Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Górnik Zabrze zachwyca po rewolucji w składzie. Marcin Brosz dokonał czegoś, co nie miało prawa się udać

Chociaż latem Górnik Zabrze przeszedł rewolucję kadrową, a od początku sezonu gra w nowym ustawieniu, to po trzech kolejkach jest najlepszym zespołem w lidze. W sobotę drużyna Marcina Brosza spróbuje wygrać na Legii, co Górnikowi w lidze nie udało się od 22 lat.

Nie ma dziś drugiej drużyny w ekstraklasie, która grałaby skuteczniej od Górnika Zabrze. Po trzech kolejkach zespół Marcina Brosza ma nie tylko komplet punktów na koncie, ale też najskuteczniejszy atak i obronę w lidze. Górnik na razie zasługuje na same pochwały, choć w krótkim czasie w drużynie zmieniło się wiele.

Zobacz wideo "Jest drugie dno wejścia CBA do PZPN. Boniek zakiwał się w tej sytuacji" [SEKCJA PIŁKARSKA #63]

Nowi piłkarze i taktyka nie przeszkodziły jednak zabrzanom w pewnym pokonaniu beniaminków, rozbiciu Lechii Gdańsk (3:0) w niedzielę oraz awansie do kolejnej rundy Pucharu Polski. W sobotę zespół Brosza czeka następny, dużo poważniejszy test. Górnik zagra z Legią w Warszawie, gdzie nie wygrał od blisko 22 lat.

Kluczowe odejścia

W ostatnich tygodniach w Zabrzu doszło do rewolucji. Z klubu odeszli Igor Angulo, Paweł Bochniewicz, Mateusz Matras, Szymon Matuszek i Kamil Zapolnik, a wraz z końcem poprzedniego sezonu zakończyły się też wypożyczenia Giorgosa Giakoumakisa, Davida Kopacza oraz Erika Jirki.

Dla trenera Brosza szczególnie dotkliwe były dwie pierwsze straty. Angulo to napastnik, który w ciągu ostatnich czterech sezonów strzelił dla Górnika łącznie 87 goli, w sezonie 2018/19 zostając królem strzelców ekstraklasy. Hiszpan zamienił jednak Zabrze na indyjski klub FC Goa. W Polsce nie został też Paweł Bochniewicz, czyli nie tylko lider obrony, ale też następca Matuszka i Angulo w roli kapitana drużyny. 24-latek zdecydował się na wyjazd do holenderskiego sc Heerenveen.

Straty poniesione przez Górnika można porównać do tych sprzed dwóch lat. Wtedy rewelację rozgrywek, która w roli beniaminka zakończyła ligę na czwartym miejscu i awansowała do europejskich pucharów, też opuścili kluczowi piłkarze, czyli Damian Kądzior, Rafał Kurzawa oraz Mateusz Wieteska. Dwaj pierwsi wyjechali za granicę, po ostatniego zgłosiła się Legia Warszawa, która skorzystała z możliwości odkupienia środkowego obrońcy.

Nic dziwnego, że tak osłabiony zespół nie poradził sobie w europejskich pucharach, odpadając już w 2. rundzie eliminacji Ligi Europy. Dużo gorzej Górnik spisał się też w ekstraklasie, gdzie na koniec rozgrywek zajął dopiero 11. miejsce. 

Zmiana ludzi i ustawienia

Teraz może być inaczej. Latem do drużyny Brosza dołączyło kilku obiecujących zawodników, z których największe nadzieje w klubie wiążą z Bartoszem Nowakiem oraz Alexem Sobczykiem. O ile ten drugi jeszcze niczym szczególnym się nie wyróżnił, o tyle Nowak potwierdza klasę, jaką w zeszłym sezonie prezentował na boiskach pierwszej ligi.

W poprzednich rozgrywkach 27-latek strzelił 13 goli i zanotował taką samą liczbę asyst w barwach Stali Mielec, będąc kluczową postacią zespołu, który wywalczył awans do ekstraklasy. W tym sezonie Nowak zdążył już zdobyć bramki w meczach z Jagiellonią Białystok w Pucharze Polski i ostatnim spotkaniu z Lechią Gdańsk oraz zanotować asystę w starciu ze swoim poprzednim klubem. Pomocnik, który w ostatni raz w ekstraklasie grał cztery sezony temu w barwach Ruchu, znakomicie dostosował się do wymagań ligi, wyróżniając się m.in. w statystyce kluczowych podań.

Ale Górnik w tym sezonie to nie tylko inni zawodnicy. To też inne ustawienie, z trójką środkowych obrońców. Brosz już wcześniej decydował się na podobną taktykę, ostatni raz w lipcu, gdy zabrzanie przegrali na wyjeździe z Wisłą Płock (0:1). Chociaż trener Górnika zapowiada, że chce, by jego zespół był elastyczny, to nowym ustawieniu prezentuje się nadzwyczaj dobrze. Szczególnie imponujący jest wysoki pressing, jakim zabrzanie nękają kolejnych przeciwników.

- Cały czas szukamy rozwiązań. To wzięło się z profilu piłkarzy, których mieliśmy i obecnie mamy do dyspozycji. Ciężko byłoby nam zastąpić Igora Angulo jeden do jednego, dlatego wyszliśmy z założenia, że te akcenty ofensywne chcemy podzielić na więcej zawodników. Teraz wykorzystujemy całą kadrę. Podkreślaliśmy cały czas, że niektórzy młodzi zawodnicy potrzebowali więcej czasu. Do pierwszego składu wrócił Adrian Gryszkiewicz i bardzo dobrze się wprowadza. Cieszymy się z tego, że coraz pewniej radzi sobie Daniel Ściślak. Inni powracali z wypożyczeń pierwszoligowych. Decyzję o zmianie podjęliśmy patrząc na to, co może nas czekać. Wiemy, że przyjdą ciężkie momenty, ale Górnik ma być rozpoznawalny i mieć swoją twarz - powiedział Brosz w rozmowie z portalem "Łączy nas piłka".

Na szczególne wyróżnienie w roli zastępcy Angulo w pierwszych kolejkach zasłużył Jesus Jimenez, który zdobył już cztery bramki i jest najskuteczniejszy w lidze wraz z Tomasem Pekhartem z Legii i Mikaelem Ishakiem z Lecha.

"Mecz ma być świętem"

Brosz: Chcemy, by trybuny podczas meczu Górnika były wypełnione, jak tylko to możliwe przy obecnych ograniczeniach. Mecz ma być świętem i nie są to dla nas puste słowa. Wjeżdżając do Zabrza w dniu spotkania widzimy samochody z logo Górnika, taksówki z flagami... Dla tego miasta i regionu to wydarzenie. Po to wybudowany został stadion, by go wypełniać. A my chcemy robić dobre widowiska, by to nie był tylko mecz, ale coś o czym będzie się mówiło. Żeby tak się stało, to musimy grać do przodu, by tych sytuacji było dużo, ale… nie tylko dla nas. Patrząc nawet na mecz z Lechią Gdańsk, to on otworzył się od szesnastej minuty, była sytuacja dla nas, dla rywali i wtedy trybuny jeszcze mocniej zaczęły nas wspierać.

Z Broszem trudno się nie zgodzić. Zmiana stylu i odważniejsza gra Górnika to nie są tylko puste słowa. Najlepiej widać to na statystykach. Według raportu InStat w obecnym sezonie zabrzanie rozgrywają dłuższe akcje bramkowe złożone z większej liczby podań. Drużyna Brosza przeprowadza średnio o 15 ataków na mecz więcej i oddaje ponad trzy strzały na mecz więcej. 

Wymowne jest też to, jak Górnik operuje piłką. W poprzednim sezonie średnie posiadanie zespołu Brosza wynosiło 45 procent, co było najgorszym wynikiem w ekstraklasie. Dziś zabrzanie z 56 procentami są w ligowej czołówce. Górnik w czasie meczu wymienia średnio ponad 100 podań więcej, dużo częściej zagrywając też w pole karne przeciwnika. Chociaż należy pamiętać, że dwa pierwsze mecze drużyna Brosza zagrała z beniaminkami, to zmiana nastawienia zespołu widoczna jest gołym okiem.

Bardzo poważnym testem dla ofensywnego stylu Górnika będzie sobotni mecz z Legią w Warszawie. Zabrzańska drużyna nie zwyciężyła w stolicy od października 1998 roku, kiedy w ostatniej minucie meczu zwycięstwo dał jej Tomasz Sobczak. Teraz zespół Brosza może więc nie tylko przedłużyć znakomity początek sezonu, ale też przełamać fatalną passę całego klubu.

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .