Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kibice Wisły Kraków już pokochali nowego piłkarza. Nowy Arkadiusz Głowacki

Wisła Kraków zdemolowała Stal Mielec 6:0 i wyrównała dwa rekordy ekstraklasy. Krakowscy kibice mogą cieszyć się też z czegoś innego, być może nawet ważniejszego. Wiele wskazuje na to, że klub wreszcie ma prawdziwego szefa defensywy, a tego w Wiśle nie było od zakończenia kariery przez Arkadiusza Głowackiego. Były piłkarz Slavii Praga, Michał Frydych imponuje wejściem do ligi. W dwóch jego meczach Wisła nie straciła bramki, a 30-latek zaskakuje nawet detalami, o których nie pomyślał kapitan Wisły - Maciej Sadlok.

Wisła Kraków w kapitalnym stylu przerwała serie ośmiu meczów bez zwycięstwo w PKO Ekstraklasie i w szóstej kolejce pokonała Stal Mielec aż 6:0. A warto zauważyć, że do meczu przystąpiła w bardzo przetrzebionym koronawirusem składzie. 

Zobacz wideo Piotr Obidziński wskazał swój największy błąd w Wiśle Kraków

Koronawirus i urazy wykluczyły z gry Rafała Janickiego, Adiego Mehremicia, Łukasza Burligi, Davida Niepsuja, Rafała Boguskiego, Gieorgija Żukowa, Jakuba Błaszczykowskiego, Nikoli Kuveljicia Stefana Savicia i Aleksandra Buksy, który urazu nabawił się w meczu kadry u-19, a dodatkowo trafił na kwarantannę. Wisła jednak od pierwszych minut narzuciła Stali swój styl gry i już po dziesięciu minutach mogło być 3:0. Piłkarze Skowronka musieli nieco poczekać na swoje bramki, ale te i tak padły. Hurtowo. Wisła wyrównała swoje najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w historii ekstraklasy, a także wyrównała najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w lidze w XXI wieku

Piłkarzem meczu można nazwać skrzydłowego Yawa Yeboaha, który zdobył dwa piękne gole i zaliczył asystę. Kapitany występ zanotował także 19-letni Patryk Plewka, który imponował indywidualnymi rajdami w środku pola i podaniami, które otwierały drogę do bramki. Niezwykle udany debiut zaliczył też Felicio Brown Forbes, który w ostatnim dniu okna trafił do Wisły Kraków z Rakowa i od razu zaliczył cudowne trafienie, gdy piętą i z półobrotu wpakował piłkę do bramki.

Nieoczywisty bohater Wisły Kraków. Nie byłoby 6:0 bez stopera

Może najbliższe zdanie zabrzmi kuriozalnie w obliczu wyniku 6:0, ale naszym zdaniem nie byłoby tego wyniku, gdyby nie... środkowy obrońca Wisły Kraków - Michal Frydrych, który od samego wejścia do polskiej ekstraklasy pokazał, że jest piłkarzem, który mógłby zostać liderem praktycznie każdego naszego klubu. Pod postem, w którym Slavia Praga ogłosiła odejście Frydrycha do Polski, pojawiły się setki komentarzy czeskich kibiców. I co interesujące, nie znaleźliśmy praktycznie żadnego negatywnego zdania na temat 30-latka. Wszyscy dziękowali mu za zostawione na boisku serce, zaangażowanie i bardzo ważne bramki dla ich klubu. Po dwóch meczach w ekstraklasie można już powoli rozumieć, dlaczego miał taki status w Pradze. Patrząc na social media krakowskiego klubu już widać, że w Krakowie Frydrych też szybko zaskarbił sobie sympatię kibiców. 

Po zakończeniu kariery przez Arkadiusza Głowackiego w 2018 roku Wisła Kraków stała się drużyną z bardzo dziurawą linią obrony. Przez dwa lata klub nie był w stanie wykreować nowego szefa obrony, który potrafiłby dowodzić całą defensywą. Wiślacy tracili ogromne liczby bramek, a gra defensywna potrafiła przyprawiać o ból głowy. Wydaje się, że te problemy stały się właśnie przeszłością, bo Wisła zagrała drugi mecz z rzędu w ekstraklasie na zero z tyłu. I oba te spotkania łączy jedno - znakomita dyspozycja Michala Frydrycha, który właśnie w meczu z Górnikiem wszedł do składu. Czech wniósł grę defensywną, na zupełnie inny poziom. Jest pewny w swoich zagraniach, doskonale czyta grę i świetnie potrafi odnaleźć się w polu karnym rywala. Pokazał to już w drugim meczu w nowym zespole, bo to właśnie Frydrych wpakował piłkę do bramki Stali Mielec po bardzo ciekawie rozegranym rzucie z autu. Przy nim dużo lepiej wyglądał także młody Dawid Szot, który dopiero uczy się gry na prawej obronie. A Czech cały czas podpowiadał mu na boisku i naprawiał ewentualne błędy. 

Wymowne zachowanie Frydrycha, Sadlok mógł poczuć się jak junior

Frydrych to gotówkowy transfer. Wisła zapłaciła Slavii, jak słyszymy, dobre pieniądze. Mówi się nawet o kwocie sięgającej 200 tysięcy euro. Nie jest właściwie ważne ile, ale już widać, że było warto. Frydrych w swojej karierze długo grał na pozycji prawego obrońcy, a w ostatnich sezonach coraz częściej grał na środku obrony. Tam też rywalizował na poziomie Ligi Mistrzów z takimi klubami jak FC Barcelona czy Inter. Jego przejście do Polski można więc nazwać zaskakującym. Ale on sam twierdzi, że chce grać, a w dotowanej chińskimi milionami Slavii stawało się to coraz trudniejsze.

Na poziomie ekstraklasy Frydrych wygląda jak stoper z zupełnie innej ligi. Bardzo wymowna była też sytuacja z 79. minuty spotkania, gdy Wisła ustawiała mur przy rzucie wolnym dla Stali. W pewnym momencie drugi i bardzo doświadczony - Maciej Sadlok podniósł rękę, by ewentualnie uchronić swoją twarz przed uderzeniem piłką. Czech od razu to zobaczył i ściągnął rękę Sadloka w dół, by nie prowokować ewentualnego rzutu karnego dla Stali, a mówimy o sytuacji przy wyniku 6:0. To są te niuanse, które odróżniają doświadczonych piłkarzy grających na najwyższym poziomie od tych, którzy może nie mają takiej wyobraźni lub po prostu nie zdają sobie sprawy z potencjalnego zagrożenia. Choć takie zachowanie w przypadku 31-letniego Sadloka mogło po prostu zdziwić.  

Michal Frydrych upomina SadlokaMichal Frydrych upomina Sadloka screen: C+Sport

Kolejny mecz Wisła Kraków zagra z kolejnym beniaminkiem i będzie to spotkanie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Wiele wskazuje na to, że trener Skowronek będzie miał do dyspozycji kolejnych piłkarzy, którzy wrócą po urazach czy kwarantannie.

Przeczytaj także: