Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Bramkarz numer 1 w ekstraklasie. "Nasza defensywa jest lepsza niż to pokazują suche liczby"

Jakub Seweryn
Ma więcej czystych kont (12) niż straconych goli (10). Uważany za najlepszego bramkarza w ekstraklasie prowadzi Pogoń Szczecin do kolejnych zwycięstw i rywalizacji z Legią Warszawa o mistrzostwo Polski. - Gram w piłkę po to, aby być najlepszym - mówi Dante Stipica w rozmowie ze Sport.pl.

Jakub Seweryn (Sport.pl): Dante, Pogoń Szczecin w Krakowie zaliczyła pierwszą porażkę w 2021 roku, a Ty po raz pierwszy w nowym roku musiałeś wyciągać piłkę z siatki. Z czego twoim zdaniem wynikał ten słabszy wynik?

Zobacz wideo Legia jest oszczędna na rynku transferowym. "Musi czekać na okazje"

Dante Stipica (bramkarz Pogoni Szczecin): Szczerze powiedziawszy, nie wiem. Uważam, że byliśmy w tym meczu zdecydowanie lepszym zespołem. Mieliśmy dużo dogodniejsze sytuacje do strzelenia gola, ale ich nie wykorzystaliśmy. Czasami tak się zdarza w piłce, że strzelasz bramkę samobójczą, nie masz szczęścia i popełniasz proste błędy. Czasem pozwalasz się nakręcić przeciwnikowi, jednak uważam, że daliśmy z siebie wszystko, aby odwrócić ten niekorzystny wynik. Strzeliliśmy bramkę kontaktową, zepchnęliśmy rywala do defensywy i stworzyliśmy sobie kilka sytuacji do wyrównania. Wisła broniła się we własnym polu karnym, cierpiała, ale koniec końców zdołała obronić swoją przewagę. Jak na sportowców przystało, jesteśmy tym bardzo zawiedzeni, bo uważamy, że byliśmy drużyną lepszą, ale w futbolu liczą się gole. To one dają punkty, a my wróciliśmy do Szczecina bez nich. Musimy już skoncentrować się na kolejnym spotkaniu.

Prawdę mówiąc, to wydaje mi się, że mecz w Krakowie był waszym najlepszym spotkaniem w ofensywie w tym roku, a mimo to strzeliliście tylko jednego gola.

To prawda. A tak naprawdę przy tym zdobyliśmy bramkę z sytuacji, w której trudno oczekiwać trafienia do siatki. Nie da się jednak zmarnować tylu okazji i nie stracić punktów. Ale mimo wszystko jestem dumny z naszej drużyny. Daliśmy z siebie wszystko w tym meczu. Nawet w statystykach było widać, że oba zespoły przebiegły powyżej 120 kilometrów, co jest imponującym wynikiem. Wielu zawodników pod tym względem osiągnęło najlepszy rezultat w swojej karierze. Każdy z nas tego dnia dał z siebie absolutnie wszystko, ale koniec końców to rywal zdobył punkty, a my wracaliśmy do Szczecina zawiedzeni.

Brown Forbes strzela cudownego gola w meczu z PogoniąKapitalny mecz w Krakowie! Wisła wygrywa z liderem ekstraklasy. Cudowny gol [WIDEO]

W tym sezonie waszym największym atutem jest jednak defensywa. Zachowałeś aż 12 czystych kont w tym sezonie, tracąc ledwie 10 goli. Jest to najlepszy wynik od lat w ekstraklasie. Co jest kluczem do tak dobrej waszej postawy w obronie?

Myślę, że bardzo dobrze się uzupełniamy. Nasi obrońcy zaliczają wiele dobrych interwencji, blokują wiele piłek, a gdy to się im nie uda, wtedy jeszcze ja jestem na posterunku. Naszą siłą jest to, że możemy na siebie liczyć nawzajem. Ważne jest również to, że cały zespół poświęca się w defensywie. Nie jest tak, że część zawodników tylko czeka na linii środkowej na to, aż uda się odebrać piłkę i przejść do ataku. Każdy piłkarz Pogoni daje z siebie wszystko zarówno w obronie, jak i ataku, za co niejako otrzymujemy nagrodę w postaci dobrego wyniku w defensywie. Wierzymy w siebie nawzajem, ufamy sobie, a efekty tego widać na boisku. Osobiście cieszę się również, że przy tym unikamy wybijania piłki na oślep, a potrafimy budować naszą grę od własnego pola karnego. Przez to nasza defensywa jest tak naprawdę jeszcze lepsza niż pokazują to suche liczby.

Trzeba jednak przyznać, że oprócz tego, że praktycznie nie tracicie goli, to niewiele ich strzelacie. Czy nie obawiasz się, że to może wam przeszkodzić w skutecznej walce o mistrzostwo Polski?

Jest wiele czynników, które składają się na zdobywanie tytułów. Trzeba też mieć trochę szczęścia. Trzeba być świadomym, w których elementach jest się silnym i z tego korzystać. Myślę, że w ostatnich miesiącach udowadniamy, że jesteśmy bardzo dobrzy w defensywie. Być może nie strzelamy wielu goli, ale tworzymy sobie sporo sytuacji. Jeśli to utrzymamy, to kwestia czasu i piłka będzie częściej wpadać do siatki.

Rafał Kurzawa podpisał kontrakt z PogoniąGórnik Zabrze wściekły na Rafała Kurzawę. "To jest skandal". "Po co nam zgniłe jabłko"

Przez wielu jesteś uważany za najlepszego bramkarza w całej lidze. Czy ty też tak siebie postrzegasz?

Nie lubię zbyt wiele mówić o sobie. Jestem skoncentrowany na codziennej pracy i przesuwaniu granicy swoich możliwości. Chcę każdego dnia stawać się lepszym i chcę, aby to samo działo się z naszą drużyną. Gram w piłkę po to, aby być najlepszym. Inaczej bycie sportowcem nie ma sensu. Zawsze chcę być najlepszy, do tego potrzebna jest przede wszystkim regularność i pracuję każdego dnia po to, aby być coraz lepszym. Zresztą, to jest norma w całej drużynie Pogoni i dlatego gra w tym klubie sprawia mi przyjemność. Najlepszy przykład daje nam trener Kosta Runjaić, który daje z siebie wszystko dla klubu i drużyny, aby ta ciągle rozwijała swoją grę. Stara się, aby klub i zespół był na coraz wyższym poziomie. Podobne jest nastawienie wszystkich osób w Pogoni z prezesem Mroczkiem na czele. To naprawdę świetna sprawa być tego częścią. Cieszę się ze swoich występów, ale dla mnie najważniejsze jest, aby Pogoń osiągnęła lepszy wynik niż w poprzednim sezonie.

No właśnie, jaki jest cel Pogoni w tym sezonie? Wiadomo, że każdy w Szczecinie pewnie marzy o mistrzostwie Polski, ale czy na przykład drugie miejsce będzie już dla was rozczarowaniem?

Szczerze mówiąc, nie zastanawiałem się nad tym. Nie lubię tak daleko wybiegać w przyszłość. Trudno powiedzieć, jak to wszystko się potoczy. Wszyscy pracujemy na to, by być najlepszymi. To jest nasz cel każdego dnia i zobaczymy, dokąd to nas zaprowadzi. Ekstraklasa to bardzo trudna liga, każdy punkt jest tu bardzo cenny. Dlatego też skupiamy się na każdym meczu. Zobaczymy, co nam to przyniesie na koniec sezonu. To, czy będziemy szczęśliwi z naszego wyniku, czy rozczarowani, będzie zależało od przebiegu końcówki rozgrywek. Na razie musimy skupić się na ciężkiej pracy i czerpać radość z naszej gry, aby uczynić całą społeczność Pogoni szczęśliwą.

Media opublikowały zeznania Cibickiego. Przegrał wszystko, co zarobiłMedia opublikowały zeznania Cibickiego. Przegrał wszystko, co zarobił

Wspomniałeś o waszym trenerze. Kosta Runjaić jest uważany za jednego z najlepszych trenerów w ekstraklasie, ale prawdę mówiąc, jeśli chodzi o same wyniki, to na jego koncie brakuje wybicia się z Pogonią ponad ligową przeciętność. Oczywiście, wiele wskazuje na to, że w tym sezonie to się zmieni, ale z czego twoim zdaniem wynika to, że do tej pory Pogoń nie potrafiła zakończyć rozgrywek w czołówce?

Myślę, że nie powinienem się wypowiadać o czasach, gdy mnie w Pogoni nie było, ale wiem, że zdarzały się sezony, gdy musiała ona walczyć o utrzymanie. Pamiętam, że Kosta Runjaić przyszedł do Pogoni, gdy ta była w lidze w bardzo złej sytuacji, ale zdołał wyprowadzić zespół na prostą. Potem wywalczył z Pogonią siódme miejsce, a i w poprzednim sezonie mieliśmy jesienią bardzo dobry okres. Graliśmy dobrą piłkę i zakończyliśmy rok na trzecim miejscu. Później jednak było sporo niekorzystnych dla nas okoliczności, które złożyły się na gorszą grę i wyniki. Straciliśmy Buksę, naszego najlepszego napastnika. Wiem, że w futbolu zdarzają się oferty nie do odrzucenia, ale nie jest łatwo zastąpić kogoś, kto brał udział przy połowie zdobywanych bramek. Brakowało nam też trochę szczęścia, ale koniec końców zajęliśmy szóste miejsce. To nie jest złe osiągnięcie, tym bardziej, że byliśmy zespołem, który jako jedyny potrafił trzykrotnie pokonać mistrzowską Legię.

Osobiście podoba mi się tok myślenia trenera Runjaicia. To człowiek, który daje z siebie sto procent dla tego klubu i tej drużyny. Uważam, że z każdą rundą czynimy progres, co dotyczy również jego pracy. Przez cały czas pcha nasz zespół do gry na najwyższym poziomie. Wiele od nas wymaga i chce, aby Pogoń jako klub ciągle wchodziła na wyższy poziom. Myślę, że kibice w Polsce to dostrzegają, bo gramy dobrą piłkę i osiągamy dobre wyniki.

Chciałbym cię spytać o jedną rzecz, która jest obecnie na ustach wszystkich. Chodzi o koronawirusa, bo wy jako Pogoń jesteście dość niezwykłym przypadkiem. W jednym momencie mieliście 30 zakażeń w drużynie, nie graliście przez cztery tygodnie i gdy wszyscy narzekają na problemy z grą po COVID-zie, tak wy wróciliście i zaczęliście wszystko wygrywać, praktycznie nie tracąc bramek. Do ostatniego meczu w Krakowie przegraliście tylko raz - w Zabrzu, gdzie przez godzinę graliście w "dziesiątkę". Jak to się stało?

To był dla nas naprawdę trudny okres. Praktycznie cały zespół, w tym ja, był zakażony. 25 zawodników, ponad 30 osób z całej drużyny, ale w tym czasie wciąż trzymaliśmy się razem. Robiliśmy wszystko, aby jak najbardziej sobie pomagać. Również klub zadbał należycie o to, abyśmy przeszli przez ten okres jak najlżej. Wszystko zostało na tyle dobrze zorganizowane, aby udało nam się pozostać w dobrej kondycji, a jednocześnie nie narażać naszego zdrowia, bo ono jest najważniejsze. Organizacja była na najwyższym poziomie.

Myślę, że to wszystko zbudowało nasz charakter, gdy już wróciliśmy do gry. Było nam naprawdę ciężko rywalizować po tym wszystkim z zespołami, które były w pełni formy. Zagrzyźliśmy zęby, walczyliśmy i potrafiliśmy pokonywać kolejnych rywali. Nie szukaliśmy żadnych wymówek, dawaliśmy z siebie wszystko i jako zespół parliśmy do przodu.

Kamil Grosicki w barwach West Bromwich AlbionPrezes Pogoni bardzo krótko skomentował sprawę transferu Kamila Grosickiego

Porozmawiajmy trochę o twojej przeszłości. Urodziłeś się w Splicie, wychowałeś się w Hajduku, jednym z największych klubów w Chorwacji, i spędziłeś tam wiele lat, choć głównie jako rezerwowy.

Split jest miastem Hajduka. Od małego byłem kibicem tego klubu i jako ośmiolatek zacząłem w nim treningi. Trenerzy uznali, że mam talent, więc trenowałem i grałem w Hajduku. Muszę powiedzieć, że jestem dumny z drogi, jaką przeszedłem. Naprawdę niełatwo jest przejść od najmłodszych roczników przez wszystkie selekcje w tak dużym klubie. Mi to się udało. Byłem w Hajduku już jako ośmiolatek, a później zaliczyłem w tym klubie seniorski debiut. Spędziłem w nim łącznie 19 lat!

Jestem z tego dumny i wdzięczny mojej rodzinie - rodzicom, żonie - bo to są ludzie, którzy zawsze mnie wspierali podczas tej drogi. Gdy jesteś otoczony osobami, które są zawsze przy tobie, gdy tego potrzebujesz, i cieszą się twoim szczęściem, to daje dodatkową siłę, aby osiągnąć coś więcej.

Spędziłem w Hajduku bardzo dużo czasu, ale jestem dumny nie tylko z każdego występu, każdej minuty w barwach tego klubu, ale również z bycia jego częścią nawet w roli rezerwowego. To tu stałem się bramkarzem i człowiekiem, którym jestem obecnie.

Biorąc pod uwagę twoją więź z Hajdukiem, nie mogę nie zapytać cię o rywalizację z Dinamem Zagrzeb, bo myślę, że jest to jedna z większych piłkarskich rywalizacji w całej Europie.

Z pewnością największa w Chorwacji. Mogę tylko ubolewać, że w ostatnich 15 latach Dinamo w pełni zdominowało naszą ligę i było mistrzem aż 14-krotnie.

To musi być trudne uczucie dla kibiców Hajduka.

Oj tak. Prawda jest taka, że w Hajduku walczy się nie tylko z Dinamem, ale też o to, by mieć z nim w pełni uczciwą rywalizację o mistrzostwo. Równiez pod tym względem nie jest łatwo. Dinamo jest zdecydowanie najbogatszym klubem, może wydać dużo więcej pieniędzy na jakościowych zawodników, na akademię. Dominuje od lat w Chorwacji, ale Hajduk również jest klubem, który celuje w najwyższe cele.

Jestem dumny, że jako zawodnik mocno przyczyniłem się do przerwania naszej fatalnej serii na stadionie w Zagrzebiu. Hajduk nie potrafił wygrać na obiekcie Dinama przez prawie 10 lat (18 meczów, 5 remisów i 13 porażek - przyp.red.), a my wygraliśmy 2:0 (w kwietniu 2017 roku - przyp.red.) i zostałem wybrany najlepszym zawodnikiem meczu. To jest moment, z którego jestem dumny i który zapamiętam do końca życia.

Wspomniałeś o walce o uczciwą rywalizację. Czy chciałeś powiedzieć, że jest ona w jakiś sposób niesprawiedliwa?

Cóż, powiedzmy, że nasi kibice walczyli o lepsze sędziowanie. Myślę, że VAR, który jest już również w Chorwacji, sprawia, że obecnie wygląda to zdecydowanie lepiej. Nie chcę zbyt wiele o tym mówić, ale powiedzmy sobie szczerze, niezależnie od kraju nieczęsto zdarza się, aby jeden klub zdobywał 14 mistrzostw w 15 sezonach.

Pogoń Szczecin - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1Najmłodszy piłkarz ekstraklasy w tym wieku. "Taki talent rodzi się raz na kilka lat. Nie odleci"

Przez długi czas czekałeś na swoją szansę w Hajduku, będąc rezerwowym. W końcu ją dostałeś, byłeś podstawowym bramkarzem przez półtora roku, ale potem znowu trafiłeś na ławkę i po rundzie zdecydowałeś się wyjechać z Chorwacji. Czy w ten sposób nie dałeś jakiegoś sygnału, że nie było warto tyle czekać i mogłeś w tym czasie osiągnąć więcej w swojej karierze?

Czekałem długo na to, by na mnie postawiono, ale najpierw rywalizowałem z Danijelem Subasiciem, a potem Lovre Kaliniciem, czyli dwoma bramkarzami, którzy trafili do reprezentacji Chorwacji. Dlatego nie mogłem być zawiedziony swoją sytuacją. Dopiero gdy Kalinić odszedł do Gentu, przyszła kolej na mnie. Po półtora sezonu jednak znowu trafiłem na ławkę i uznałem, że nadszedł czas na coś nowego. Dałem z siebie wszystko dla Hajduka przez te 19 lat. Ostatni mecz, który rozegrałem w barwach tego klubu, to był finał Pucharu Chorwacji z Dinamem Zagrzeb. Przegraliśmy 0:1, ale znowu byłem piłkarzem meczu. Byłem z tego dumny, o naszej porażce zadecydowało kilka dziwnych decyzji sędziego. Wynik mógł być zupełnie inny, ale też popełniliśmy błąd, który kosztował nas porażkę. Mogłem być jednak dumny ze swojej postawy, bo wróciłem do bramki Hajduka po dłuższej przerwie. W klubie postawiono na młodszego bramkarza (Karlo Leticę, obecnie grającego w Sampdorii - przyp.red.), ale w tym finale akurat, ostatnim spotkaniu sezonu, dostałem szansę i byłem najlepszym piłkarzem na boisku. To była dla mnie duża satysfakcja, ale w tamtym konkretnym momencie miałem złamane serce, bo czułem wewnątrz, że ktoś mi coś ukradł. Nie mogłem pogodzić się z tym, jak ten finał wyglądał.

Hajduk zaoferował mi przedłużenie kontraktu, ale ją odrzuciłem. Rozstaliśmy się w zgodzie, po dżentelmeńsku. Chciałem spróbować czegoś innego, poszukać nowych wyzwań. Nie chciałem dalej grzać się w ciepłym i bezpiecznym miejscu, jakim był dla mnie Hajduk. Czułem się pewny swoich możliwości i zaryzykowałem. Myślę, że podjąłem dobrą decyzję.

Kończąc temat Hajduka, w ekstraklasie gra również kilku twoich znajomych z gry w tym klubie i całej ligi chorwackiej, prawda? Mam tu na myśli chociażby o Ivana Runje z Jagiellonii, czy też Josipa Juranovicia z Legii.

Tak, znam Ivana Runje, on również wychował się w Hajduku, ale grał jedynie w jego drużynach młodzieżowych, następnie w mniejszym klubie spod Splitu, po czym wyjechał do Danii. Z Juranoviciem miałem okazję grać już w pierwszym zespole Hajduka. Teraz jesteśmy rywalami, ale mimo wszystko cieszę się, że mogę go spotkać na polskich boiskach. To sympatyczne uczucie.

W Hajduku grali też Fran Tudor z Rakowa czy też Zvonimir Kożulj, który miał bardzo duży wkład w mój transfer do Pogoni. To on mi bardzo polecał Pogoń i będę mu zawsze za to wdzięczny, bo myślę, że jest to przełomowy moment w mojej karierze. Z ligi chorwackiej znam też chociażby Alexandra Gorgona, z którym obecnie gram w Pogoni, czy też Jakova Puljicia z Jagiellonii. Kojarzę też Dino Stigleca ze Śląska. Nie mieliśmy żadnej relacji, znaliśmy się z widzenia, ale teraz przy okazji meczów ze Śląskiem zdarza mi się z nim porozmawiać. Myślę, że tych zawodników jest jeszcze więcej, ale nikt inny już mi nie przychodzi do głowy.

Paulo Sousa, nowy trener piłkarskiej reprezentacji PolskiMisja specjalna Paulo Sousy. Przygotowania kadry rozpoczyna od ekstraklasy

Zahaczmy jeszcze o wątek bułgarski. Z Hajduka przeniosłeś się do CSKA Sofia, ale tam przez rok byłeś tylko zmiennikiem Litwina Cerniauskasa. To dla polskich kibiców może być zaskoczeniem, bo Cerniauskas przez rok grał w Polsce, w Koronie Kielce, ale większej furory w ekstraklasie nie zrobił.

Prawdę mówiąc, to jedyny epizod z mojej kariery, o którym wolałbym zapomnieć. Czasem w karierze piłkarza zdarzają się dziwne momenty. Gdyby mi powiedziano w CSKA, że będę rezerwowym, to nie zdecydowałbym się na ten transfer, bo miałem również inne opcje. Gdy jednak podpisałem kontrakt, zastałem zupełnie inną sytuację niż ta, którą mi obiecywano w negocjacjach. Przedstawiano mi zupełnie co innego, a od pierwszego dnia w Sofii byłem tylko zmiennikiem. Podszedłem do tego jednak w pełni profesjonalnie, jak na sportowca przystało. Nie poddałem się, dałem z siebie wszystko, aby zmienić swoją sytuację. Mimo moich starań nie było na to szans.

Nie robiłem problemów z tego powodu. Właściciel CSKA to wielbiciel sportu, bardzo zaangażowany w ten klub. Po zakończeniu sezonu powiedziałem: "Szefie, dziękuję za wszystko i proszę mnie zrozumieć, ale nie mogę kolejnego roku spędzić na ławce rezerwowych." Poprosiłem o rozwiązanie kontraktu, aby móc poszukać szczęścia gdzie indziej. Jestem mu wdzięczny, że załatwiliśmy to w elegancki sposób. Dzięki temu trafiłem do ekstraklasy, ligi, w której naprawdę chciałem grać. Cieszę się, że tak się stało i mogę w Polsce prezentować wszystkim swoje umiejętności.

Ostatecznie podpisałeś kontrakt z Pogonią, a czy miałeś także jakieś inne opcje z Polski lub innych krajów? Osobiście wiem, że byłeś w kręgu zainteresowań Jagiellonii Białystok, do której ostatecznie trafił inny bramkarz z Chorwacji, Krsevan Santini.

Powiem szczerze, nie chcę mówić o propozycjach, które nie zakończyły się żadnymi konkretami. Od początku byłem zainteresowany grą w Pogoni, odkąd miałem okazję porozmawiać z dyrektorem sportowym Dariuszem Adamczukiem i trenerem Kostą Runjaiciem. Wiedziałem, że to dla mnie najlepsza opcja w tym momencie. To się potwierdziło. Cieszę się, że zdecydowałem się na ten krok.

PKO Ekstraklasa. Jesus Imaz w meczu Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok w lutym 2020 r."Druga fala" w klubie ekstraklasy! Trener i gwiazda zespołu zakażeni

Dość szybko podpisałeś też nowy kontrakt z Pogonią, obowiązujący do 2024 roku.

To był bardzo miły gest ze strony klubu, że już po pół roku gry została mi zaoferowana nowa umowa. Nie zdarza się zbyt często, aby tak szybko otrzymać propozycję nowego kontraktu. To duża satysfakcja dla mnie jako sportowca. Nie mam jednak konkretnych planów na przyszłość. Chcę spisywać się w każdym meczu jak najlepiej, dawać z siebie wszystko, aby wywalczyć coś dla Pogoni. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

Tej zimy z kolei pojawiła się informacja, że otrzymałeś bardzo lukratywną ofertę od Rakowa Częstochowa. Było coś na rzeczy?

Myślę, że nie ma sensu komentować transferów, które się nie wydarzyły. To normalne, że jak grasz dobrze, to inne kluby się tobą interesują i otrzymujesz jakieś oferty. To jest w pewnym stopniu docenienie twojej pracy. To miłe, ale jestem jedynie skoncentrowany na swoich zadaniach w Pogoni i nie zawracam sobie głowy niczym innym.

To już na koniec zapytam: masz jakichś bramkarskich idoli, na których się wzorujesz? Jakieś marzenia związane z piłką nożną?

Nie mam żadnego idola, bo to by oznaczało, że chciałbym być taki jak on. Nie, chcę być sobą. Oczywiście, jest kilku golkiperów, których podpatruję, aby stawać się lepszym. Jest wielu znakomitych bramkarzy w świecie piłki nożnej, jak Jan Oblak, Ederson, Alisson czy kiedyś Iker Casillas. Nigdy nie chciałem być jednak jednym z nich. Obserwowałem ich jednak, bo każdy z nich ma swój styl i różne atuty. W ten sposób również staram się uczyć. W życiu codziennym mam za to osoby, które autentycznie podziwiam, ale wolałbym jednak zachować te szczegóły dla siebie. Powiedzmy, że przeciwnym razie straciłoby to swoją "magię". Czuję jednak satysfakcję, widząc te osoby każdego dnia, mieć je przy sobie. Jest dla mnie najważniejsza kwestia w życiu.