni się przed spadkiem. Przed 26. kolejką miało tylko punkt przewagi nad ostatnią Stalą, która ma jednak jeszcze jeden mecz zaległy.

Spotkanie obfitowało w mnóstwo emocji i ciekawych sytuacji. Pierwszą z nich mieliśmy w 18. minucie, kiedy sędzia dopatrzył się faulu w polu karnym Podbeskidzia na Praszeliku i podyktował rzut karny. Tomasz Kwiatkowski został jednak wezwany do monitora przez sędziów VAR, aby sprawdzić tę sytuację. Po wideoweryfikacji arbiter cofnął swoją decyzję. Nic nie uratowało jednak bielszczan w 36. minucie, kiedy cudownym strzałem z rzutu wolnego popisał się Krzysztof Mączyński. Wrocławianie cieszyli się z prowadzenia tylko pięć minut, bo po krótkim wykonaniu rzutu rożnego dośrodkowanie w pole karne wykończył Rafał Janicki.

To był jednak tylko początek jazdy bez trzymanki. W 57. minucie nastąpiła przerwa w grze. Sędziowie w wozie VAR sprawdzali, czy we własnym polu karnym piłki ręką nie zagrał Filip Modelski. Podbeskidziu drugi raz się upiekło. Jednak znowu dwie minuty później szczęście im nie dopisało. Znowu strzał z dystansu, tym razem Janasika, ale rykoszet zmylił bramkarza i piłka wpadła do bramki. Wrocławianie znowu jednak nie utrzymali prowadzenia zbyt długo. W 70. minucie fantastycznie do woleja złożył się Kamil Biliński i wykończył dośrodkowanie z prawej strony.

Katastrofa i kompromitacja przez cały sezon. Schalke spadło do 2. Bundesligi!Katastrofa i kompromitacja przez cały sezon. Schalke spadło do 2. Bundesligi!

Wtedy nastąpił zwrot akcji. To walczące o utrzymanie Podbeskidzie wyszło na prowadzenie! Roginić otrzymał "patelnię" na piątym metrze i wpakował piłkę do bramki. Jednak okupił to urazem. Pędził do piłki tak szybko, że po strzale zderzył się ze słupkiem i nie był w stanie kontynuować gry. W 83. minucie Śląsk doprowadził do wyrównania, za sprawą Konrada Poprawy, który wykorzystał ostre dośrodkowanie z rzutu wolnego w wykonaniu Mączyńskiego.

I tu nastąpił kolejny, ostateczny jak się okazało zwrot akcji. W 96. minucie bramkę dla Śląska, po strzale z 20 metrów, zdobył Robert Pich, pogrążając w rozpaczy piłkarzy, sztab i kibiców Podbeskidzia. Zespół zaciekle walczący o utrzymanie, który do 83. minuty prowadził 3:2, ostatecznie przegrał 3:4.

Lech Poznań awansował na dziewiąte miejsce, Lechia pozostała na piątej pozycji, natomiast Śląsk jest szósty. Podbeskidzie nadal utrzymuje przedostatnie miejsce z punktem przewagi nad miejscem spadkowym.