- Jestem zadowolony z tego, jak zaprezentowaliśmy się z Benficą, ale na końcu ważny jest wynik, a on był zły - przegraliśmy 2:4. Ale dziś już patrzymy na tu i teraz, a nawet do przodu, bo liczy się tylko niedzielne spotkanie z Cracovią - mówił przed meczem Dariusz Żuraw, trener Lecha Poznań.
Długo to nie było jednak spotkanie, które dobrze się oglądało. Ale trener Lecha sam zakładał, że takie właśnie będzie, bo już przed meczem w Canal+ mówił, że spodziewa się, że Cracovia nie ruszy do ataku. Że będzie czekać na własnej połowie. I Cracovia czekała, ale miała też w bramce Karola Niemczyckiego, który w pierwszej połowie efektownie bronił strzały m.in. Daniego Ramireza (28. minuta) i Wasyla Krawecia (40. minuta).
Kolejorz miał za to w bramce Filipa Bednarka, który w 30. minucie - w pozornie niegroźnej sytuacji - dał się zaskoczyć Pelle van Amersfoortowi. Holender zgubił w polu karnym krycie Alana Czerwińskiego (lekko go odpychając) i strzałem z pierwszej piłki dał Cracovii prowadzenie.
Trener Lecha reagował. W przerwie zrobił dwie zmiany. Wpuścił na boisko najskuteczniejszego Mikaela Ishaka (za Nikę Kaczarawę) i przebojowego Jakuba Kamińskiego (za Karlo Muhara). Potem zrobił kolejne dwie zmiany. I dopiero one dały efekt. W samej końcówce, bo w 86. minucie. Trener Michał Probierz aż schował twarz w dłoniach chwilę po tym, jak rezerwowy Mohammad Awwad (w 63. zmienił Ramireza) wykorzystał niezdecydowanie obrońców Cracovii i strzelił debiutanckiego gola w ekstraklasie.
Lech Poznań, który po siedmiu meczach ma dziewięć punktów i zajmuje dopiero 10. miejsce w tabeli, w następnej kolejce zagra z Legią Warszawa (8 listopada, godz. 15). Wcześniej, bo już w czwartek o 21, czeka go jednak kolejny mecz w Lidze Europy. Z Rangers FC na wyjeździe. Cracovia w następnej kolejce podejmie Jagiellonię (7 listopada, 17.30).
Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl
Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a