Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Czesław Michniewicz tłumaczy czerwoną kartkę: Młody sędzia mnie prowokował

- Rozmawiałem z Michałem Probierzem, a młody sędzia techniczny zaczął prowokować swoim zachowaniem. To on był przyczyną tego, że sytuacja się zaogniła - tłumaczył trener Legii Czesław Michniewicz, który w niedzielnym meczu z Cracovią (0:0) został ukarany czerwoną kartką i wyrzucony na trybuny.

Najpierw była 21. minuta spotkania. Sędzia Damian Sylwestrzak podbiegł wtedy do Czesława Michniewicza i pokazał mu żółtą kartkę, a po chwili była 22. minuta, kiedy podbiegł po raz kolejny. Najpierw do leżącego na boisku Filipa Mladenovicia, a po chwili do sędziego technicznego Patryka Gryckiewicza, od którego usłyszał coś na ucho i znowu do Michniewicza, któremu od razu pokazał czerwoną kartkę. Trener Legii jeszcze chwilę dyskutował z arbitrem, rozkładał ręce i patrzył w kierunku Michała Probierza, jakby nie dowierzał w to, co się stało, ale po chwili poszedł w kierunku szatni i resztę meczu spędził na trybunach.

Zobacz wideo "Brzęczek będzie lepszym trenerem niż był. Cały czas to jest dobry trener klubowy"

"Najbardziej brzydzę się Manchesterem United i Liverpoolem. To oszuści. Zabierzcie punkty"

Michniewicz wyrzucony na trybuny. "Zbyt męska wymiana zdań"

Dlaczego arbiter zdecydował się na tak radykalny krok? W trakcie transmisji meczu w Canal+ dziennikarka Daria Kabała-Malarz poinformowała, że według jej ustaleń między Michniewiczem i sędzią technicznym doszło do "zbyt męskiej wymiany zdań". Trochę innego zdania po meczu był jednak sam Michniewicz, który na konferencji prasowej powiedział tak: - Uważam, że pierwsza żółta kartka mi się nie należała. Sprawa jest dokładnie sfilmowana przez nasze klubowe media. Rozmawiałem z Michałem Probierzem, a młody sędzia techniczny zaczął prowokować swoim zachowaniem. To on był przyczyną tego, że sytuacja się zaogniła - tłumaczył trener Legii.

Czerwona kartka dla Michniewicza oznacza, że nie będzie mógł poprowadzić Legii w dwóch spotkaniach. - Na dziś mogę przeprosić drużynę, że nie mogłem z nią być do końca. Kto mnie zastąpi w kolejnych meczach i czy będzie to mój asystent Przemysław Małecki? Nie wiem, a nie wiem dlatego, że po pierwsze sprawa jest świeża, a po drugie zobaczymy, jak się rozwinie, bo jak mówię: uważam, że pierwsza żółta kartka mi się nie należała i spodziewam się, że wcale nie muszę zostać zawieszony - dodał Michniewicz.

W niedzielę wieczorem dziennikarz weszło.com i Kanału Sportowego Krzysztof Stanowski wrzucił na Twittera krótkie wideo, na którym widać całą sytuację. Poinformował też, że po meczu główny sędzia przeprosił trenera Legii po obejrzeniu tego filmu.

Jest bardzo ważne oświadczenie ws. Superligi. Jest bardzo ważne oświadczenie ws. Superligi. "Model sprzeczny"

Legia Warszawa traci przewagę w tabeli

Sprawą zajmie się teraz Komisja Ligi, która zwykle zbiera się w środy. Problem w tym, że to właśnie wtedy Legia rozegra kolejny mecz - o 20.30 z Piastem w Gliwicach. Potem czeka ją znowu wyjazd - do Gdańska, gdzie w niedzielę o 17.30 zagra z Lechią. Zespół Michniewicza na pięć kolejek przed końcem sezonu nadal jest liderem ekstraklasy, ale po dwóch bezbramkowych remisach z rzędu - tydzień temu z Lechem i w niedzielę z Cracovią - jego przewaga nad drugą Pogonią Szczecin stopniała z dziesięciu do sześciu punktów.