Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Wyjaśnienia Legii to kpina. Na takich krętactwach polska piłka daleko nie zajedzie"

- Nie widzę w wyjaśnieniach Legii nic logicznego. One są bardzo niejasne i niezgodne z fizjologią. Z mojego punktu widzenia to kpina. Na takich krętactwach polska piłka daleko nie zajedzie i obawiam się, że Legia także - mówił Sport.pl członek Zespołu Medycznego Polskiego Związku Piłki Nożnej Krzysztof Pawlaczyk o tłumaczeniach Legii Warszawa po tym, jak w meczu z Wartą Poznań grało dwóch zawodników, którzy mieli objawy zakażenia koronawirusem.

Podczas wygranego 3:0 przez Legię Warszawa meczu z Wartą Poznań na boisku po stronie drużyny ze stolicy Polski zagrało dwóch zawodników, którzy mogli mieć objawy zakażenia koronawirusem. Chodzi o Tomasa Pekharta oraz Igora Lewczuka. - Każdy zawodnik ma przed meczem badaną temperaturę. Nie inaczej było w przypadku Igora Lewczuka. Jeden z pomiarów wskazywał około 37 stopni. Trudno to nazwać nawet stanem podgorączkowym. Sprawdzaliśmy to potem jeszcze kilka razy i za każdym razem wynik był już na normalnym poziomie. Tak samo było po meczu. Zdarza się, że po wysiłku gracze mają podwyższoną temperaturę ciała. W przypadku naszego obrońcy pomiar był w pełni normalny. (...) Podchodzimy do całej sytuacji na spokojnie i błyskawicznie reagujemy. Nie wyciągałbym pochopnych wniosków. Przy wysiłku nos jest czasami zatkany, czucie jest przez to gorsze. W całej sytuacji z Tomasem Pekhartem bardziej chodziło o zaburzenia niż o całkowity zanik zmysłu. Kluczowy jest też fakt, że nie prezentował żadnych objawów związanych z koronawirusem - mówił dla TVP Sport lekarz Legii, Filip Latawiec.

Zobacz wideo Grosicki wróci do Ekstraklasy? "Jeden klub w Polsce stać na Grosickiego. Rozmowy już były" [SEKCJA PIŁKARSKA #70]

Profesor Pawlaczyk o tłumaczeniach Legii: To kpina. Na takich krętactwach polska piłka daleko nie zajedzie

Inaczej niż Latawiec sytuację postrzega członek Zespołu Medycznego PZPN, profesor Krzysztof Pawlaczyk. - Nie widzę w wyjaśnieniach Legii nic logicznego. One są bardzo niejasne i niezgodne z fizjologią. Być może fizjologia na warszawskim Uniwersytecie Medycznym jest inna niż na poznańskim. Co tam jest logicznego? Że po wysiłku fizycznym temperatura spada? To się nie trzyma kupy, to musiałby być jakiś fenomen. Z mojego punktu widzenia to kpina. Na takich krętactwach polska piłka daleko nie zajedzie i obawiam się, że Legia także - skomentował.

Burza po meczu Legii z Wartą. Burza po meczu Legii z Wartą. "To się nadaje na posiedzenie Komisji Ligi"

Jak przypomina profesor Pawlaczyk, zasady postępowania w przypadku zgłoszenia zakażenia w przerwie meczu są proste i zostały przekazane w Podręczniku Ekstraklasy na sezon 2020/2021. - W Podręczniku jest powiedziane wyraźnie: co jest pierwszym krokiem? Izolacja. Po rozgrzewce powinna się pojawić izolacja mająca na celu ochronę drużyny. Jeśli teraz trener Michniewicz będzie narzekał, że mu się wszyscy zakazili, to on i osoba odpowiedzialna ze sztabu medycznego zespołu zafundowali to reszcie. Wynik jednego meczu jest ważniejszy od zdrowia innych ludzi. Chyba każdy w społeczeństwie, nawet sześcioletnie dzieci chodzące do szkoły, wie już, że zaburzenia smaku są jednym z najbardziej charakterystycznych objawów zakażenia covidem. Brak reakcji w przerwie - izolacji zawodnika - świadczy albo o braku powagi dla zakażenia koronawirusem, albo brakiem powagi dla samego zawodnika, że może być chory i konsekwencji jego dalszej gry. Trzecim punktem są konsekwencje dla całej Legii, bo tak jak w czasie samego meczu uważamy, że zagrożenia nie ma i nie wydaje mi się, żeby gdzieś było bezpośrednie zagrożenie dla zawodników Warty, to myślę, że przebywanie we wspólnej szatni dla Legii już takie stwarza - stwierdził szef sztabu medycznego Lecha Poznań i członek Komisji Medycznej PZPN.

"Panowie Zahorski i Żmijewski z Legii próbowali już zrobić spotkanie z GIS-em, Ekstraklasą i PZPN-em. To zagrywki bardziej polityczne niż mające na celu dobro polskiej piłki"

Jakie mogą być dalsze konsekwencje tej sytuacji? - Nie mam pojęcia. Wiem natomiast, że musimy sobie zdawać sprawę z powagi sytuacji i tego, że od poważnego podejścia wszystkich zależy nie to, czy uda się rozegrać jeden mecz, tylko czy uda się zakończyć sezon. Jestem świadomy tego, że już panowie Zahorski i Żmijewski z Legii próbowali już zrobić spotkanie z GIS-em, Ekstraklasą i PZPN-em. To zagrywki bardziej polityczne, niż mające na celu dobro polskiej piłki. Jemu dużo bardziej zaszkodzi to, że takie sytuacje będą się zdarzać i mogą pozostać niewyjaśnione - mówił nam Pawlaczyk.

Warta Poznań reaguje na wypowiedź Czesława Michniewicza. Warta Poznań reaguje na wypowiedź Czesława Michniewicza. "Miesiąc temu byliśmy w podobnej sytuacji"

Niejasna jest jeszcze kwestia komunikatu Ekstraklasy S.A. dotyczącego podjętych działań ws. badania sytuacji na meczu Warty z Legią. Czytamy w nim, że przekazane informacje oraz okoliczności zdarzenia "będą ocenione przez Zespół Medyczny PZPN oraz Ekstraklasę pod kątem zgodności z procedurami medycznymi". - Zespół Medyczny PZPN-u nie podjął żadnych działań, bo nikt tego do nas nie zgłosił. Nic mi nie wiadomo o tym, że ktoś zgłosił prośbę o opinię na ten temat. Kontakt z nami był, ale nikt nie zadał nam pytania: w związku z sytuacją z meczu Warta-Legia zwracamy się z prośbą o interpretację Zespołu Medycznego, "czy postępowanie było prawidłowe?" - tłumaczył Pawlaczyk.

Jest oficjalny komunikat Ekstraklasy po meczu Warty Poznań z Legią WarszawaJest oficjalny komunikat Ekstraklasy po meczu Warty Poznań z Legią Warszawa

Czy zdaniem profesora takich sytuacji w ekstraklasie mogło być więcej? - Na pewno jest wiele klubów, które do sprawy podchodzą bardzo poważnie i starają się ograniczyć liczbę przypadków zakażenia. Ale są też kluby, które bardziej obchodzi ich własny, indywidualny interes. Wykorzystują sytuację z zakażeniami do tego, kiedy chcą grać, a kiedy nie chcą grać - wskazał Krzysztof Pawlaczyk.