Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Sensacja przy Łazienkowskiej! Trzy rzuty karne dla beniaminka i Legia przegrywa

Dwa rzuty karne w pierwszej połowie, jeden w drugiej. Wszystkie dla Stali Mielec, która w piątek - w ostatnim spotkaniu w tym roku - pokonała Legię przy Łazienkowskiej 3:2.

- Choćbyśmy nie wiem, jak zaklinali rzeczywistość, to wielu zawodników we wszystkich ligach na całym świecie myśli już o świętach. Ale my chcemy ograniczyć to myślenie. Skupić się na tym, co nas czeka. Na tym ostatnim meczu i wyniku w tym roku, który będzie siedział w głowach przez najbliższe półtora miesiąca. To będą bardzo ważne punkty w kontekście rundy i całego sezonu. Dlatego zrobimy wszystko, by zagrać dobre spotkanie - mówił przed meczem trener Legii Czesław Michniewicz.

Zobacz wideo Legia potrzebuje transferów? "Ta pozycja pogrążyła trenera Vukovicia"

Mateusz Bogusz w barwach LogronesZamiast Legii wybrał hiszpańskiego drugoligowca. Ale nie żałuje. Pobił już rekord klubu

Legia strzelała gole, ale też faulowała we własnym polu karnym

A trener Leszek Ojrzyński zapowiadał, że Stal zrobi wszystko, by postawić się Legii. No i się postawiła. Ale Legia sama też jej w tym pomogła, bo już w 4. minucie Artur Jędrzejczyk faulował Łukasza Zjawińskiego w polu karnym, a po chwili jedenastkę pewnie wykorzystał Maciej Domański. Goście przy Łazienkowskiej krótko cieszyli się z prowadzenia, bo w 17. minucie wyrównał Bartosz Slisz. A w 25. było już 2:1 dla Legii, bo 13. gola w tym sezonie (tym razem piętą) strzelił Tomas Pekhart.

Wydawało się, że Legia kontroluje to spotkanie. Ale no właśnie, wydawało, bo w 42. minucie w polu karnym znowu faulowany był Zjawiński. Z tą różnicą, że tym razem przez Mateusza Wieteskę. I dopiero po interwencji VAR sędzia Bartosz Frankowski wskazał na 11. metr, z którego w piątek nie mylił się Domański.

Piłkarz Legii zdenerwowany w przerwie: Nie może to tak wyglądać

- Nie może to tak wyglądać, że tracimy dwa gole z rzutów karnych. W drugiej połowie musimy grać ostrożniej - denerwował się Slisz, który w przerwie meczu stanął przed kamerą Canal+. Ale Legia w drugiej połowie wcale nie grała ostrożniej. W 58. minucie sędzia podyktował dla Stali trzeci rzut karny po tym, jak Jędrzejczyk pociągał za koszulkę Zjawińskiego. Domańskiego już wtedy nie było na boisku (w przerwie zmienił go Petteri Forsell), ale był Grzegorz Tomasiewicz - były pomocnik Legii, który pewnie wykorzystał jedenastkę.

Legia już nie potrafiła odpowiedzieć na tego gola. Mimo porażki ze Stalą, dla której było to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie, wciąż jest liderem ekstraklasy. Ale w niedzielę może przestać nim być, jeśli Raków, który teraz ma dwa punkty mniej od Legii, wygra swój mecz z Piastem.

Thierry Henry i Robert LewandowskiBayern sprawił Lewandowskiemu dużą niespodziankę. "Wyprzedziłeś te dwa potwory"

Dla Legii i Stali był to już ostatni mecz w tym roku. Ekstraklasę, która kończy granie w ten weekend, czeka teraz blisko sześć tygodni przerwy. Po niej zespół Michniewicza zagra na wyjeździe z Podbeskidziem (31 stycznia, godz. 17.30), a Ojrzyńskiego u siebie ze Śląskiem (1 lutego, godz. 18).

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .