Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Czesław Michniewicz o przyszłości Joela Valencii: Dziś jeszcze tego nie pokazał

- Wbrew temu, co się pisze w mediach, nie skreślamy tego zawodnika - mówi Czesław Michniewicz o Joelu Valencii, który ma zostać w Legii Warszawa na kolejne pół roku.

- On trafił do nas po roku, w którym nie grał za wiele. Mamy przykład innego piłkarza - Bartka Kapustki - który też potrzebował czasu po kontuzji, by dojść do odpowiedniej dyspozycji - bronił Czesław Michniewicz na czwartkowej konferencji Joela Valencię - najlepszego piłkarza ekstraklasy sezonu 2018/19 - który jednak od wrześniowego debiutu w barwach Legii rozegrał dziesięć meczów, w tym żadnego dobrego.

Zobacz wideo Legia potrzebuje transferów? "Ta pozycja pogrążyła trenera Vukovicia"

Profesor Filipiak ukarany za skandaliczne zachowanie podczas derbów Krakowa!Profesor Filipiak ukarany za skandaliczne zachowanie podczas derbów Krakowa!

Michniewicz publicznie skrytykował Valencię

Valencia w ostatnich miesiącach Legii nawet nie tyle nie pomagał, ile często przeszkadzał. Irytował swoją grą. Jak w meczu z Lechem (2:1), kiedy Michniewicz ściągnął go z boiska już w przerwie, a potem jeszcze publicznie skrytykował za sytuację z końcówki pierwszej połowy, kiedy Valencia nagle przestał biec i odpuścił krycie Alana Czerwińskiego. - Od każdego piłkarza, niezależnie jaki jest jego status w drużynie, wymagam, żeby wykonywał określone zadania na boisku. Zawsze wybaczę błędy techniczne, jeśli ktoś np. nie trafi w piłkę albo trafi w nią tak, jak w meczu z Lechem trafił Juranović, czyli kopnie ją do własnej bramki. To się zdarza. Ale nie może zdarzać się to, co zrobił Valencia. Nie wybaczam błędów taktycznych, które wynikają z tego, że ktoś nie zrobi czegoś, czego od niego oczekuje drużyna. Na pewno w tygodniu czeka nas męska rozmowa - mówił trener Legii po meczu meczu z Lechem.

I ta rozmowa się odbyła, ale Valencia w kolejnych meczach wypadł ze składu. Wrócił po dwóch tygodniach na spotkanie z Widzewem w 1/16 Pucharu Polski (1:0), ale znowu nie przekonał. I znowu został zdjęty w przerwie. I na kolejny występ czekał dwa tygodnie. Do sobotniego meczu z Wisłą Kraków (2:1), w którym też nie zaprezentował się z dobrej strony, zszedł z boiska w 68. minucie. Zanim jednak zszedł, zdążył popełnić kosztowny błąd, bo to on w 12. minucie dopuścił Gieorgija Żukowa do dośrodkowania piłki w pole karne, po którym gola strzelił Yaw Yeboah. - To była prędzej asysta Valencii niż Żukowa - oceniał później w Canal+ Sport tę sytuację Michał Żewłakow.

Michniewicz: Nie skreślam Valencii

W czwartek Michniewicz nie odpowiedział wprost na pytanie, czy ostatni mecz z Wisłą jakoś zmienił sytuację Valencii w jego drużynie. Ale też nie skrytykował piłkarza. A wręcz przeciwnie: wziął w obronę i zaprzeczył temu, o czym mówiło się od kilku tygodni, czyli że cierpliwość sztabu trenerskiego do Valencii się kończy. - Wbrew temu, co się pisze w mediach, nie skreślamy tego zawodnika - powiedział Michniewicz. 

Robert Lewandowski na gali UEFALothar Matthaeus grzmi ws. Lewandowskiego! "Jeśli to się nie wydarzy, już nigdy nie uwierzę FIFIE"

Valencia trafił na Łazienkowską w połowie września. Trenerem Legii był wtedy Aleksandar Vuković, który jeszcze przed wypożyczeniem Valencii z Brentford (na rok, bez możliwości wykupu) kwestionował jego pozyskanie. - Jego transfer nie jest dla mnie priorytetem - mówił wprost Vuković, u którego Valencia nie zagrał ani minuty. U Michniewicza uzbierał ich 551, ale nie strzelił przez ten czas gola ani nie miał asysty. - On dostanie jeszcze od nas szansę, bo na dziś decyzja jest taka, że w styczniu leci z nami na zgrupowanie do Dubaju i po nim ocenimy, co dalej. Ale nie planujemy oddawać go wcześniej do Brentford - zaznaczył w czwartek Michniewicz. I dodał: - Wielu zawodników na początku miało problemy, a później przebijało się swoimi umiejętnościami. A Joel niewątpliwie te umiejętności posiada, choć dzisiaj ich jeszcze nie pokazał.

Być może pokaże je w ostatnim meczu Legii w tym roku ze Stalą Mielec (piątek, 20.30). Co prawda Michniewicz nie zdradził składu na to spotkanie, jak zrobił to ostatnio przed Wisłą, ale wiadomo, że przeciwko Stali nie wystąpi kontuzjowany Kapustka. Gdyby Valencii ten mecz znowu nie wyszedł, niewykluczone, że decyzja zostanie jeszcze zmieniona, bo kluczowe spotkanie z zarządem co do kształtu drużyny na drugą część sezonu zaplanowane jest w sobotę, czyli dzień po meczu ze Stalą.

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .