Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Gerard Badia nie wytrzymał po meczu z Lechem. "Piłka zaczyna mnie już męczyć"

- Piłka nożna zaczyna mnie już męczyć - po meczu z Lechem Poznań (1:4) powiedział Gerard Badia. Kapitan Piasta Gliwice udzielił głośnego wywiadu dziennikarzowi CANAL+ Sport, w którym opowiedział o swoim stanie zdrowia, a także o tym, jak niektórzy piłkarze ślepo podążają za pieniędzmi.

Obcokrajowców tak mocno związanych z polskimi klubami jest bardzo mało. Gerard Badia to jednak człowiek ikona, jeśli chodzi o Piasta Gliwice. Hiszpan jest graczem "Piastunek" od lipca 2014 roku. W Gliwicach ma rodzinę i często podkreśla, że to jego dom, z którego nie zamierza się wyprowadzać. 

32-latek nie ogranicza się tylko do słów. Przywiązanie do Piasta udowadnia też na boisku, gdzie w ostatnich sezonach jest jednym z najlepszych graczy Waldemara Fornalika. Ostatnio może to udowadniać jednak coraz rzadziej, ponieważ możliwość regularnych występów odbierają mu problemy zdrowotne.

Zobacz wideo Portret rodziny Brzęczków to jest filmowa historia! [SEKCJA PIŁKARSKA #65]

Badia doznał kontuzji w meczu z Lechem. Po jego zakończeniu udzielił zaskakującego wywiadu

Badia początek sezonu przegapił właśnie przez problemy zdrowotne. Hiszpan opuścił cztery mecze ligowe i dwa spotkania kwalifikacji Ligi Europy. W niedzielę wrócił na boisko, wchodząc na murawę w 46. minucie starcia z Lechem Poznań (1:4). Przebywał na niej do końca, ale w ostatnich minutach spotkania nabawił się kolejnej kontuzji mięśniowej - w pewnym momencie, biegnąc do piłki, złapał się na nogę, a po chwili musiał się położyć i poprosić o pomoc medyków. Tuż po zejściu za linię boczną boiska, Badia rozpłakał się, wiedząc, że znowu czeka go przerwa w grze.

Po meczu w Badii coś pękło. Gdy w rozmowie z CANAL+Sport piłkarz został zapytany o stan swojego zdrowia, powiedział niespodziewanie: "Piłka nożna zaczyna mnie już męczyć". "Jestem pozytywnym człowiekiem, ale... Kur*a... - dodał bezradny.

30-latek bardzo dosadnie mówił też o piłkarzach, którzy odchodzą do innych klubów w poszukiwaniu lepszych zarobków. Opowiedział o nich w odpowiedzi na pytanie o gorszą formę Piasta w tym sezonie. - Jestem tu już siedem lat. Mieliśmy różne sezony - jedne dobre, jedne słabsze, inne zaje*iste. Trzy lata temu walczyliśmy o utrzymanie, było ciężko, ale się udało. Drużyna się zmienia co roku, co roku ktoś odchodzi, koledzy uciekają - powiedział Badia.

I dodał: Każdy patrzy na siebie. Taka jest teraz piłka nożna. Ktoś ma dobry sezon, chce zarabiać więcej pieniędzy. Wszyscy mówią, że grają w piłkę, bo ją kochają. Kochasz piłkę, ale kochasz też pieniądze. Wszyscy chcemy zarabiać więcej, więcej i więcej. Ta esencja, która jest na boisku, te kluby, które są budowane przez lata - one nie istnieją. Piłka wygląda inaczej. Zarabiasz 10, chcesz zarabiać 20. Zarabiasz 20, chcesz zarabiać 30. Kiedy będziesz zadowolony?

- Możesz mnie zapytać, dlaczego wciąż jestem w Piaście. Może nie lubię pieniędzy? Oczywiście, że lubię. Może nie miałem oferty? Ja po prostu jestem zadowolony z pobytu w tym klubie. Ale jestem zadowolony, gdy jestem zdrowy i mogę pomagać drużynie. Muszę podjąć jakąś decyzję na chłodno. Czy to koniec mojej kariery? Nie wiem, zobaczymy, ale jeśli ból nie będzie pozwalał mi grać, to jestem pewien, że to skończę. Jestem zadowolony, gdy mogę trenować bez bólu, a teraz nie mogę - zakończył Badia.

Po sześciu kolejkach Piast zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Gliwiczanie dotychczas zremisowali tylko jeden mecz, nie wygrali żadnego, a przegrali pięć.

Przeczytaj także: