Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Koniec kariery Błaszczykowskiego? Nadchodzi rewolucja w Wiśle Kraków

W wielu klubach sytuacja, w której 13 piłkarzom kończą się umowy, byłaby odbierana jako alarm i groźba rozsypania się zespołu. Ale w Wiśle, która jak co roku wpadła w kryzys, odetchną z ulgą. Kibice zatęsknić mogą tylko za Jakubem Błaszczykowskim, któremu kończy się kontrakt i nie wiadomo, czy dalej będzie chciał grać. Ostatnie miesiące to dla Błaszczykowskiego ciągła walka ze zniszczonym przez lata kariery zdrowiem.

W pewnym sensie rewolucja w Krakowie trwa od przyjścia Petera Hyballi. Niemiecki trener na dzień dobry podziękował kilku piłkarzom - kontrakty rozwiązali Michał Mak, David Niepsuj i Dawid Abramowicz, odszedł Rafał Janicki. Niewielkie pieniądze Wisła dostała za Lukasa Klemenza, który przeniósł się na Węgry. Pięć nazwisk, a to dopiero początek.

Zobacz wideo Piotr Obidziński wskazał swój największy błąd w Wiśle Kraków

Duży ruch w szatni Wisły. Może odejść cały tłum piłkarzy, na czele z Błaszczykowskim

W czerwcu kontrakty wygasną aż 13 zawodnikom. Wypożyczeni do końca rozgrywek są Uros Radaković i Żan Medved, w czerwcu wolnymi graczami staną się David Mawutor, Vullnet Basha, Adi Mehremić, Maciej Sadlok, Jean Carlos, Jakub Błaszczykowski, Rafał Boguski, Kamil Broda, Łukasz Burliga, Souleymane Kone i Aleksander Buksa. – Niektóre kontrakty zostaną przedłużone, inne nie. To jeszcze sprawa otwarta, bo mamy kilka meczów do końca sezonu, choć nie będę krył, że nie jesteśmy zadowoleni z miejsca, które zajmujemy. Staramy się już myśleć o nowym sezonie. Mamy zakontraktowanych trzech nowych piłkarzy, ale to nie koniec – zapewnia cytowany przez "Gazetę Krakowską" wiceprezes Maciej Bałaziński.

W wielu klubach sytuacja, w której 13 piłkarzom kończą się umowy, byłaby odbierana jako alarm i groźba rozsypania się zespołu. Ale w Wiśle po wygaśnięciu większości umów zapewne odetchną z ulgą. Aktualnie wyżej wymienieni piłkarze prezentują taką formę, że kibice Wisły żałowaliby odejścia jedynie największej obecnie legendy klubu – Jakuba Błaszczykowskiego. Dla reprezentanta Polski byłby to koniec wspaniałej kariery. Na ten moment trudno przewidywać, czy tak się rzeczywiście stanie. Z jednej strony Kuba dał się poznać jako człowiek, który nie poddaje się łatwo i dopóki będzie miał chęć i pasję do tego aby walczyć i grać dalej - pewnie w Wiśle zostanie. Z drugiej - nie jest tajemnicą, że jego zdrowie nie pozwala mu na wiele. Peter Hyballa zakomunikował niedawno, że ze względu na podatność Kuby na kontuzje nie będzie on odbywał wszystkich treningów z zespołem, za to czeka go mnóstwo pracy indywidualnej. W tym sezonie Błaszczykowski rozegrał zaledwie 416 minut. Na więcej nie pozwoliły mu urazy. Mimo tego zdołał strzelić trzy bramki. Jedną z nich bardzo ważną - na wagę wyjazdowego zwycięstwa z Lechem Poznań, które było pierwszą wygraną Petera Hyballi w roli szkoleniowca Wisły. To jednak za mało, żeby wygrać zakład z bratem.

- Kuba zadeklarował, że strzeli w tym sezonie przynajmniej dziesięć bramek. Na razie strzelił trzy, cała wiosna przed nim, a ja czekam na wywiązanie się z przegranego zakładu - powiedział w styczniu w rozmowie z "Gazetą Krakowską" brat Kuby i prezes Wisły Kraków, Dawid Błaszczykowski. - Kuba wiele razy powtarzał, że jeśli zdrowie mu pozwoli, to będzie starał się grać jak najdłużej. Ja też uważam, że jeśli kontuzje będą go omijały, to wciąż w tej lidze sobie bardzo dobrze poradzi - twierdzi prezes.

W drużynie znajduje się jeszcze kilku weteranów, dla których to może być ostatni sezon przy Reymonta. Łukasz Burliga i Maciej Sadlok mieli udany początek rundy, ale niedługo potem obniżyli loty. Rafał Boguski co prawda zapewnił zwycięstwo w szalonym meczu w Płocku, ale to za mało, by rozmawiać o kolejnej umowie w sytuacji, kiedy piłkarz wchodzi na boisko sporadycznie. Natomiast Vullnet Basha i Adi Mehremić są ciężko kontuzjowani, a Jean Carlos Silva nie prezentuje odpowiedniego poziomu.

Nowy wielki plan w Realu Madryt! Perez ma trzy główne cele. Nowy wielki plan w Realu Madryt! Perez ma trzy główne cele. "AS": Projekt 3.0

Większe szanse na przedłużenie umów mają piłkarze, którzy przyszli do Wisły dopiero zimą, bo mają oni jeszcze okazję udowodnić przydatność. Jednak gdyby się przyjrzeć ich dotychczasowym dokonaniom, to żaden z nich nie może być pewny tego, ze dostanie propozycję nowej umowy. Uros Radaković wywalczył miejsce w pierwszym składzie Wisły, ale nie miał zbyt dużej konkurencji. Zresztą i tak trudno go zaliczyć do czołówki stoperów w lidze. David Mawutor miał niezły początek, ale w meczu z Podbeskidziem Hyballa miał dość jego podań w poprzek i do tyłu i ściągnął go jeszcze w pierwszej połowie. Na Żana Medveda mało kto już liczy po tym, jak w meczu z Rakowem (1:2) biegł z piłką kilkadziesiąt metrów i nie wykorzystał szansy, bo zgubił rytm biegu i uderzył fatalnie. Souleymane Kone został ściągnięty przez Hyballę, który znał go z Dunajskiej Stredy. Zawodnik zagrał dwa razy po kilka minut i można dzisiaj się zastanawiać, czy był sens sprowadzania go nawet "na sztukę".

Wisła w końcu zarobi na transferach?

Wisła zarobi tylko na jednym z 13 piłkarzy, klub może bowiem liczyć na ekwiwalent za Aleksandra Buksę. Ale na tym odejścia mogą się nie skończyć, bo klubowa kasa świeci pustkami, a zwłaszcza w pandemii. - Zakładamy zysk z transferów na poziomie 5,5 mln zł i jest to realne – zapewnia w rozmowie z Interią Maciej Bałaziński. Dodaje, że jest zainteresowanie czterema piłkarzami Wisły, a niektórzy mogli odejść już zimą. Kogo może mieć na myśli?

Wisła liczy na zarobek na młodych piłkarzach. Mateusz Lis jest podstawowym bramkarzem, w ekstraklasie jest od 2018 r. Już w lecie 2019 r. pojawiały się pierwsze oferty, ale wówczas uznano, że Lis zostanie w Krakowie. Niewykluczone, że tym razem klub zdecyduje się na sprzedaż 24-latka. Tym bardziej że według "Gazety Krakowskiej" Wisła rozgląda się za nowym bramkarzem. Nie wiadomo jednak, czy ma to związek z potencjalnym transferem Lisa, czy faktem, że umowy nadal nie przedłużył Kamil Broda.

Florentino Perez znowu przechytrzył rywali! Florentino Perez znowu przechytrzył rywali! "To esencja Realu Madryt"

Kolejnym zawodnikiem do wytransferowania jest Patryk Plewka, etatowy młodzieżowiec w kadrze Wisły. Trener Hyballa bardzo ceni 21-latka, a on odpłaca się dobrymi występami. Plewka to niewątpliwie jedno z największych odkryć w Wiśle w tym sezonie, bo mało kto przypuszczał, że wracający z wypożyczenia z II ligi zawodnik wskoczy do składu ekstraklasowego zespołu i stanie się jego ważnym ogniwem. 23 występy w ekstraklasie zaliczył też 19-letni Dawid Szot, za którego Wisła może dostać dobre pieniądze. Jest też 17-letni Piotr Starzyński, który od niedawna stał się ulubieńcem kibiców krakowskiego klubu. Młody skrzydłowy jednak dopiero rozpoczyna przygodę z ekstraklasą i najprawdopodobniej nie opuści klubu już latem.

Wisła może także zarobić na zagranicznych piłkarzach. Zimą media informowały o zainteresowaniu Felicio Brown Forbesem i Yawem Yeboahem. Ofertę dostał Adi Mehremić, ale Wisła nie oddawała podstawowego gracza na krótko przed startem rundy. Teraz wydaje się, że na zarobek na Mehremiciu jest już za późno.

Gdyby więc zsumować wszystkich, którym kończą się kontrakty, a także tych, którzy mogą odejść z Wisły za gotówkę, to okaże się, że pożegnać może się nawet 20 graczy. Nawet jeżeli to scenariusz nierealny, to pokazuje on skalę rewolucji, do której może dojść latem w Krakowie.

Kto w miejsce odchodzących? Wisła nie jest królową polowania

Czyszczenie szatni to jedno, ale kibice Wisły zastanawiają się, kto do Krakowa przyjdzie w miejsce tych zawodników, którzy odejdą. Pewne są trzy transfery, których Wisła dokonała już zimą. Do Krakowa wróci Alan Uryga, z Arki przyjdzie Mateusz Młyński, a z rezerw Lecha do Wisły powędruje Hubert Sobol. Trzech piłkarzy to jednak stanowczo za mało. Ruchów do klubu będzie z pewnością więcej, ale pytanie brzmi, jakiej jakości piłkarze zasilą Wisłę Kraków. Gdyby prześledzić historię transferów do klubu odkąd zarządza nim trio Jakub Błaszczykowski – Jarosław Królewski – Tomasz Jażdżyński, to bilans wygląda mizernie. Trudno nawet wskazać, czy którykolwiek z piłkarzy był od początku do końca transferowym sukcesem. W kadrze Wisły są piłkarze, którzy zaczęli przygodę z krakowskim klubem na niezłym poziomie, ale potem gubili dobrą formę. Za przykłady posłużyć mogą Michal Frydrych czy Gieorgij Żukow.

Kolejna wielka kara dla piłkarza Bundesligi. Kolejna wielka kara dla piłkarza Bundesligi. "Złamano trzy przepisy"

Obrazem klęski polityki transferowej Wisły jest ostatnie letnie okienko. Rafał Janicki, David Niepsuj i Michał Mak zostali oddani bez żalu. Damian Pawłowski i Przemysław Zdybowicz zostali wypożyczeni, ale w nowych klubach nie zachwycają. Serafin Szota wrócił z wypożyczenia, ale na razie Hyballa wystawia go tylko, kiedy to konieczne. W zespole pozostają też Chuca, którego tak samo jak Mawutora trener Hyballa ściągnął w meczu z Górnikiem po 30 minutach, a także Jean Carlos Silva, który co prawda zagrał 21 meczów w tym sezonie, ale jego osiągnięcia nie powalają – trzy bramki i asysta.

Takżde z tego powodu Wisła Kraków uwikłała się wówczas  dramatyczną walkę o utrzymanie. Dodatkowe nakłady na transfery zimą, a także pomoc Jakuba Chodorowskiego, dziś szefa skautów Zagłębia, pozwoliły na pozyskanie m.in. Gieorgija Żukowa i Alona Turgemana, którzy wydatnie pomogli Wiśle się utrzymać. To tyle z pozytywów.

Przed tym sezonem Wisła poczyniła kolejne transfery, ale i te nie spełniły oczekiwań. Fatos Beciraj okazał się niewypałem, a gigantycznym rozczarowaniem jest Stefan Savić. CV Austriaka wyglądało tak, że był on wymieniany jako potencjalna gwiazda całej ligi. Na razie jednak pomocnik zawodzi, zdobył jedną bramkę i zanotował trzy asysty. Yaw Yeboah miał udaną rundę jesienną, ale wiosną nie prezentuje się już tak dobrze. Podobnie dobry początek miał Michal Frydrych, ale i on zgubił formę. Dawid Abramowicz rozegrał w Wiśle tylko rundę, potem klub oddał go do Radomiaka. Najlepszym letnim transferem wydaje się sprowadzony naprędce Felicio Brown Forbes, po którym kibice nie spodziewali się wiele, ale on zdołał jednak zdobyć aż  siedem bramek i zaliczyć dwie asysty. A przecież do końca sezonu jest jeszcze kilka meczów.

Zimą Wisła tylko uzupełniła skład. Ostateczny bilans jest raczej niekorzystny dla władz krakowskiego klubu. Widać to przede wszystkim po stronie przychodów w rubryce "zyski z transferów". Po odratowaniu klubu za spore pieniądze udało się sprzedać tylko Vukana Savićevicia. - Powinniśmy zarobić więcej. Tylko że latem 2020 w związku z pandemią rynek był, jaki był. Kluby bały się wydawać na transfery, bo nikt nie wiedział, w którą stronę to wszystko pójdzie – mówi Bałaziński cytowany przez "Gazetę Krakowską".

Kamil Grosicki w barwach West Bromwich AlbionKamil Grosicki może wrócić do mocnej ligi. Jest chętny na jego zatrudnienie

Błędne koło Wisły Kraków. Czy w końcu ruszy z miejsca?

W Wiśle powtarza się scenariusz z poprzednich lat. Maciej Stolarczyk miał z Wisłą niezły początek, ale na skutek wielu okoliczności, w tym kiepskich transferów, wpadł w kryzys i został zwolniony. Drużynę podniósł Artur Skowronek. Zespół grał solidnie, ale formę zgubił w przerwie spowodowanej koronawirusem.  Potem było jak w błędnym kole - kolejne transfery, kolejne nadzieje, a skutek ten sam. Wisła całą rundę zawodziła, aż w końcu z posadą pożegnał się trener Skowronek, którego zastąpił Peter Hyballa. Niemiec także miał dobry początek, ale teraz jego zespół jest w dołku, a piłkarze, którzy przyszli do klubu zimą, nie pomagają.

Wiśle spadek nie grozi, przewaga jest bezpieczna, a rywale nie kwapią się, aby Wisłę gonić. Dlatego w Krakowie mogą myśleć powoli o następnym sezonie. Jeżeli Wisła znowu zawiedzie na rynku transferowym, to niewykluczone, że w okolicach listopada znowu będzie chciała ratować resztki sezonu.