Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Sędzia pomógł Legii Warszawa? Marek Papszun nie ma wątpliwości

Raków Częstochowa przegrał w sobotę 1:2 z Legią Warszawa w 1. kolejce piłkarskiej ekstraklasy. Trener częstochowian, Marek Papszun, zwrócił uwagę, że sędzia prowadzący spotkania pomógł Legii, pokazując drugą żółtą kartkę Wiluszowi, nie robiąc tego samego wobec piłkarzy warszawskiej drużyny.

Legia Warszawa objęła prowadzenie już w 17. minucie, gdy Artur Jędrzejczyk zacentrował z lewej strony boiska, a Tomas Pekhart popisał się celną główką. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Maciej Wilusz drugi raz sfaulował Luquinhasa i drugi raz obejrzał żółtą kartkę. Wydawało się, że Raków, grając w osłabieniu, nie da rady przeciwstawić się Legii, a jednak drugą połowę zespół Marka Papszuna zaczął bardzo dobrze.

Zobacz wideo Potęgi chcą Sebastiana Walukiewicza. "Takich piłkarzy nie ma" [SEKCJA PIŁKARSKA #59]

Ba, w 50. minucie doprowadził do wyrównania. Marcin Cebula zagrał do wbiegającego w szesnastkę Patryka Kuna, a pomocnik Rakowa oddał celny strzał. Jędrzejczyk co prawda wybił piłkę, ale ona przekroczyła już linię bramkową.

Raków był bliski utrzymania remisu, ale w końcówce spotkania mistrzowie Polski dopięli swego. W 84. minucie Luquinhas dośrodkował w pole karne, Maciej Rosołek sprytnym dotknięciem piętą zmienił kierunek lotu piłki, która trafiła pod nogi Pekharta, a Czech z najbliższej odległości pokonał bramkarza po raz drugi.

Zdaniem trenera Rakowa Częstochowa, Marka Papszuna, sędzia pomógł Legii Warszawa. - Dwie bezwzględne decyzje spowodowały, że drugą połowę graliśmy w dziesięciu. Według mojej oceny z drugą żółtą kartką dla Wilusza można było się wstrzymać. Rywale w takich sytuacjach kartki nie dostali, to boli najbardziej. Cóż, jeżeli jednak był powód i kartka została pokazana, to ja muszę to przyjąć. Mnie jedynie dziwi, że nie ma takich reakcji w drugą stronę - powiedział Papszun.

Trener Rakowa zwrócił jednak uwagę na fakt, że jego zespół bardzo dobrze prezentował się w starciu z mistrzem Polski. - Mogę wyrazić tylko szacunek dla moich chłopaków za ich postawę i za to, że mistrz kraju nie stworzył sobie klarownych sytuacji. Doprowadziliśmy do wyrównania, dobrze się broniliśmy, groźnie kontrowaliśmy, mieliśmy kilka stałych fragmentów gry, ale w pewnym momencie zabrakło nam trochę koncentracji. Jedyna szansa bramkowa pod koniec sprawiła, że przegrywamy. Jest nam z tego powodu przykro, ale ten mecz pokazał, na jakim etapie jesteśmy po roku w Ekstraklasie - podsumował Papszun.

Przeczytaj także: