Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jest decyzja ws. protestu Legii Warszawa. "Luquinhasowi nie trzeba dużo, żeby się przewrócił"

- Jemu nie trzeba dużo, by się przewrócił - mówią rywale o Luquinhasie, który kolejny sezon jest najczęściej faulowanym piłkarzem w ekstraklasie. - To są faule, które później zostawiają ślad na jego zdrowiu - denerwuje się Czesław Michniewicz. A Komisja Ligi w środę po południu oddaliła protest Legii.

2., 8., 21., 31., 39., 45., 58., 59., 72. i 82. To minuty w ostatnim meczu z Górnikiem, w których rywale faulowali lub próbowali faulować Luquinhasa. Łącznie 10 sytuacji w niespełna 90 minut, bo w 87. Luquinhas został zdjęty z boiska. - Naprawdę panie sędzio, rozcięta noga? Sam sobie to zrobił, tak? Zaciął się przy goleniu? - pytał ironicznie Czesław Michniewicz, jak relacjonował serwis Legia.Net, po siódmym faulu na Brazylijczyku. Trener Legii miał już wtedy żółtą kartkę za wcześniejsze dyskusje, ale wytrwał przy ławce rezerwowych do końca meczu, a na pomeczowej konferencji już nie chciał krytykować i oceniać pracy sędziego.

Zobacz wideo Klasowe wykończenie w dobrej sytuacji. Lewandowski na 3:1 [ELEVEN SPORTS]

Później za to oceniła Legia, bo we wtorek upubliczniła pismo do szefa Kolegium Sędziów Zbigniewa Przesmyckiego - pod którym podpisał się prezes Dariusz Mioduski - że żąda wyjaśnień i pyta o "działania, jakie zamierza podjąć Kolegium Sędziów, aby sędziowie odpowiednio surowo i zgodnie z przepisami chronili zawodników, chcących grać w piłkę nożną w oparciu o posiadane umiejętności techniczne". A do tego jeszcze zawnioskowała - i to wyraźnie: pogrubionymi literami - by sędzia Frankowski nie był wyznaczany do prowadzenia meczów Legii do końca sezonu.

Paulo Sousa na meczu Lech Poznań - Raków CzęstochowaPaulo Sousa przyglądał się grze piłkarzy w Poznaniu. Temperatura mu nie sprzyjała

Protest Legii został oddalony

Frankowski w tym sezonie poprowadził cztery mecze Legii: z Jagiellonią (1:2), Piastem (2:2), Stalą (2:3) i ostatnio z Górnikiem (2:1). Podyktował pięć rzutów karnych, w tym jeden dla Legii. I pokazał 19 żółtych kartek, w tym osiem piłkarzom Legii. Z czego trzy w ostatnim meczu z Górnikiem, kiedy żółtą kartkę zobaczył też Luquinhas - w 57. minucie. Zdaniem Legii: niesłusznie, bo wcale nie zaatakował Michała Koja. Dla Brazylijczyka było to czwarte upomnienie w sezonie, które wyklucza go z gry w kolejnym meczu ze Śląskiem (niedziela, 17.30).

Komisja Ligi zebrała się w środę po południu, ale protest Legii został oddalony. A to oznacza, że Luquinhas wieczorem zagra z Piastem w ćwierćfinale Pucharu Polski. Tak przynajmniej dzień przed meczem mówił Michniewicz. - Jego obecność jest dla mnie ważna, ale po Górniku jest poobijany, zresztą jak wielu naszych piłkarzy. Jeśli nasza apelacja nie zostanie pozytywnie rozpatrzona i nie będę mógł z niego skorzystać w niedzielę, znajdzie się w 20-osobowej kadrze na środowe spotkanie z Piastem. No i pewnie pojawi się na boisku - powiedział trener Legii.

Luquinhas faulowany średnio co 23 minuty

Michniewicz na wtorkowej konferencji był już bardziej rozmowny. Nie mówił tylko o najbliższym rywalu, ale wrócił też do Górnika i Luquinhasa. - Gdy byłem jeszcze selekcjonerem młodzieżówki, rozmawiałem z Marcinem Broszem. I zarówno on, jak i ja byliśmy bardzo zawiedzeni tym, że cała liga gra bardzo agresywnie wobec Szymona Żurkowskiego, który był wówczas nowym, rodzącym się talentem. Ale u nas tak już jest, że piłkarze, którzy szukają tej przebojowości, są często traktowani na polskich boiskach w bardzo ostry sposób. Dlatego musimy w tym momencie dbać o Luquinhasa, bo po pierwsze to jest nasz zawodnik, a po drugie te faule później zostawiają ślad na jego zdrowiu. Dlatego chciałbym, aby sędziowie zwracali większą uwagę na takie przewinienia. Problem w tym, że oni niestety często puszczają takie sytuacje - najczęściej w środku boiska - i faulującemu to uchodzi płazem. I to nie chodzi o to, by od razu każdy faul był karany żółtą kartką, ale by do takich ataków podchodzić stanowczo, bo wiele z nich później odbija się na zdrowiu naszych piłkarzy, w tym wypadku na zdrowiu Luquinhasa.

- Jemu nie trzeba dużo, by się przewrócił - mówią rywale o Luquinhasie, ale i tak sami przekraczają na nim przepisy. Nie ma w ekstraklasie piłkarza, który faulowany jest częściej i za którego faulujący oglądają więcej żółtych kartek. W tym sezonie - jak wylicza EkstraStats.pl - przewinienia na nim odgwizdywane są średnio co 23 minuty. W 17 meczach Luquinhas faulowany był 62 razy, a do tego dochodzą też sytuacje, w których faule na nim nie są odgwizdywane, bo albo zdążył w ostatniej chwili uciec z nogami przed wślizgiem rywala, albo sędzia tego faulu nie zauważył. Jak w 21., 59. i 82. minucie meczu z Górnikiem.

Wojciech Szczęsny broni rzut karnyWłoskie media doceniły Szczęsnego za jedną interwencję. "Niemal cały mecz był kibicem" [WIDEO]

"Dziesiątka to jego optymalna pozycja na boisku"

Luquinhas najczęściej faulowanym piłkarzem w ekstraklasie był też w poprzednim sezonie, kiedy w 35 występach rywale przekraczali na nim przepisy średnio co 25 minut (108 razy). Już wtedy zwracał na to uwagę trener Aleksandar Vuković, który też wpadł na pomysł, by przesunąć Brazylijczyka ze skrzydła do środka pola. - Dziesiątka to jego optymalna pozycja na boisku - uważa Maciej Murawski. - Tym bardziej teraz, jak Legia zaczęła grać w ustawieniu 3-4-3, a Michniewicz przesunął Luquinhasa jeszcze bliżej bramki przeciwnika, gdzie rotuje się on pozycjami z drugą dziesiątką, czyli z Bartkiem Kapustką - dodaje ekspert Canal+.

- Legia to dla mnie szansa - mówił Luquinhas w lipcu 2019, kiedy trafił na Łazienkowską z portugalskiego Clube Desportivo das Aves. I na razie tę szansę wykorzystuje. Szczególnie ostatnio, kiedy widać, że pasuje mu nowe ustawienie zespołu. Ale ten pierwszy sezon dla Brazylijczyka też był udany. Choć mógł bardziej, bo pięć bramek i osiem asyst to wcale nie tak dużo, jak spojrzymy na liczbę sytuacji, do których dochodził. I jak spojrzymy na czas - na to, jak długo w Legii czekał na pierwszego gola: do 27 października i wygranego 7:0 meczu z Wisłą Kraków, czyli aż trzy miesiące. W tym sezonie też czekał długo. Ma już cztery bramki (i siedem asyst), ale wszystkie zdobył dopiero w tym roku. Kiedy Michniewicz zmienił taktykę i odciążył go z zadań w defensywie, a w ofensywie zaczął kłaść jeszcze większy nacisk na szybkie operowanie piłką.

Taka gra Luquinhasowi pasuje, w końcu stał się skuteczny. Na tyle, że Michniewicz przed meczem z Górnikiem nawet sugerował, że w przyszłości Legia może grać bez typowego napastnika, a tym nietypowym może być właśnie Luquinhas, który rozpoczął już z klubem rozmowy na temat nowego kontraktu. Ten obecny wygasa w czerwcu przyszłego roku.