Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lech zakończył serię Legii, choć bramki nie strzelił. Bezobjawowy klasyk

Lech Poznań zremisował bezbramkowo z Legią Warszawa w szlagierowym spotkanie 24. kolejki ekstraklasy. Choć tempo meczu było niezłe, a sytuacji z obu stron nie brakowało, ostatecznie żaden z bramkarzy nie dał się pokonać rywalom. Gospodarze przerwali serię sześciu ligowych wygranych z rzędu swojego największego rywala.

Po zwolnieniu Dariusza Żurawia i jeszcze przed objęciem drużyny Lecha Poznań przez Macieja Skorżę gospodarze podchodzili do najważniejszego dla siebie spotkania w rundzie pod wodzą Janusza Góry. Szkoleniowiec Lecha na ten jeden mecz zdecydował się na radykalną zmianę ustawienia - drużyna z Poznania zagrała w ustawieniu z trójką obrońców. W Legii, która pewnie zmierza po mistrzostwo Polski, po sześciu kolejnych wygranych zmian w składzie nie było - trener Czesław Michniewicz wystawił swoją najsilniejszą jedenastkę z Filipem Mladenoviciem i Josipem Juranoviciem na wahadłach. 

Zobacz wideo "Skorża był trudny w codziennym współżyciu, nie przyjmował krytyki. Może wróci odmieniony"

Tempo było, ale brakowało sytuacji

Pierwsza połowa spotkania pokazała, że zmiana taktyki w Lechu okazała się strzałem w dziesiątkę. Zmotywowany zespół z Poznania nie pozwolił się rozwinąć liderowi ekstraklasy w ofensywie. Legia swój jedyny strzał oddała dopiero 44. minucie, gdy po akcji Tomasa Pekharta przed bramką Lecha skiksował Luquinhas.

Lech stworzył sobie z gry więcej, ale tylko niewiele więcej. Płaski strzał z dystansu Mikaela Ishaka obronił Artur Boruc, kilka uderzeń zza pola karnego gospodarzy było wyraźnie niecelnych, a w najlepszej sytuacji Lecha, po akcji Jakuba Kamińskiego, Ishak posłał piłkę z kilku metrów nad poprzeczką bramki gości. Mimo lepszej postawy Lecha i niezłego tempa gry z obu stron, sytuacji bramkowych brakowało, przez co bezbramkowy remis do przerwy nie mógł być dla nikogo zaskoczeniem.

Oficjalnie: Lech Poznań ma nowego trenera! Wielki powrót do ekstraklasyOficjalnie: Lech Poznań ma nowego trenera! Wielki powrót do ekstraklasy

Po przerwie brakowało już tylko skuteczności

Już w pierwszym kwadransie drugiej połowy wydarzyło się znacznie pierwszej niż w trakcie całych pierwszych 45 minut. Najpierw po znakomitej akcji Pedro Tiby strzał głową Mikaela Ishaka obronił Artur Boruc, w odpowiedzi Luquinhas odebrał piłkę w polu karnym Lubomirowi Satce i dograł ją przed bramkę do Tomasa Pekharta. Niewiarygodnie skuteczny w tym sezonie Czech tym razem jednalk przegrał pojedynek z Mickeyem Van der Hartem. 

W następnych minutach Van der Hart i Boruc popisali się znakomitymi interwencjami nogami. Najpierw bramkarz Legii na 16. metrze zatrzymał w sytuacji sam na sam Jakuba Kamińskiego, niedługo później podobną interwencją jego "vis-a-vis" zapobiegł bramce Mateusza Wieteski po rzucie wolnym.

W przeciwieństwie do pierwszej połowy, w drugiej strzałów i okazji nie brakowało. Próbę z dystansu Daniego Ramireza odbił Boruc, a strzał Mikaela Ishaka trafił w boczną siatkę. W odpowiedzi po dośrodkowaniu Filipa Mladenovicia do bramki Lecha skierował piłkę Tomas Pekhart, ale Czech był na minimalnym spalonym. Chwilę później po indywidualnej akcji z kilkunastu metrów celnie uderzył Luquinhas, ale tym razem na wysokości zadania stanął Mickey Van der Hart. Holenderski bramkarz poradził sobie także z uderzeniami z dystansu Filipa Mladenovicia i Bartosza Kapustki.

Bartosz Kapustka cieszy się z gola strzelonego w meczu Legia Warszawa - Wisła Płock (5:2)Piłkarzowi Legii grożą poważne konsekwencje. Będzie musiał się tłumaczyć

Lech Poznań zremisował z Legią Warszawa 0:0 i tak naprawdę żadna z drużyn nie osiągnęła swojego celu. Legia straciła dwa punkty i jej przewaga nad drugą Pogonią Szczecin stopniała do ośmiu punktów. Lech z kolei nie zdołał się wspiąć powyżej 11. miejsca w tabeli, które zajmuje obecnie. 

Lech Poznań - Legia Warszawa 0:0

  • Lech: Van der Hart - Satka, Salamon, Milić - Kamiński (61' Skóraś), Kwekweskiri, Karlstroem, Tiba, Puchacz - Ramirez (80' Sykora), Ishak.
  • Legia: Boruc - Jędrzejczyk, Wieteska, Szabanow (57' Wszołek) - Juranović, Slisz, Martins, Mladenović - Kapustka, Luquinhas - Pekhart.
  • Żółte kartki: Kamiński, Salamon, Karlstroem - Mladenović.
    Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).