Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Zaskakujący kandydat do posady trenera Lecha Poznań. Miał być następcą Nagelsmanna

Aleksiej Szpilewski, obecny szkoleniowiec Kajratu Ałmaty, jest poważnym kandydatem do zastąpienia w Lechu Dariusza Żurawia - informuje "Głos Wielkopolski".

"Zarząd Lecha Poznań zdecydował, że Dariusz Żuraw przestał pełnić funkcję trenera pierwszego zespołu. Umowa z 48-letnim szkoleniowcem została rozwiązana. Trenerze, dziękujemy za zaangażowanie i pracę wykonaną przez dwa lata oraz za piękną europejską przygodę, życzymy powodzenia!" - napisał Lech we wtorek rano na Twitterze.

Zobacz wideo "Sousa mocno rotuje, ale podejmuje nielogiczne decyzje. Przykład? Helik"

Juergen Klopp i Felix BrychKlopp był wściekły na sędziego po meczu z Realem! Ich rozmowę nagrały kamery

Kto zostanie nowym trenerem Lecha?

Lech, który zwolnił Żurawia trzy dni po porażce z Cracovią (1:2), od razu nie ogłosił jego następcy. Od kilku tygodni mówi się, że miałby nim zostać Maciej Skorża. "Głos Wielkopolski" też informuje, że Skorża, który już w przeszłości pracował przy Bułgarskiej (2014-2015, i to z Żurawiem, który wówczas był jego asystentem), a teraz pozostaje bez pracy po tym, jak rok temu nie przedłużono z nim kontraktu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, jest poważnym kandydatem do zastąpienia Żurawia. Ale wskazuje też na jeszcze jedno nazwisko - Aleksieja Szpilewskiego, obecnego szkoleniowca Kajratu Ałmaty, którego piłkarzem jest Jacek Góralski.

Umowa 33-letniego Szpilewskiego - który przez pięć lat kształcił się w Akademii Red Bull Lipsk i tam nawet widziano go jako potencjalnego następcę Juliana Nagelsmanna - z kazachskim klubem obowiązuje do końca sezonu, ale jest opcja jego odejścia wcześniej. A sam Szpilewski - jak czytamy w "Głosie Wielopolski" - miał już nawet rozmawiać z Lechem i wyrazić chęć pracy w Polsce. Z naszych informacji wynika jednak, że przy Bułgarskiej rozważano tę kandydaturę, ale w styczniu. I w tej chwili nie jest ona brana pod uwagę, a wszystko wskazuje, że drużynę przejmie Skorża.

"Cracovia nie grała jakiegoś wielkiego meczu"

Jeszcze miesiąc temu wydawało się, że Żuraw powoli wyprowadza zespół z kryzysu. Lech wygrał trzy mecze z rzędu: 1:0 ze Śląskiem, 2:1 z Wartą i 1:0 z Pogonią. Ale potem przyszedł bezbramkowy remis z Piastem i porażki - 2:3 z Jagiellonią, która odrobiła dwie bramki straty, grając od 53. minuty w dziesiątkę i ostatnio 1:2 z Cracovią, dla której było to pierwsze zwycięstwo w 2021 roku.

- Nie będą to wesołe święta, nie tak wyobrażaliśmy sobie ten mecz. W pierwszej połowie długimi fragmentami spotkanie było pod naszą kontrolą, strzeliliśmy gola i niestety w końcówce błąd spowodował stratę bramki. Po zmianie stron wyglądało to tak, jakbyśmy mentalnie po straconym golu nie bardzo wiedzieli, co chcemy na boisku zrobić, a szkoda, bo Cracovia nie grała jakiegoś wielkiego meczu. Natomiast dla nas jest to któryś z kolei mecz, w którym rywal walką, krzykiem i zaangażowaniem wybija nas z rytmu i my sobie z tym nie potrafimy poradzić - mówił Żuraw po spotkaniu z Cracovią. Znowu był przybity, ale po raz pierwszy wyglądał na pogodzonego z losem. Z tym, że za chwilę straci pracę.

Sławomir Peszko w programie 'Kuba Wojewódzki'Sławomir Peszko powrócił do afery alkoholowej. "Całe moje życie to żart"

Żuraw przejął zespół nieco ponad dwa lata temu - na przełomie marca i kwietnia 2019 roku, zastępując Adama Nawałkę. Początkowo miał prowadzić Lecha tymczasowo, ale po impulsie jaki dał drużynie, dostał szansę letniej przebudowy. W pierwszym pełnym sezonie wywalczył wicemistrzostwo Polski, a kolejny rozpoczął od awansu do fazy grupowej Ligi Europy. Później już było gorzej, a Lech po ostatniej porażce z Cracovią stracił nawet matematyczne szanse na mistrzostwo Polski, bo na siedem kolejek przed końcem traci 22 punkty do prowadzącej Legii, z którą zagra u siebie w najbliższej kolejce (niedziela, 17.30).